Mariusz Sacha: Życie nauczyło mnie pokory

Newpix.pl

Dziesięć lat temu wyjechał do Kanady razem z młodzieżową reprezentacją Polski na mistrzostwa świata U-20. Należał do najbardziej utalentowanych polskich piłkarzy. Zza oceanu wrócił z bagażem doświadczeń, jednak ostatecznie czegoś zabrakło, by zrobić karierę. Mariusz Sacha wspomina pamiętne mistrzostwa i swoją przygodę z piłką. Jak sam mówi, choć obecnie nie gra czynnie, chciałby jeszcze wrócić na boisko. 

Jak zaczęła się twoja przygoda z piłką? 

Od kiedy pamiętam zawsze w zabawach, głównie tych osiedlowych towarzyszyła mi piłka. Mama wspomina, że nawet do Kościoła chodziłem w korko-trampkach. Moim pierwszym klubem był BBTS Włókniarz, a stadion mieścił się przy ul.Młyńskiej. Na pierwszy trening zabrał mnie mój znajomy Marcin Pieniak (za co mu jestem dozgonnie wdzięczny), trenowałem wtedy z chłopakami 2-3 lata starszymi. Największy jednak wpływ na moją przygodę z piłką miała moja mama Wiesława, która zawsze mnie wspierała w realizowaniu marzeń związanych z piłką nożną.

Jako 18-latek dostawałeś już szanse w II lidze w barwach Podbeskidzia. Szybko udało ci się przeskoczyć z piłki juniorskiej do seniorskiej? 

Tak, nieskromnie mówiąc zawsze trochę odstawałem piłkarsko od moich rówieśników. I w tych czasach mogłem liczyć na bardzo dużą pomoc Staszka Piecucha oraz Jurka Wolasa, którzy mocno we mnie wierzyli.

Jako junior wchodziłeś do pierwszego zespołu, w którym grało kilku doświadczonych zawodników. Wejście młodych zawodników przebiegało wtedy inaczej niż obecnie? 

(Śmiech) Nie ma co porównywać czasów. Dyscyplina, punktualność, skromność – to musiało wyróżniać każdego młodzieżowca. Był ogromny szacunek do starszych zawodników, dbanie o sprzęt itp. Teraz czasy są zupełnie inne, nie boję się powiedzieć, że po prostu gorsze. Młodzieżowcom dostanie się do pierwszego zespołu przychodzi zdecydowanie łatwiej.

Grałeś w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Były to dla ciebie szczególne momenty? 

Udział w Mistrzostwach Europy U19 w Polsce oraz Mistrzostw Swiata U20 w Kanadzie, każdy mecz z orzełkiem na piersi stanowił dla mnie niezapomniane przeżycie. Mam je w głowie do tej pory i jestem z tego bardzo dumny! Reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej było moim marzeniem!

Wystąpiłeś z kadrą Michała Globisza na mistrzostwach świata w Kanadzie. Jak oceniasz samego szkoleniowca? 

Do trenera Globisza podchodzę z wielkim szacunkiem. Znakomita postać w historii polskiej młodzieżowej piłki nożnej.

Sam wyjazd był dla ciebie przygodą życia? 

Może nie przygodą życia, bo takich wyjazdów było sporo, ale sam udział w takiej imprezie to moje największe piłkarskie osiągnięcie. Nigdy nie zapomnę tych chwil i z dumą będę o nich opowiadał swoim Dzieciom.

Graliście m.in. przeciwko Sergio Aguero, Angelowi Di Marii, Everowi Banedze, czy Pato. Z perspektywy boiska było widać niebywały potencjał? 

Tak, potencjał wielu zawodników biorących udział w mistrzostwach był ogromny. Wspaniali zawodnicy, doskonała możliwość sprawdzenia swoich sił na tle piłkarzy klasy światowej. W pojedynku z takimi zawodnikami ambicja, wola walki, która nas charakteryzowała to jednak zdecydowanie za mało.

W pamiętnym meczu z Brazylią zmieniłeś Tomasza Cywkę. Czułeś, że ten mecz będzie pamiętany przez lata? 

I tak jest do tej pory! Pamiętam go doskonale. Wiesz, pokonać Brazylię przy 60 tys. ludzi w tym ok. 40 tys. Polaków. Coś niesamowitego! Za każdym razem kiedy wspominam ten mecz mam dreszcze!

Pamiętasz kto sędziował to spotkanie? 

Oczywiście, Howard Weeb. W tamtym czasie, był jednak szczęśliwym sędzią polskiej reprezentacji

Kto z waszego zespołu twoim zdaniem miał największy potencjał? 

Nie ujmując żadnemu z chłopaków, bo mieliśmy poważnie bardzo dobrych zawodników, ale zdecydowanie Dawid Janczyk, Grzegorz Krychowiak oraz Jarek Fojut. To było widać gołym okiem!

Patrząc na objawienie tamtych mistrzostw Freddy’ego Adu, pomyślałbyś, że kiedyś z kwitkiem odeśle go Sandecja Nowy Sącz? 

Nie skupiałem się na tej sytuacji. W piłce nożnej jest takich przypadków mnóstwo. Może to i dobrze, że nie trafił do Polski, bo za te bramki… eh… nogi połamane (śmiech).

Z Podbeskidzia zostałeś wykolegowany? 

