Piast zaczyna walkę o Ligę Mistrzów

Nie liczę, że Piast wyeliminuje BATE, ja oczekuję od mistrza Polski powrotu do Champions League! I to już w tym sezonie. Jakim prawem mamy się bać drużyny, w której najdroższy piłkarz według portalu transfermarkt kosztuje półtora miliona euro?

Liga Mistrzów

Liga Mistrzów (Champions League) / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Jutro o godzinie 19:00 mistrz Polski rozpocznie walkę o Ligę Mistrzów. Z tej okazji już dzisiaj zapraszam do zapoznania się z moim komentarzem przed pojedynkiem BATE – Piast.

W tym samym dniu, kiedy Piast zdobył majstra wielu kibiców mówiło, że z takim mistrzem to europy nie zdobędziemy. Ja z kolei cały czas powtarzam, to z kim mamy zdobyć? Z Wisłą Kraków która przegrała z Lewadią Talin, czy z Legią Warszawa przegrywającą z F91 Dudelange? I tak można wymieniać jeszcze długo, bo niestety nasze najlepsze zespoły często były eliminowane przez tych słabszych, np. Lech Poznań dostał baty od Żalgirisu Wilno.

Nie bałbym się pojedynku z Białorusinami, gdyby Piast zatrzymał tych z którymi wywalczył tytuł mistrza Polski w sezonie 2018/2019. Ba! Waldemar Fornalik nawet nie musiałby wzmacniać drużyny, ponieważ wystarczyłoby TYLKO (słowo kluczowe) się nie pozbywać najlepszych lub grających piłkarzy. Tak się niestety nie stało i w tej sytuacji szansa Piasta na wyeliminowanie BATE zmalała do 55%. Z Gliwicami pożegnało się czterech ważnych piłkarzy, a połowa z nich stanowiła pierwsze skrzypce niczym w orkiestrze symfonicznej. Najbardziej żal Aleksandra Sedlara oraz Tomka Jodłowca. Oprócz tych dwóch defensywnych graczy ubyło dwóch z formacji ofensywnej – Michal Papadopulos oraz Mateusz Mak. Co prawda obaj panowie razem strzelili raptem 6 bramek, ale to od nich trener zazwyczaj zaczynał ustawienie. Pierwszy zagrał 20 razy (w tym 11 w wyjściowym składzie), a drugi 32 (w tym 17 razy w podstawowej “jedenastce”). Jednak prawie zawsze byli zmieniani. Mak zagrał tylko dwa pełne mecze, a Czech pięć.

Jedni odchodzą drudzy przychodzą. Niestety tak co roku wygląda rzeczywistość w polskiej lidze. I to obojętnie, czy w drużynie ze środka tabeli, czy w ekipie mistrzowskiej. W przeciwieństwie do BATE, o którym napiszę niżej. Teraz polscy kibice nie wiedzą na co stać zespół byłego selekcjonera reprezentacji Polski. Ci co mnie znają i czytają moje teksty, będą wiedzieć, że teraz się powtórzę, ale ta sytuacja tego wymaga. Polscy prezesi nie powinni sprzedawać swoje najlepsze gwiazdy na koniec sezonu, tylko zimą, kiedy jest czas praktycznie na wszystko. To zimą jest dłuższa przerwa i to właśnie wtedy można zgrać nowych piłkarzy z resztą drużyny. Jestem zdania, że w większości polskim prezesom bardziej zależy na mistrzostwie Polski, niż na dotarciu do fazy grupowej w europejskich pucharach. Bo jak wytłumaczyć fakt, że co roku kluby walczące o Europę pozbywają się swoich najlepszych piłkarzy?

Wracając do transferów Piasta, to trzeba przyznać, że na papierze nie wygląda to najgorzej. Nie potrafię powiedzieć coś więcej o nowych piłkarzach Piasta, bo przecież nie oglądam ligi słowackiej, cypryjskiej ani tym bardziej 3 ligi niemieckiej. A właśnie z tych zakątków sprowadzono piłkarzy do mistrza Polski. Jedynym nowym zawodnikiem Piasta z polskiej ekstraklasy jest Sebastian Milewski. 21-letni defensywny pomocnik przyszedł z Zagłębia Sosnowiec, w którym przez dwa i pół sezony był podstawowym zawodnikiem.

Natomiast jeśli chodzi o zaciąg zagraniczny, to zacznę od obrony, czyli od największego osłabienia Piasta. Patrząc na CV nowych, można stwierdzić, że dwóch Słowaków to dobry wybór. Nie za starzy, ale też nie za młodzi. Jakub Holubek to boczny obrońca, który również może grać jako skrzydłowy. 28-letni piłkarz na swoim koncie ma trzy mistrzostwa i dwa Puchary Słowacji oraz 4 mecze w reprezentacji. Drugim defensorem jest Tomas Huk. Mimo 24 lat jest bardzo doświadczony. Stoper w czterech ostatnich sezonach regularnie grał w pierwszej lidze słowackiej. Huk ma za sobą 4 występy w europejskich pucharach. Piłkarze, byli piłkarze, trenerzy i eksperci po porażce lubią szukać wymówek i nauczyli się mówić, co powtarzają jak mantrę, że polska drużyn X przegrała z braku doświadczenia na międzynarodowej arenie. Więc jak widać, tym razem do Piasta przyszedł piłkarz z doświadczeniem.

Ostatnim pozyskanym piłkarzem nad którym można się chwilę zatrzymać i podyskutować jest hiszpański napastnik Dani Aquino. 28-latek wiosny nie może zaliczyć do udanych (tylko 12 występów i 2 gole w cypryjskiej lidze), ale jest to piłkarz, który potrafi strzelać gole, np. w drugiej i w trzeciej lidze hiszpańskiej. Jestem bardzo ciekawy, czy się sprawdzi w naszej lidze. Jeżeli polski klimat mu przypasuje, tak jak przypasował Angulo, Carlitosowi, Imazowi czy Cabrerze, to BATE ma prawo się bać pojedynku z Piastem. Jedynym minusem może być tylko to (ale nie musi), że Hiszpan przyszedł 1 lipca, a nie w połowie czerwca. Jednak były wicemistrz świata juniorów sprzed 11 lat udowodnił, ze szybko się aklimatyzuje, bo w sobotę, czyli zaledwie sześć dni po podpisaniu kontraktu strzelił bramkę w sparingowym meczu.

Jak jestem już przy towarzyskim meczu, to warto też tutaj się zatrzymać i napisać kilka zdań o meczu z Miedzią. Na uwagę zasługuje bardzo wysoki wynik (7:1), ale również trzy strzelone bramki przez Piotra Parzyszka. 25-letni napastnik błyszczał wiosną, kiedy strzelił siedem goli, w tym kilka jakże ważnych. Bardzo zdziwiłem się, kiedy w wyjściowym składzie zabrakło całej omawianej prze ze mnie czwórki zawodników. Czyżby jednak nowi piłkarze nie są wzmocnieniami, lecz uzupełnieniami? A może Waldemar Fornalik szachuje i przed arcyważnym meczem swoje asy trzyma w rękawie? O tym dowiemy się już niebawem.

Na koniec tak jak wspomniałem już wcześniej, napiszę kilka zdań o BATE, którego bardzo lubię i szanuję. Lubię dlatego, ponieważ jest to jedyny klub ze wschodniej europy, bez pieniędzy oligarchów, który regularnie występuje w fazie grupowej w europejskich pucharach. Proszę sobie wyobrazić, że zespół z Borysowa więcej wystąpił w Lidze Mistrzów, niż wszystkie polskie drużyny razem wzięte! W ostatnich jedenastu sezonach BATE aż dziewięciokrotnie grało na jesień w pucharach. Co ciekawe, zespół ze wschodu Białorusi dwa razy odpadał i dwukrotnie było to z zespołem kazachskim. Od wszystkich osób, z którymi rozmawiałem, usłyszałem, że Piast nie ma szans bo gra z BATE. No ale popatrzmy na te BATE w okularach, czyli przyjrzyjmy się im bliżej.

BATE udowadnia, że z niczego można stworzyć coś całkiem fajnego. Tak, dobrze przeczytaliście, napisałem z niczego, bo dla mnie piłkarze BATE nie są super dobrymi piłkarzami. Najważniejsze u nich są dwa aspekty – zgranie oraz swojskość. Pierwsza jedenastka BATE (w przeciwieństwie do polskich klubów), to ośmiu Białorusinów i trzech Serbów. I założę się, że jeśli któremuś z polskich klubów udałoby się wykupić któregoś z nich, to żaden nie byłby gwiazdą i nie gwarantowałby sukcesu w postaci awansu do LM bądź LE. W tym miejscu należy przypomnieć Siergieja Kriwca, który miał tylko jeden bardzo dobry sezon w Lechu Poznań. Reszta to przeciętność lub jeszcze gorzej. A warto wspomnieć, że 31-krotny reprezentant Białorusi do Kolejorza przychodził właśnie z BATE. Wielokrotnie chciałem zobaczyć ten zespół w walce z polską drużyną i jednak się doczekam.

Na koniec napiszę, to co mówię od kilku tygodni w redakcji Piłkarskiego Świata. Nie liczę, że Piast wyeliminuje BATE, ja oczekuję od mistrza Polski powrotu do Champions League! I to już w tym sezonie. Jakim prawem mamy się bać drużyny, w której najdroższy piłkarz według portalu transfermarkt kosztuje półtora miliona euro?

Kamil Radomski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *