Brighton - logo 1 herb flaga
fot. Shutterstock/Selman GEDIK
Udostępnij:
WhatsApp
Kopiuj link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!

Fabian Hürzeler odmienił Brighton. Teraz interesuje się nim Manchester United

Jeszcze kilka miesięcy temu kibice Brighton domagali się odejścia Fabiana Hürzelera. Dziś zespół zajmuje trzecie miejsce w Premier League, a niemiecki trener jest łączony z Manchesterem United.

Od gwizdów kibiców do trzeciego miejsca

W lutym Brighton przegrało u siebie 0:1 z Crystal Palace. Fabian Hürzeler został wówczas pożegnany głośnymi gwizdami własnych kibiców, którzy skandowali, że następnego ranka zostanie zwolniony. Porażka sprawiła, że zespół spadł na 14. miejsce w tabeli. W 12 wcześniejszych meczach Premier League odniósł zaledwie jedno zwycięstwo.

„Są tylko dwie możliwości: poddać się albo walczyć jeszcze mocniej. Zawsze wybieram to drugie” – mówił wtedy niemiecki szkoleniowiec.

Osiem miesięcy później Brighton zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Zespół odniósł między innymi imponujące zwycięstwa z Arsenalem, ówczesnym mistrzem, oraz Aston Villą, triumfatorem Ligi Europy. Seria 11 zwycięstw w 18 spotkaniach ligowych pozwoliła drużynie wrócić do europejskich pucharów.

Zmiana nastawienia kibiców jest wyraźna: ci, którzy wcześniej zarzucali Hürzelerowi brak pomysłu, dziś zastanawiają się, czy nie skusi go oferta większego klubu. Po sobotnim zwycięstwie nad Sunderlandem wśród fanów coraz częściej mówi się o zainteresowaniu trenerem. Jeszcze przed końcem poprzedniego sezonu podpisał on długoterminowy kontrakt obowiązujący do 2029 roku. Klub przeznaczył też 150 milionów funtów na letnie transfery.

Trudne początki i droga do Premier League

Hürzeler został najmłodszym stałym menedżerem w historii Premier League. W czerwcu 2024 roku objął Brighton w wieku zaledwie 31 lat, a jego trenerska droga rozpoczęła się na piątym poziomie niemieckich rozgrywek.

W 2016 roku, po serii poważnych kontuzji w rezerwach Bayernu Monachium, Hoffenheim i TSV 1860 Monachium, zakończył zawodową karierę piłkarską w wieku 23 lat. Został grającym trenerem niemieckiego klubu SV Pipinsried. Żeby utrzymać się w niewielkim zespole położonym około 50 kilometrów od Monachium, podjął pracę u handlarza dziełami sztuki. Jak opowiadał w rozmowie z „The Guardian”, stracił ją, ponieważ poświęcał zbyt dużo czasu na oglądanie meczów.

„Jeśli chcesz coś komuś sprzedać, musisz go przekonać odpowiednim podejściem. Nie możesz po prostu powiedzieć: «Spójrz na ten obraz, jest niesamowity». Trzeba zrozumieć potrzeby i pragnienia klienta. Z trenowaniem jest podobnie. Najważniejsze jest poznanie człowieka stojącego za piłkarzem: jego potrzeb, wartości, wychowania i przeszłości” – wyjaśniał Hürzeler.

Urodzony w Houston w Teksasie trener przeprowadził się do Niemiec, gdy miał dwa lata. W trakcie pracy w St. Pauli, które po 13 latach przerwy wprowadził z powrotem do Bundesligi, odwiedził ośrodek treningowy Tottenhamu. Zasypywał Ange Postecoglou tak szczegółowymi pytaniami, że szkoleniowiec Spurs poprosił asystenta o przejęcie rozmowy. Hürzeler czerpał też doświadczenie od Roberto De Zerbiego, którego zastąpił w Brighton.

Hürzeler zmienił podejście i odbudował Brighton

Początki pracy niemieckiego trenera w Brighton nie były wolne od problemów. W pierwszym sezonie zespół przegrał na wyjeździe z Nottingham Forest aż 0:7. Po porażce 2:4 z Chelsea we wrześniu 2024 roku były obrońca Arsenalu i reprezentacji Anglii Martin Keown nazwał Hürzelera „zbyt niedoświadczonym”. W poprzednim sezonie część kibiców domagała się jego zwolnienia.

Scott McCarthy z serwisu kibicowskiego We Are Brighton przyznał, że w pewnym momencie presja była ogromna. „Wyglądał jak trener, któremu skończyły się pomysły. Po porażce z Palace wszyscy kibice mówili jedno: «musi odejść». Teraz rzeczywistość jest zupełnie inna. Rozwój wydarzeń był fenomenalny” – powiedział.

Zdaniem McCarthy’ego szkoleniowiec wrócił do podstaw i oparł się na doświadczonych zawodnikach. „To świetny dowód jego pragmatyzmu. Są trenerzy, którzy ślepo trzymają się swoich pomysłów i nie chcą niczego zmieniać. Hürzeler zrozumiał, że dotychczasowe podejście nie przynosi rezultatów i może kosztować go posadę, więc spróbował czegoś innego. Teraz widzimy drużynę zbudowaną na jego obraz, która stosuje bardzo intensywny pressing” – ocenił McCarthy.

Były napastnik Brighton Glen Murray również docenił sposób, w jaki trener poradził sobie z kryzysem. „Najwięcej o sobie i ludziach wokół człowiek dowiaduje się, gdy przegrywa. Hürzeler przeszedł przez trudny okres, a sposób, w jaki sprawił, że ci piłkarze grają, jest wyjątkowy” – powiedział.

Czy Hürzeler zostanie w Brighton?

Niemiecki trener jest łączony z Manchesterem United, jeśli klub zdecyduje się szukać alternatywy dla Michaela Carricka. To znaczący awans dla szkoleniowca, który karierę rozpoczynał w piątej lidze niemieckiej. Pytanie, czy w przypadku konkretnej oferty z większego klubu będzie chciał podjąć nowe wyzwanie, czy spróbuje zapisać się w historii Brighton, walcząc o awans do Ligi Mistrzów.

McCarthy uważa, że Hürzeler nie odejdzie. „Warunki finansowe z pewnością mogłyby być kuszące, ale to bardzo rozsądny człowiek. Nikt nie zostaje menedżerem w Premier League w wieku 31 lat, jeśli twardo nie stąpa po ziemi. Czy naprawdę przeniósłby się do klubu, w którym nie dostałby potrzebnej cierpliwości i czasu? W Brighton okazało się, że potrzebował około dwóch i pół roku, by zbudować konkurencyjny zespół” – stwierdził.

Hürzeler nie zapomina o SV Pipinsried. Jak mówił w 2024 roku dyrektor finansowy klubu Sepp Ankner, trener od czasu do czasu odwiedza zespół, rozmawia z pracownikami i utrzymuje z nim bliską więź. Jego szybki rozwój sprawia jednak, że zainteresowanie ze strony czołowych europejskich klubów może rosnąć.


Michał Bosak
Data publikacji: 16 października 2026, 15:14
Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.