La Liga: Wielka trójka z kompletem zwycięstw! Show Barcy i Sevilli, trzy punkty także dla Atletico

Eric Lamela

https://twitter.com/SevillaFC/status/1427023282801451011/photo/1

W kolejnym dniu zmagań pierwszej kolejki La Ligi mogliśmy oglądać pretendentów do walki o tytuł mistrza Hiszpanii. Wczoraj wyraźny sygnał dał Real Madryt, zaś dziś fenomenalnie zaprezentowała się Barcelona. Trzy punkty zgarnęło także Atletico w starciu z Celtą Vigo, a także Sevilla przeciwko Rayo Vallecano. 

Celta Vigo – Atletico Madryt 1:2

Starcie dwóch Argentyńczyków na ławce trenerskich przyniosło wiele emocji. Celta zaczęła bardzo ofensywnie, starała się zaskoczyć, znaleźć sposób na świeżo aktualnego mistrza Hiszpanii. Los Colchoneros także mieli swoje atuty, a zastanawiać mogło brak Luisa Suareza w podstawowym składzie. W ataku zagrali Angel Correa, a także Marcos Llorente, który zmieniał się co chwilę z Yannickiem Carrasco.

W 23. minucie to właśnie Correa otworzył wynik meczu. Wykorzystał zagranie od Lemara, a następnie zapakował piłkę do siatki. Odpowiedź Celty przyszła dopiero po zmianie stron, kiedy z rzutu karnego Oblaka pokonał Aspas. Ostatecznie o wyniku przesądził Angel Correa, który ponownie wpisał się na listę strzelców. W doliczonym czasie gry miały miejsce wydarzenia, których nikt nie chce oglądać podczas piłkarskiego widowiska. Za swoje czyny czerwone kartki ujrzeli Hugo Mallo, oraz Mario Hermoso.

Barcelona – Real Sociedad 4:2 

Ten mecz miał dać odpowiedź na to, czy zespół poradzi sobie po utracie swojej największej gwiazdy. Leo Messi odszedł do PSG, ale życie na Camp Nou toczy się dalej. Dziś rywal nie należał do najłatwiejszych, przynajmniej na papierze. Jednak znakomita postawa Blaugrany z pierwszej połowy zadecydowała o wyniku całego spotkania. Barcelona dominowała, kreowała grę, szukała okazji na gola. Real Sociedad jedynie przyglądał się biernie na to, co wyczynia rywal.

Pierwszego gola zdobył Pique po dośrodkowaniu Memphisa Depay’a z rzutu wolnego. Stoper idealnie wyszedł na pozycje i skierował głową piłkę do siatki. Tuż przed przerwą prowadzenie podwyższył Martin Braithwaite. Wielki błąd popełnił Januzaj, który zbyt szybko odpuścił walkę o futbolówkę. Tą przejął De Jong, którą następnie wrzucił na głowę Duńczyka. Ten zaś bez większych problemów zapakował ją do bramki.

Po zmianie stron Baskowie próbowali reagować, próbowali odratować ten wynik, by do domu powrócić chociażby z punktem. Pomóc miała w tym podwójna zmiana przeprowadzona w 46. minucie, a także kolejne wejścia rezerwowych. Ich zapał szybko ostudziła akcja i drugi gol Braithwaite’a. Napastnik Barcy był we właściwym miejscu we właściwym czasie i dobił piłkę do pustej siatki.

Real Sociedad przysporzył problemów gospodarzom w ostatnim kwadransie. W 82. minucie na listę strzelców wpisał się 20. letni Julen Lobete. Kilka chwil później cudowne trafienie z rzutu wolnego zdobył Mikel Oyarzabal. Tym samym gościom brakowało już tylko jednego trafienia, by sprawić wielką niespodziankę. Kibiców na stadionie uspokoił jednak Sergi Roberto, który w doliczonym czasie gry strzelił gola na 4:2 pieczętując wygraną Barcelony na otwarcie sezonu.

Sevilla – Rayo Vallecano 3:0 

Mecz ten rozpoczął się od katastrofalnego błędu Luci Zidane’a, który kosztował całe Rayo grę w dziesiątkę do ostatniego gwizdka sędziego. Przy akcji Idrissiego bramkarz przyblokował skrzydłowego Sevilli w polu karnym nieprzepisowo, za co ujrzał czerwoną kartkę. Rzut karny pewnie wykorzystał En-Nesyri, który zmylił rezerwowego golkipera Stole Dimitrievskiego. Do przerwy gospodarze kontrolowali grę, ale było jednobramkowe prowadzenie było kruche. Rayo pomimo osłabienia starało się zaatakować, marzyli o tym, by powalczyć jeszcze o korzystny wynik.

 

W drugiej połowie na placu gry pojawili się dwaj Argentyńczycy – Papu Gomez i Eric Lamela. Ta dwójka zrobiła  fenomenalną robotę w ofensywie. Papu doskonale wkleił się do gry kombinacyjnej, a w niedłgim okresie notował asysty drugiego stopnia. Dwie z jego wykreowanych akcji później wykończył jego rodak – Lamela. Najpierw w natłoku piłkarzy w polu karnym gości uderzył w światło bramki i podwyższył prowadzenie na 2:0. W 79. minucie po doskonałej kontrze Lamela zachował się jak rasowy napastnik, wykorzystał dogranie od En-Nesyriego i posłał piłkę obok bezradnie interweniującego golkipera. W końcówce gospodarze bawili się ze swoim rywalem chcąc jeszcze podwyższyć prowadzenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *