Mikołaj Barbanell

Jesteśmy już co raz bliżej ostatecznych rozstrzygnięć w europejskich ligach. Kwiecień będzie prawdziwą perełką pod względem liczby spotkań, jakie rozegrają kluby. To właśnie w tym miesiącu w dużej mierze będziemy mogli przekonać się kto na co może liczyć, jeśli chodzi o trofea. W Hiszpanii w weekend grano 29. serię gier. Jak się potoczyła? Zapraszamy na podsumowanie.

Karol Kowalski:  Terminarz 29. serii gier sprzyjał wielkim. Za rywali mieli oni w większości ekipy z dolnej połówki tabeli, co teoretycznie stawiało przed nimi szansę na łatwe trzy punkty. I tak właśnie stało się w przypadku Realu, Barcelony oraz Atletico, które jest już na trzecim miejscu w tabeli. Królewscy odprawili z kwitkiem beniaminka z Vitorii – Deportivo Alavés (3:0). Na Bernabéu nie byliśmy świadkami wielkiego spektaklu, a tym co zadecydowało o wygranej były indywidualne umiejętności piłkarzy Zinedine Zidane’a. Bardzo podobać się mógł Isco, który kolejny raz pokazał, że zależy mu na dalszym reprezentowaniu białych barw, o czym w ostatnim czasie jest głośno.

Real zrobił swoje i czekał na odpowiedź Blaugrany. Ta mimo braku w swoim składzie Gerarda Pique i Leo Messiego rozprawiła się na wyjeździe z Granadą (4:1) i na szczycie pozostał status quo. Głównym odnośnikiem gry Barçy był Luis Suárez, który brał udział we wszystkich trafieniach swojego zespołu. Warte odnotowania jest również setne trafienie w barwach klubu Neymara.

Rojiblancos z kolei udali się dzień wcześniej do Andaluzji, by mierzyć się z Málagą. Mimo wielu braków w składzie (m.in. Carrasco, Gameiro, Gaitan) podopieczni Cholo Simeone pewnie wygrali przewagą dwóch bramek, co pozwoliło im wskoczyć na trzecią pozycję w tabeli i spokojnie czekać co zrobi w starciu ze Sportingiem Gijón Sevilla. Ta potwierdziła tylko, ze znajduje się obecnie w wielkim kryzysie, zaledwie remisując ze znajdującym się w strefie spadkowej rywalem i notując czwarte z rzędu ligowe spotkanie bez zwycięstwa.

Passę do trzech takich spotkań przedłużył także Real Sociedad, który na Anoeta gościł beniaminka z Leganés. Baskowie do przerwy przegrywali 0:1, a w całym meczu, mimo sporej przewagi, udało im się strzelić tylko bramkę wyrównującą autorstwa Juanmiego. Na dziewięć kolejek przed końcem ligi Txuri-Urdin tracą do miejsca premiowanego grą w Lidze Mistrzów dziewięć punktów i wydaje się, że po raz kolejny będą musieli obejść się smakiem i zadowolić Ligą Europy.

Szansy tej nie wykorzystał Villareal, który w pojedynku z rywalem o grę w Europie – Eibar, poległ na własnym stadionie 2:3, choć do przerwy prowadził 1:0. Ambitnie grający goście odwrócili jednak sytuację i to oni odrobili trzy oczka do wyżej notowanych rywali. Komplet punktów zgarnął także Athletic Bilbao, goszczący na boisku czerwonej latarni z Pampeluny. Osasuna postawiła Baskom trudne warunki, ale to nie wystarczyło do zapisania sobie choćby punktu. Piłkarze beniaminka walczą już tylko o zachowanie twarzy i zgromadzenie jak największej ilości punktów na koniec sezonu, bowiem powrót do Segundy jest już pewny.

Na zamknięcie kolejki czekało nas jeszcze ciekawie zapowiadające się spotkanie na Estadio Balaídos. W Vigo Celta podejmowała Las Palmas. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził wracający zza światów Giuseppe Rossi. Włoch niespodziewanie zapisał na swoim koncie hat-tricka i pokazał, że jest gotowy na kolejne szanse.

Mikołaj Barbanell: Po przerwie na mecze reprezentacyjne La Liga powróciła w maratonowym wydaniu. Mecze od piątku do poniedziałku, a od wtorku kolejna seria gier. Skupmy się jednak na 29. kolejce, którą w miniony piątek zapoczątkował mecz bez większej historii. Espanyol podejmował Betis i wygrał 2:1. Obie bramki dla gospodarzy padły w końcowych minutach – 87′ i 90′. Można pogratulować walki do ostatnich minut.

Sobota przyniosła emocje już od godziny 13:00. Villareal podejmował Eibar i zamierzał zgarnąć pewne trzy punkty. Zawodnicy Żółtej Łodzi Podwodnej prowadzi do przerwy 1:0. W drugiej połowie zrobiło się jednak 1:3, a bramka autorstwa Roberto Soriano, na minutę przed końcem regulaminowego czasu tylko zmniejszyła rozmiary porażki. Po tej porażce gospodarze oddalają się od miejsc premiowanych grą w europejskich pucharach, zaś goście dostali promyk nadziei w walce o lokaty nr 5 i 6. W sobotni wieczór grało również Atletico, które bez większych problemów pokonało Malagę 2:0. Na uwagę zasługuje również Osasuna i jej dalsza fatalna postawa. Porażka 1:2 z Athletikiem Bilbao była już 20. w tym sezonie.

Niedziela należała do przodującej trójki, a może raczej dwójki – gdyż Sevilla zaledwie bezbramkowo zremisowała z trzecim od końca Sportingiem Gijon. Za to pewnie swoje mecze wygrali Real i Barca. Królewscy ograli Deportivo Alaves po trafieniach Benzemy, Isco i Nacho. Z kolei Blaugrana rozprawiła się na wyjeździe z Granadą. Wynik 1:4 i bramki autorstwa Luisa Suareza, Paco Alcacera, Rakticia i Neymar. Ten ostatni zaliczył 100. bramkę w barwach Barcelony!

W zakończonej wczoraj kolejce warto odnotować występ Giuseppe Rossiego. Włoch zdobył hattricka, a jego Celta pokonała Las Palmas 3:1. Jeśli zawodnicy z Vigo utrzymają dobrą formę do końca sezonu to mogą jeszcze atakować 6. lokatę. Tym bardziej, że mają mecz zaległy z Realem Madryt i sensacyjny wynik może zmienić wiele.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.