Everton - Logo
fot. Shutterstock
Udostępnij:
WhatsApp
Kopiuj link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!

Everton ma najwęższą kadrę w Premier League. Problemy wyszły na jaw w meczu z Chelsea

Oficjalne zdjęcie drużyny Evertonu na sezon 2026/27 przedstawia zaledwie 21 piłkarzy, w tym 18 zawodników z pola. Wąska kadra może utrudnić zespołowi Davida Moyesa utrzymanie dobrej formy, co pokazała porażka 0:2 z Chelsea.

Bardzo skromna kadra Evertonu

„Najmniejsze zdjęcie drużyny, jakie kiedykolwiek widziałem” – tak jedna z osób skomentowała w mediach społecznościowych fotografię zespołu Evertonu. W kadrze znalazło się tylko 21 piłkarzy. Wśród nich był jeden napastnik, Thierno Barry, i jeden lewy obrońca, Vitaliy Mykolenko.

Do klubu dołączył Ainsley Maitland-Niles, sprowadzony z Lyonu za około 4 miliony funtów. Na prawej stronie obrony może występować również Merlin Röhl, który uczy się gry na tej pozycji, ale na razie jest rozwiązaniem rezerwowym. Dla porównania na zdjęciu Chelsea znalazło się 26 zawodników, a Hull City, beniaminek Premier League, dysponuje 33-osobową kadrą. Według danych Transfermarkt Everton ma najmniejszy zespół w angielskiej ekstraklasie.

David Moyes ma w składzie wartościowych piłkarzy. Jordan Pickford, Jarrad Branthwaite i James Garner znaleźli się w ostatnim powołaniu do reprezentacji Anglii. Problemem pozostaje jednak mała głębia kadry, która może utrudnić zespołowi rywalizację na przestrzeni całego sezonu.

Porażka z Chelsea obnażyła braki

Everton rozpoczął sezon obiecująco i przed domową porażką z Chelsea zanotował osiem kolejnych spotkań bez przegranej we wszystkich rozgrywkach. W sobotę nie zdołał jednak odpowiedzieć na trafienie Pedro Neto, który zdobył gola 43 sekundy po przerwie. Gospodarze nie stworzyli przekonującej reakcji, a ich problemy w ataku stały się wyraźnie widoczne.

Letnie okno transferowe nie ułożyło się po myśli klubu. W końcówce lata Everton był krytykowany za niewystarczające inwestycje, a działania transferowe sprawiały wrażenie uzależnionych od wcześniejszych sprzedaży. Klub rozważał ponad tuzin kandydatów na prawą obronę, zanim postawił na tańszy wariant w postaci Maitland-Nilesa.

Everton interesował się również Guélą Doué i napastnikiem Folarinem Balogunem. Doué trafił ostatecznie do Bayeru Leverkusen, a łączna kwota transferu miała wynieść 37 milionów euro. Balogun zrezygnował z przenosin za 45 milionów funtów w ostatnim dniu okna. Gdyby klub pozyskał tych zawodników oraz zmiennika na lewą obronę, kadra Moyesa byłaby lepiej przygotowana do dalszej części sezonu.

Niepewna sytuacja na bokach obrony

Początek Maitland-Nilesa w Evertonie był nierówny. W debiucie przeciwko Manchesterowi United zdobył efektowną bramkę wyrównującą, ale miał też udział przy trzech z ostatnich czterech goli straconych przez drużynę. Przy trafieniu Neto został łatwo ograny przez Jorrela Hato. Spotkanie z Chelsea było drugim z rzędu, w którym Maitland-Niles został zmieniony. W 55. minucie zastąpił go Röhl.

Moyes po meczu ocenił, że Röhl „poradził sobie lepiej” po przesunięciu do obrony. Niemiec wciąż jednak przyzwyczaja się do gry na tej pozycji. Wcześniej, przed kontuzją, Everton liczył, że może otrzymać pierwsze powołanie do reprezentacji Niemiec.

Nieobecność Mykolenki w poprzedni weekend wymusiła kolejne przesunięcie w składzie. Jarrad Branthwaite musiał zagrać poza preferowaną pozycją środkowego obrońcy, co zaburzyło równowagę drużyny. Brak odpowiednich opcji na bokach ogranicza możliwości Evertonu zarówno przy odrabianiu strat, jak i w ataku pozycyjnym.

Problemy w środku pola i ataku

Moyes ma więcej możliwości w środku pola, ale James Garner i letni nabytek Christian Nørgaard nie mogli w pełni przygotować się do sezonu. Garner zmagał się z przepukliną, a Nørgaard z urazem ścięgna Achillesa. Trener przyznał, że pomocnik wyglądał na zmęczonego w krótkim występie przeciwko Chelsea, ale potrzebuje minut, by odzyskać formę. To właśnie po faulu Nørgaarda rywale zdobyli drugą bramkę z rzutu wolnego.

Thierno Barry ma już na koncie sześć goli i brakuje mu dwóch trafień do dorobku z poprzedniego sezonu. Przed meczem z Chelsea był jednak piłkarzem z największą liczbą zmarnowanych dogodnych okazji w Premier League. W sobotę nie wykorzystał najlepszej szansy Evertonu, uderzając głową wprost w Emiliano Martíneza, mimo że nie był kryty.

Odpowiedzialność za zdobywanie bramek nie może spoczywać wyłącznie na Barrym. W innych formacjach Moyes ma zawodników, którzy dostają niewiele okazji. Menedżer mówił, że Tyrique George miał pecha, tracąc miejsce w składzie mimo dobrego początku sezonu, i ponownie chwalił Tylera Diblinga. Hayden Hackney również dobrze rozpoczął rozgrywki, ale później wypadł z planów. Przeciwko Chelsea z tej trójki zagrał tylko George.

Everton nie zdołał odmienić przebiegu spotkania zmianami, a jego gra nie przyniosła wyraźnej poprawy. Przy tak ograniczonej kadrze podobne problemy mogą powracać. Zespół Moyesa będzie prawdopodobnie potrzebował wzmocnień w styczniowym oknie transferowym.


Kamil Wojtala
Data publikacji: 19 października 2026, 20:14
Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.