To nie pytanie do mnie. Zostałem sprzedany. To był w tamtych czasach najdroższy transfer Podbeskidzia.

Skąd pomysł na Cracovię? 

Ekstraklasa, wspaniała historia, nowe wyzwania. Do tej pory kibicuję Cracovii! Wspaniały klub!


Tam zacząłeś regularnie występować w Ekstraklasie…. 

Tak, ale dopiero za czasów trenera Oresta Lenczyka.

Co skłoniło się do powrotu do Bielska-Białej? 

Konflikt z Szatałowem i całkowity brak gry. Byłem młodym zawodnikiem, siedzenie na ławie i odcinanie kwitu to nie było to co mnie kręciło.

Później miałeś coraz większe problemy zdrowotne. Ostatnie twoje kluby to Polonia Bytom i Stal Stalowa Wola. Sam wspominałeś wtedy, że jeszcze wrócisz do Ekstraklasy… 

A co nie wierzysz mi, że jeszcze zagram w ekstraklasie?!

Miałeś jeszcze grać w Drzewiarzu Jasienica, ostatecznie do tego jednak nie doszło. Dlaczego? 

Trenowałem z zespołem Drzewiarza, miałem na utrzymaniu rodzinę, kredyty, rachunki. Trochę nie ten poziom finansowy.

Co poszło nie tak w twojej karierze? 

Przygodzie, bo kariera to zbyt dużo powiedziane. Wiele rzeczy miało na to wpływ. Wiele pokus czyhających na młodych zawodników, zdrowie, ,,niewyparzona gęba”. Dziś klepię się po czole, jak człowiek, mógł być tak głupi, ale wyciągam wnioski i chciałbym by inni uczyli się na moich błędach.

Nie po drodze było ci też z niektórymi trenerami? 

Oj zdecydowanie tak! Nigdy nie ,,lizałem dupy” co wielu z nich się nie podobało. Wiesz, nie wychodzę z założenia, że ,,po trupach do celu”.

Gdybyś jeszcze raz znalazł się w czasach wyjazdu do Kanady, inaczej poprowadziłbyś swoją karierę? 

Gdybym miał tą wiedzę, doświadczenie co teraz, pewnie grałbym obecnie w kadrze Adama Nawałki. Niestety takich przypadków jak mój jest sporo, a gdybać to sobie możemy. Należy patrzeć do przodu ,a nie w tył!

Przy twoim nazwisku pojawił się jednak jeden czarny moment. Wątek korupcyjny… 

Chłopak 17-18 lat, uczeń liceum – korupcja w polskiej piłce nożnej. Coś tu się nie trzyma kupy. Ale wziąłem na klatę trochę tego syfu. Tego ode mnie wymagano.

Nie czułeś, że te mecze mogły nie być do końca czyste? 

Nie miałem o niczym pojęcia!

Miałeś też sądową batalię ze swoim “menedżerem”. Trafiłeś na typowego zdzieracza? 

,,Kiłdan” . Złodziej, kłamca, oszust. Mam nadzieję go kiedyś jeszcze spotkać i podziękować butem na klatę. Niestety w polskiej piłce jest wielu oszustów ,,menagerów”. Na jednego z nich z okolic Bielska-Białej się zresztą ,,czaję”. Wróciłem do Polski i mam nadzieję, że ten paparuch to czyta.

W 2014 roku wyjechałeś do Anglii. Co tam robiłeś? 

Pracowałem. Chwytałem się wszystkiego co mogłem, Wiesz po szkole sportowej potrafiłem tylko… grać w piłkę nożną. Pracowałem na zmywaku, jako pomoc kuchenna, nawet w firmie sprzątającej. Życie nauczyło mnie pokory.

Szybko zmieniłeś Anglię na Holandię. Tam też ponownie zbliżyłeś się do piłki? 

Zdecydowanie tak! Gram w amatorskim zespole szóstek. Wraz z kolegą od trzech lat organizujemy turnieje piłkarskie dla polskich drużyn amatorskich. Przyjeżdżają ekipy nie tylko z Holandii, ale też Polski, Belgii, Wielkiej Brytanii. Polecam odwiedzić nasz fanpage https://www.facebook.com/ZaandamCup/ i poszperać trochę na YouTobe. Robimy to na prawdę z dużym rozmachem! Moja dyspozycja fizyczna jest więc na niezłym poziomie!

Wróciłeś już na stałe do Polski? 

Jestem w trakcie dopinania ostatnich szczegółów. Holandia mnie wiele nauczyła, jest miejscem gdzie zawsze mogę wrócić i nie zamierzam całkowicie rezygnować z ,,życia piłkarskiego w Holandii”. Jednak to tu jest mój dom, przyjaciele i rodzina. Polska jest wspaniałym krajem i nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej.

Jeszcze wrócisz na boisko? 

Tak! Przygotowuję się do tego. Mam dopiero 30 lat, bagaż doświadczeń i ogromny głód gry! Piłka nożna to całe moje życie!

Wiążesz swoją przyszłość z piłką? Chciałbyś zostać trenerem, skautem? 

Chciałbym jeszcze pograć. Mam papiery trenerskie co daje mi wiele opcji. Przez te lata nauczyłem się bardzo dużo w temacie organizacji imprez sportowych i swoją wiedzę wykorzystam tu na miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi