Dzielny Sporting przegrywa na Bernabeu w doliczonym czasie! Fantastyczny gol Ronaldo!

zaenews.india.com

Na rozpoczęcie rozgrywek w grupie F poza spotkaniem Legii z BVB mieliśmy okazję oglądać także pojedynek Realu Madryt ze Sportingiem Club de Portugal. Mecz ten był szczególny dla Cristiano Ronaldo, który wychował się w Lizbonie, a także dla Pepe, który również miał okazję tam występować. Jak przebiegało to spotkanie? Zapraszamy na relację.

Faworytem spotkania byli oczywiście “Królewscy”, którzy mało komu pozwalają wywieźć ze swojej świątyni choćby punkt. Spotkanie zaczęło się lepiej dla Sportingu. Już w 2. minucie Bruno Cesar oddał mocny strzał, który przeleciał obok słupka Realu.

W 9. drugą próbę podjął Sporting. Po błędzie obrońców Realu Gelson oddał strzał z prawej strony pola karnego po indywidualnej akcji, który sprawił trochę kłopotów Casilli.

Przez pierwsze minuty Real nie mógł przebić się przez dobrze ustawiony zespół Jorge Jesusa. Portugalczycy wysoko podchodzili pressingiem, czym uniemożliwiali rozegranie piłki Realowi.

Pierwszy raz “Królewscy” zaatakowali groźniej w 12. minucie. Świetną akcją indywidualną na lewym skrzydle popisał się Bale, dośrodkował piłkę w pole karne, jednak w ostatniej chwili piłkę lecącą do Benzemy wybił jeden z obrońców Sportingu.

Na kolejne uderzenie musieliśmy czekać do 26. minuty, gdy to Ronaldo z ponad 30 metrów posłał bombę w swoim stylu, a ta sprawiła niemałe problemy Rui Patricio, który zbił ją na rzut rożny.

Jeszcze jedną dobrą okazję mieliśmy w 45. minucie. Strzał z rzutu wolnego oddawał Cristiano Ronaldo, a ten skończył swój lot na górnej siatce bramki Sportingu. Do przerwy zatem mieliśmy bezbramkowy remis.

Druga połowa wyśmienicie rozpoczęła się dla Sportingu. Na prawym skrzydle akcję rozegrali Gelson z Ruizem i Bruno Cesarem, a przy odrobinie szczęścia piłka trafiła pod nogi tego ostatniego, który strzałem w długi słupek dał prowadzenie gościom.

Blisko zdobycia bramki wyrównującej Real był dopiero w 71. minucie, gdy to po ostrym dośrodkowaniu Marcelo, piłki o mały włos do własnej bramki nie skierował Coates. Chwilę później po rzucie rożnym znów było groźnie, a najbliżej trafienia był wprowadzony chwilę wcześniej Lucas Vazquez.

Real od tego czasu zdecydowanie przejął inicjatywę. Rozciągał defensywę gości od jednej do drugiej strony rozegraniem piłki. W 76. minucie kolejne dośrodkowanie Lucasa Vazqueza trafiło do Daniego Carvajala, który oddał groźny strzał w kierunku bramki Sportingu, a piłka minimalnie przeleciała obok słupka Patricio.

Najlepszą sytuację Real stworzył sobie w 82. minucie, gdy piłkę z prawej strony w pole karne zagrał Carvajal, jednak stojący na trzecim metrze Ronaldo trafił w słupek. Dobitka Moraty znalazła się w siatce, jednak młody Hiszpan znajdował się na spalonym. To jeszcze nie był jednak koniec naporu “Królewskich”.

Już minutę później gospodarze oddali kolejny strzał. Niezwykle aktywnego w drugiej połowie Carvajala dostrzegł James, posłał piłkę na długi słupek, ale uderzenie prawego obrońcy Realu znów poszybowało obok bramki.

To, co nie udawało się przez niemal całą drugą połowę, udało się w końcu w 89. minucie. Do kolejnego rzutu wolnego podszedł Cristiano Ronaldo i fenomenalnym strzałem pokonał Rui Patricio i doprowadził do remisu. Mimo, iż przez cały mecz był niemal niewidoczny to pod jego koniec pozwolił Realowi wrócić do gry.

Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, w czwartej minucie doliczonego czasu gry dośrodkowanie w pole karne Jamesa strzałem głową wykończył Alvaro Morata, czym wprawił w ekstazę całe Bernabeu.

Dzielna postawa Sportingu nie wystarczyła do tego, aby wywieźć choć jeden punkt z Madrytu. Bardzo przyjemnie oglądało się dzisiaj zespół Jorge Jesusa, który nie przestraszył się utytułowanego rywala i przez większą część meczu to on zasługiwał na zwycięstwo. Real znany jest jednak z tego, że co by się nie działo gra do samego końca i tak samo było tym razem. Ostatnie 15 minut to absolutna przewaga Realu, wielki napór na bramkę Patricio i w ostatecznym rozrachunku zwycięstwo.

Santiago Bernabeu, Madryt, 14.09.2016 r., godz. 20:45

Real Madryt – Sporting Club de Portugal 2:1 (0:0)

0:1 Bruno Cesar 48′

1:1 Cristiano Ronaldo 89′

2:1 Alvaro Morata 94′

Żółte kartki: Kroos (Real) – Adrien Silva, Carvalho, Zeegelaar (Sporting)  

Real Madryt: Casilla – Carvajal, Varane, Ramos, Marcelo – Casemiro, Modrić, Kroos (77′ James) – Bale (68′ Vazquez), Benzema (68′ Morata), Ronaldo

Sporting: Rui Patricio – Pereira, Coates, Semedo, Zeegelaar – Adrien Silva (73′ Elias), Carvalho, Bruno Cesar, Gelson (69′ Marković) – Ruiz (90+2 Campbell), Dost.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.