Kamil Grosicki: Mamy zacząć z wahadłowymi, ale muszę być gotowy

Kamil Grosicki / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)


Tak jak małe dziecko w święta czeka, aż Mikołaj przyniesie mu prezent, tak samo ja wyczekiwałem tego powołania – stwierdził Kamil Grosicki w rozmowie z Izą Koprowiak w “Przeglądzie Sportowym”.

Aż dwanaście miesięcy czekał na powrót do kadry. Ostatni raz wybiegł z orzełkiem na piersi w el. MŚ z Anglią (1:2), gdy Paulo Sousa wpuścił go na cztery minuty. Portugalczyk nie decydował się na powołanie skrzydłowego. Grosicki nie miał szans na grę w West Bromwich Albion i latem 2021 roku przybył do Pogoni Szczecin, w której znów zachwyca.

Rozumie zarazem rolę rezerwowego. –  W tym konkretnie meczu barażowym tak. Dziś nie możemy wybiegać w przyszłość, najważniejszy jest awans do mistrzostw świata, czyli to, co się wydarzy 29 marca. Mamy zacząć z wahadłowymi, ale muszę być gotowy, bo w każdej chwili mogę wskoczyć do składu. Wtedy mam pokazać swoje doświadczenie, jakość w dogrywaniu piłek – mówi w “PS”.

– To absolutnie największy zaszczyt, nie ma nic piękniejszego. Wypełnione trybuny, stawka, atmosfera – to wszystko bardzo mocno mnie nakręca. Tak jak małe dziecko czeka w Święta Bożego Narodzenia, aż Mikołaj przyniesie mu prezent, tak samo ja wyczekiwałem tego powołania. Wcześniejsze informacje sprawiały, że właściwie mogłem być pewny, że je otrzymam, a jednak z niecierpliwością czekałem na oficjalną informację – dodał.

W styczniu otrzymał ofertę z FC Lorient i przyznał, że zaszumiało w głowie. – Prestiż ligi, szansa, by zagrać przeciwko Neymarowi, Messiemu – to są marzenia, które działają na wyobraźnię. Miałem poczucie, że ta oferta pokazała, że w lidze polskiej musiałem wykonać naprawdę dobrą robotę, skoro dostrzeżono mnie w lidze francuskiej, szczególnie że działacze Lorient zwrócili uwagę na piłkarza wiekowego, a nie młodego, perspektywicznego, który dopiero się wybija. Czułem się tą ofertą podbudowany, jednak nie było najmniejszych szans, by Pogoń się na ten transfer zgodziła – wyjaśnił.

źródło: przegladsportowy.pl /


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.