La Liga: Kolejna strzelanina Betisu, Valencia pogrążona w kryzysie, Oyarzabal poprowadził Real Sociedad do wygranej

https://twitter.com/RealBetis/status/1351993711551524866/photo/1

W ramach 24. kolejki La Ligi rozegrano dziś kolejne trzy spotkania, w których między sobą zmierzyli się piłkarze Deportivo Alaves z Valencią, zawodnicy Levante i Betisu, a także gracze Realu Sociedad i Granady. Najciekawiej było na Estadi Ciudad de Valencia, gdzie obie ekipy zafundowały show, w którym padło aż 6. bramek! To kolejne tego typu spotkanie w ostatnim czasie. 

Deportivo Alaves – Valencia 2:1

Na przeciw sobie stanęły dwie ekipy, które potrzebują punktów na już! Deportivo znajduje się w strefie spadkowej już od dłuższego czasu, a kolejne zmiany wewnątrz klubu, okno transferowe, a także wiele innych czynników miały sprawić, że zespół ten podejmie walkę o pozostanie w La Liga. Po drugiej stronie Valencia – zespół, który w tym roku w lidze nie wygrał ani razu, a kadra prowadzona przez Bordalasa ma potencjał na sporo. Nietoperze walczą także o finał Pucharu Króla, kilka dni temu zremisowali z Athleticiem 1:1 na San Mames. W związku z tym trener postanowił na zmiany w składzie, co jak się okazało później, był to nietrafiony strzał.

Valencia zaprezentowała się fatalnie na tle zespołu z dołu tabeli. Brak było widocznego planu działania, słabo wyglądali tacy piłkarze jak Carlos Soler, Marcos Andre, czy Helder Costa. Całą tą trójkę Bordalas zdjął w przerwie wpuszczając na plac gry podstawowych zawodników. Do szatni jednak schodzili z niekorzystnym wynikiem 0:1. W 14. minucie po rozegraniu rzutu rożnego Gonzalo Escalante oddał strzał głową, jednak interwencja Mamardashviliego nie była udana. Bramkarz wybił piłkę wprost pod nogi Mamadou Louma, a ten bez większych problemów posłał ją do siatki. Valencia próbowała reagować, ale jedynie Goncalo Guedes dawał impulsy, by do szatni zejść przynajmniej z remisem.

Po przerwie Portugalczyk wykorzystał błąd Escalante, który dał podstawy, by podyktować rzut karny. Guedes pewnie  uderzył z jedenastu metrów, czym dał sygnał do tego, by bardziej zaatakować ekipę Jose Luisa Mendilibara. Niestety indywidualny błąd człowieka, po którym akurat tego można było się spodziewać przekreślił marzenia o korzystnym rezultacie. Mouctar Diakhaby dopuścił się przewinienia we własnej szesnastce, a rzut karny na gola zamienił nie kto inny jak Joselu! Tym samym Deportivo dzięki trzem punktom awansowało na 18. pozycję w tabeli, a do bezpiecznej lokaty tracą tylko trzy oczka.

Levante – Real Betis 2:4 

W przypadku tych dwóch drużyn można było wyczekiwać prawdziwego otwartego grania z wymianą ciosów, a także sporą ilością goli. Jak na życzenie wszystko to miało miejsce na stadionie Levante, a piłkarze obu ekip zaprezentowali nam kawał piłkarskiego grania. Levante od początku sezonu zmaga się z ogromnymi problemami, choć do końca sezonu pozostało jeszcze dużo czasu, to jedną nogą są już w drugiej lidze. Gra defensywna woła o pomstę do nieba, co w szczególności można było zaobserwować dzisiaj. Z kolei Betis po pokonaniu Rayo w Pucharze Króla miał na celu odskoczenie Barcelonie i Atletico, które są tuż za tą drużyną w ligowej tabeli. Manuel Pellegrini mógł być zadowolony z gry, jednak musi na pewno zwrócić uwagę na pewne problemy w obronie. Jego podopieczni stracili dwa gole po akcjach, w których można było temu zapobiec.

Goście zdobywali gole w pierwszej połowie w momencie zakończenia kwadransów. Strzelanie rozpoczął Nabil Fekir, który po indywidualnej akcji oddał strzał na bramkę Cardenasa. Futbolówka odbiła się się rykoszetem od Miramona, co uniemożliwiło golkiperowi jakąkolwiek interwencję. Kilka chwil później po rzucie rożnym prowadzenie podwyższył Edgar Gonzalez. Środkowy pomocnik po fatalnym zachowaniu rywali miał sporo miejsca by przyjąć piłkę i posłać ją do siatki. Jako kolejny na listę strzelców wpisał się Wiliam Carvalho, który wykorzystał podanie od Cristiana Tello, a następnie prostym strzałem po ziemi pokonał Daniego Cardenasa.

Warto zwrócić uwagę na jeden aspekt. W przypadku, kiedy Levante traciło gola, piłkarze byli blisko odpowiedzenia tym samym. Po stracie dwóch pierwszych trafień ta sztuka nie udała się, choć akcje były dobre i konkretne. Jednak po utracie trzeciej bramki z odpowiedzią przyszedł Dani Gomez. Napastnik idealnie wyszedł zza linii obrońców i posłał futbolówkę do siatki Rui Silvy.  Tuż po zmianie stron Levante ząłpało kontakt! Gola znów zdobył Dani Gomez po zagraniu Jorge de Frutosa, a nieporadną interwencją popisał się bramkarz. Betis czuł, że musi tutaj strzelić jeszcze jedną bramkę, by utrzymać bezpieczną przewagę nad ostatnią drużyna ligi. Sytuacja nadarzyła się całkiem szybko. Nabil Fekir uderzył fenomenalnie z rzutu wolnego w prawe okienko bramki. Na domiar złego dla gospodarzy za swoje agresywne zachowanie czerwoną kartkę ujrzał Roberto Soldado. Wynik meczu nie uległ już zmianie.

Real Sociedad – Granada 2:0 

Baskowie w ostatnim czasie zaczęli łapać formę w lidze, mają za cel powrót do ligowej czołówki. Dzisiejsza wygrana z Granadą mocno przybliżyłaby ich do tego celu, jednak należy pamiętać, że konkurencja jest na prawdę mocna. Gospodarze prezentowali się dziś dobrze pod względem taktycznym, jednak ich gra mogła wydawać się w pewnych momentach zbyt wolna. Granada dobrze zabezpieczała tyły, z czym Baskowie mieli ewidentny problem. Granada zaś starała się grać szybciej i z kontrataków. Dopiero w końcówce pierwszej połowy ten mur Andaluzyjczyków zaczął pękać, dopiero wtedy Soiedad przeprowadził akcję godną podziwu. Niestety nie udało im się umieścić piłki w siatce. Zrobił to za to Mikel Oyarzabal, który wykorzystał wcześniej rzut karny za zagranie piłki ręką. Maximiano wyczuł jego intencję, lecz strzał by zbyt silny do obrony.

W drugiej połowie goście starali się odrobić tę stratę, lecz podopieczni Imanola Alguacila dobrze zabezpieczali tyły. Szkoleniowiec Granady dokonał szeregu zmian, które miały odmienić grę jego zespołu, lecz wszystko to na nic się zdało. Drugiego gola w tym spotkaniu dla Realu Sociedad po dobrej akcji Portu zdobył Rafinha. 29-letni piłkarz wbiegł w pole karne i oddał strzał z bliska będąc kompletnie niepilnowanym. Wynik do ostatniego gwizdka sędziego nie uległ zmianie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.