W pierwszym półfinałowym meczu między Lechem Poznań a Zagłębiem Sosnowiec, gospodarze wygrali z gośćmi z Sosnowca 1:0 po bramce Vladmira Volkova i to oni są bliżej awansu do wielkiego finału na stadionie narodowym.

Ostatnie spotkanie między obiema ekipami obyło prawie 10 lat temu. Spotkanie w Sosnowcu zakończyło się wtedy bezbramkowym remisem. Z obecnego składu Kolejorza tamto spotkanie spotkanie pamięta jedynie, nieśmiertelny, Krzysztof Kotorowski.

W ostatnich 10 latach największym sukcesem graczy z Sosnowca w rozgrywkach pucharowych, było dotarcie do 1/4 finału w sezonie 2009/10. Ulegli oni wtedy szczecińskiej Pogoni.

W pierwszych minutach Kolejorz przesiadywał cały czas na połowie gości z Sosnowca. Wyjątkiem był rzut wolny dla drużyny Zagłębia, ale po nim nie było żadnego zagrożenia pod bramką Buricia.

W pierwszych minutach na pochwałę zasługiwał maestro środka pola Łukasz Trałka. Trzej obrońcy na plecach? Dla kapitana Lecha to pikuś. Ułatwiać mógł mu fakt, że gracze Zagłębia mieli lekko związane nogi przez wagę spotkania.
Mimo hegemoni na boisku piłkarzy z Poznania, to goście z Sosnowca oddali pierwszy strzał. W wybornej sytuacji znalazł się Fidziukiewicz, lecz strzał był bardzo niecelny.

Lech pierwszą bardzo dogodną sytuację do strzelenia bramki miał w 22. minucie. Świetne podanie Jevticia do Volkova, który dorzucił piłkę na nos do Gajosa. Niestety dla poznaniaków, stety dla kibiców Zagłębia, Gajos uderzył piłkę wprost we wracającego obrońce drużyny z Sosnowca.

W 25. minucie doszło do pierwszej, wymuszonej, zmiany. Kontuzjowanego Sebastiana Dudka zmienił Carles Martinze Embuena. Polak po wejściu Sisiego doznał złamania ręki.

Nic się nie działo… do czasu 38. minuty gry. Rzut rożny dla Kolejorza. Zagrożenie zażegnane, ale tylko pozornie. Do piłki dochodzi Jevtić, dostrzega Volkova, który zdobywa swoją debiutancką bramkę z woleja. Pominę fakt, że “Vova” został zupełnie bez krycia, tak jakby defensorzy Zagłębia zapomnieli o lewym obrońcy Lecha.

Pierwszą dogodną sytuacje w drugiej połowie stworzyli sobie piłkarze Lecha. Kownacki świetnie powalczył i przepchnął jednego z defensorów Zagłębia. Podał do Sisiego, który dostrzegł w środku pola Jevtica. Szwajcar chcąc powtórzyć wyczyn z Chorzowa strzelił zza pola karnego. Piłka przeleciała minimalnie koło prawego słupka bramki Fabisiaka.

dobrą akcją odpowiedziało Zagłębie. Po stracie Sisiego piłka znalazła się pod nogami Pribuli. Ten podał do Bartczaka, który zgrał piłkę do środka. Ofiarnie strzał zasłonił Maciej Wilusz.

Lechici nie pozostali dłużni. Gajos świetnym dryblingiem wszedł w pole karne, jak nóż w masło. Lecz strzał był na tyle słaby, że Fabisiak ze spokojem złapał strzał pomocnika Lecha.

Tak jak w pierwszej połowie Robert Bartczak był niezbyt widoczny, tak jak boisko po odpaleniu rac kibiców Zagłębia, to w drugiej połowie był ważnym trybikiem w akcjach ofensywnych drużyny z Sosnowca. Niestety Michał Fidziukiewicz nie umiał skorzystać z tych podań i tracił zazwyczaj piłkę, a jak już strzelał, to Burić spokojnie łapał piłkę w rękawice i przytulał futbolówkę do piersi.

W drugiej połowie Zagłębie już nie kalkulowało i wychodzili większą ilością graczy do ataku. Opłaciło się, bo po jednej z szarży Fidziukiewicz miał otwartą drogę do bramki, lecz napastnik Zagłębia źle uderzył futbolówkę i ta po rykoszecie wypadła na rzut rożny.

Piłkarze z Sosnowca mieli strasznie rozregulowane celowniki tego wieczora w Poznaniu. Jak nie Fidziukiewicz, to Matusiak kiksowali raz za razem. Po jednym ze strzałów tego drugiego piłka wypadła na aut.

Zagłębie chwytało się wszelkich sposobów, by wyrównać. Vezalov w 76. minucie dopuścił się nawet gry aktorskiej w polu karnym Lecha, byle wywalczyć rzut karny. Sędzia Jarosław Przybył pozostał czujny i nie dał się nabrać na wybryk aktorski Vezalova i wlepił mu żółtą kartkę.

W ostatnich minutach mógł podwyższyć Jevtić, lecz Szwajcar uderzył w interweniującego Fabisiaka.

Ostatecznie do Lech zasłużenie wygrał mecz po bramce Volkova i to właśnie poznaniacy są bliżej awansu do wielkiego finału, który odbędzie się 2. maja na stadionie narodowym.

LECH POZNAŃ 1-0 ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC

Bramki: Vladimir Volkov 37′

Widzów: 12 885

Sędzia: Jarosław Przybył

OCENY (w skali 1-6):

LECH POZNAŃ:
Burić(3) – Ceesay(2), Kamiński(3), Wilusz(3), Volkov(3) – Dudka(2), Trałka(4), Sisi(2), Jevtic(4), Gajos(4) –  Kownacki(3) – Jóźwiak(3), Nicki Bille(3), Kadar(Grał zbyt krótko, by ocenić.)

Zagłębie Sosnowiec:
Fabisiak(3) – Fonfara(), Markowski(), Vezalov(2), Udovicic(3) – Matusiak(3), Dudek(2), Bajdur(2), Pribula(2), Bartczak(3) – Fidziukiewicz(2) – Arak(), Martinez Embuena(), Wilk( Grał zbyt krótko, by ocenić.)


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.