Lech zwycięski na koniec sezonu

Krzysztof Kotorowski

W ostatnim spotkaniu ekstraklasy sezonu 2015/16 Lech Poznań podejmował na swoim boisku przy Bułgarskiej drużynę Ruchu Chorzów. Spotkanie zakończyło się wygraną gospodarzy 3:0 po debiutanckiej bramce Kamila Jóźwiaka oraz trafieniach Karola Linettego i Macieja Gajosa.

Mecz o pietruszkę. Tak jednym zdaniem można było nazwać ostatnie spotkanie w Poznaniu. Lech sezon zakończył sezon na 7. miejscu, zaś drużyna z Chorzowa na 8. lokacie. Kibice z Poznania już od paru kolejek modlili się o koniec tego sezonu. Nie dziwne. Postawa poznaniaków w tym sezonie wołała o pomstę do nieba. Kolejorz jedynie grał dobrze po przyjściu trenera Urbana, ale to nie powinno dziwić. W ekstraklasie efekt nowej miotły działa cuda.

Mecz na INEA Stadionie miał być pożegnalnym spotkaniem dla Krzysztofa Kotorowskiego. Dla wielu uważanego za legendę Kolejorza. Niestety dla wieloletniego bramkarza Lecha miejsce w pierwszej jedenastce się nie znalazło. Trener Urban postanowił desygnować do gry od pierwszej minuty Jasmina Buricia.

Pierwsza groźna akcja w meczu należała do poznaniaków. Grodzicki nie usłyszał od partnerów, że za jego plecami czai się Pawłowski. Pomocnik Lecha wygarnął piłkę i podał futbolówkę do Kownackiego, który przed sobą miał jednego obrońcę. Młody napastnik Lecha zszedł na swoją prawą nogę i uderzył, lecz strzał był niezbyt precyzyjny i minął bramkę Skaby.

Pierwsze 15. minut wyglądało tak, jakby to Lechowi bardziej chciało się grać w piłkę. Większość czasu przy piłce spędzali poznaniacy. W ekipie Ruchu przeważała niedokładność i szeroko pojęty chaos w rozprowadzeniu piłki.
Ustawienie chorzowian wskazywało na jedno, czekali cierpliwie na kontry. Linia pomocy i linia obony były zestawione bardzo blisko siebie i poznaniacy nijak nie mogli przedostać się pod szesnastkę Ruchu.
Nie minęła chwila a podopieczni Waldemara Fornalika przejęli inicjatywę w meczu. Przyniosło to wymierne efekty w postaci jednego celnego strzału.

Mimo inicjatywy to zawodnicy Kolejorza objęli prowadzenie. Gajos pomknął skrzydłem jak szalony i zostawił za sobą paru zawodników Ruchu. Zauważył dwóch wbiegających partnerów i zacentrował piłkę po ziemi. Jóźwiak okazał się sprytniejszy od defensora Ruchu i wyprzedził go. Młodemu wychowankowi Lecha nie pozostało nic innego jak dołożyć nogę do piłki i skierować futbolówkę obok nogi Skaby.

Jóźwiak w swoim drugim meczu w podstawowym składzie rozgrywał świetne zawody. Na boisku dawał z siebie o wiele więcej, niż bezproduktywny w ostatnim czasie Gergo Lovrencics. Młody skrzydłowy grał bez kompleksów. Wyglądał tak, jakby na boisku spędził około 3000 minut a nie 300.

Mimo dominacji ostatnia akcja należała do Ruchu Chorzów. Przejęcie Zieńczuka w środku pola, klepka z Monetą, ale doświadczony pomocnik gości zamiast uderzyć w odsłonięty róg bramki uderzył wprost w bramkarza Lecha. Po tym fatalnym uderzeniu sędzia Borski zakończył pierwszą połowę, która należała do drużyny Kolejorza.

Druga połowa od początku nie porywała i więcej bylo rozgrywania piłki w środku boiska, niż faktycznych groźnych akcji. Dopiero Ruch w 55` minucie zagroził bramce Kolejorza, lecz strzał z szesnastego metra minął nieznacznie bramkę Buricia.

Na tę akcję Niebieskich odpowiedzieli szybko Lechici. Jóźwiak przedryblował z łatwością dwóch defensorów Ruchu i zagrał piłkę w pole karne. Niestety dla poznaniaków nikt nie zamknął akcji.

Wybuch śmiechu na stadionie po jednej akcji Kolejorza był niekontrolowany i jak najbardziej uzasadniony. Świetna klepka w środku pola lechitów. którzy wyszli dwóch na jednego. Kamiński do Kownackiego, Kownacki do Kamińskiego i ten drugi nie trafił na bramkę, tylko posłał piłkę obok słupka.

W drugiej części spotkania najciekawszym, a zarazem najważniejszym momentem na stadionie było przywitanie raz ostatni Krzysztofa Kotorowskiego na boisku. Ponad 40-letni bramkarz wszedł na murawę po raz 239.

Poznaniacy w 82. minucie podwyższyli prowadzenie za sprawą Karola Linettego. Pomocnik Lecha otrzymał podanie od rozgrywającego świetne spotkanie Kamila Jóźwiaka i technicznym strzałem umieścił piłkę w bramce rywali.
Na 3:0 podwyższył Gajos, który poniekąd ośmieszył Skabe mijając go i umieścił piłkę w pustej bramce. Dokonał tego, czego nie udało się Kamińskiemu kilkanaście minut wcześniej. Jednak stoper Lecha miał wielki udział przy bramce, albowiem asystował Gajosowi.

Meczu nie można podsumować inaczej, jak tym, że Lech zupełnie zasłużenie wygrał te spotkanie. Wielką przewagę na prawym skrzydle robił Kamil Jóźwiak i to on jest architektem tej wygranej.

LECH POZNAŃ 3:0 RUCH CHORZÓW

BRAMKI:
26` Kamil Jóźwiak.
82`Karol Linetty.
85`Maciej Gajos.

WIDZÓW:  11 319

SĘDZIA: Marcin Borski

SKŁADY:

LECH POZNAŃ:
Burić(Kotorowski) – Gumny, Kamiński, Arajuuri(Wilusz), Kadar – Tetteh, Linetty, Pawłowski, Jóźwiak, Gajos –  Kownacki(Kurbiel)

Ruch Chorzów:
Skaba – Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Zieńczuk – Surma, Lenartowski(Podgórski) – Hanzel, Lipski(Bargiel), Moneta, Stępiński(Siedlik).


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.