Chiny w natarciu, ambicja upada [FELIETON]

Flickr.com

Chińczycy kolejne okienko transferowe z rzędu będą szaleć. Kosmiczne pieniądze, które proponują włodarze z Państwa Środka powodują omdlenia u niektórych piłkarzy. Większość z nich łączy jedno – brak ambicji.

Od dawna do chińskiej ligi wędrowali piłkarze z nazwiskami, którzy tuż przed emeryturą chcieli jeszcze pograć w miejscu, gdzie nadal byli zdecydowanie najlepsi, mogli pomóc w rozpromowaniu futbolu, spróbować innej kultury, a przede wszystkim zarobić.

Takich zarobków w Europie raczej nikt by nie spełniał, szczególnie, że wiekowi zawodnicy nie prezentują już odpowiedniego poziomu. Po wygaśnięciu kontraktu z Chelsea, Nicolas Anelka wybrał grę w Chinach. Kontrowersyjny Francuz w swojej przygodzie miał przecież wiele klubów, toteż wschodnia ekspansja nie była dla niego niczym nowym.

A w ciągu roku zarobił ponad 10 milionów euro. Dla 32-letniego napastnika, który co prawda miał za sobą całkiem udaną przygodę z “The Blues” to ogromny zastrzyk gotówki.

Podobnie uczynił niedługo później Didier Drogba. 34-letni snajper, po zdobyciu Ligi Mistrzów postanowił opuścić po ośmiu latach Londyn i udać się na piłkarskie wakacje do Szanghaju. Podpisał dwu i pół letni kontrakt, który gwarantował mu około 25 milionów euro. Ostatecznie nie otrzymał nic, bowiem w klubie doszło do sporu między inwestorami.

To jednak rzadkość w Chinach. Skoro Azjaci proponują kosmiczne pieniądze, to choćby kwota była niemożliwa i tak ją wypłacą. Dlatego piłkarze, zbliżający się do emerytury chętnie wybierają ten kierunek. Nie muszą przesadnie się starać, poziom sportowy jest tam bardzo niski, a pieniądze niesamowite.

Pierwszym wielkim transferem, który rozpoczął nowy trend w piłce, było jednak przejście Dario Conci z Fluminense do Guangzhou Evergrande. 10 milionów euro za gwiazdę brazylijskiej ligi nie wydawało się ogromną ceną, ale już roczna pensja na tym samym poziomie spowodowała poważniejsze traktowanie Chin w światowym futbolu.

Od tamtej pory kolejni znani zawodnicy przechodzili do CSL, kuszeni ogromnymi zarobkami. A Azjaci do Europy wbijają niczym Niemcy, przyjeżdżający do Polski do papierosy. Europa staje się dla nich, jednym, wielkim centrum handlowym.

W ostatnich okienkach zaczyna jednak przeszkadzać pewna sprawa. Swoje “kariery” zaczynają tam kontynuować gracze, którzy spokojnie mogliby osiągać sukcesy w Europie. Hulk, mimo 30 lat na karku, mógłby z powodzeniem spróbować gry w jednej z najsilniejszych lig na Starym Kontynencie. Ale 56 milionów euro kwoty transferowej i 12,5 miliona dolarów pensji (bez bonusów!) okazało się nie do przejścia.

A takich transferów było coraz więcej. Fredy Guarin, Ramires, Paulinho, Gervinho, Jackson Martinez, Renato Augusto, Alan, Ricardo Goulart – To zawodnicy, którzy z pewnością mogliby walczyć w najsilniejszych europejskich ligach, a niejeden prezes skusiłby się na jego usługi.

Chińczycy dali jednak łatwiejszą drogę. Zarabiać na poziomie największych gwiazd, a grać praktycznie o nic. Czy to nie jest prostsza droga? Najbardziej w pamięć wbił się jednak przykład Alexa Teixeiry, gwiazdy Szachtara Donieck, który na początku tego roku, zaraz po ukończeniu 26 roku życia (czyli w wieku optymalnym dla piłkarza) mógł przebierać w ofertach.

O Brazylijczyka biło się pół Europy, był już bardzo blisko Liverpoolu, ale 50 milionów euro ze strony Jiangsu Suning było ofertą nie do odrzucenia. A i sama pensja na poziomie przeszło 11 milionów euro to pieniądze, które drogą nie chodzą. A nawet takie kluby jak Liverpool, czy Chelsea nie zaproponowałyby takich warunków pomocnikowi, który furorę robił głównie w lidze ukraińskiej i kilku meczach Champions League.

Dziś poinformowano również o tym, ze chińską ligę wzmocni Carlos Tevez, który dostanie pensje na poziomie Leo Messiego! Blisko 40 milionów euro. 40! Niedawno fascynowaliśmy się kosmicznymi zarobkami Roberta Lewandowskiego, który po podpisaniu nowej umowy z Bayernem Monachium będzie inkasował 15 milionów.

Kolejny szok to przejście 25-letniego Oscara, gracza Chelsea, wielokrotnego reprezentanta Brazylii, który za 60 milionów euro przeniesie się na początku roku do Shanghai SIPG, gdzie będzie grał razem z Hulkiem, a zarobi ponad 20 milionów euro.

Przy takiej pensji łatwo więc stracić ambicje, choć w przypadku takich graczy jak Oscar czy Alex Teixeira wydaje się to chore. Przecież w Europie nie zarabialiby tyle, aby musieli się martwić, czy starczy im na chleb. Również otrzymywaliby ogromne pieniądze, a chińskie źródełko nagle wyschnąć nie powinno. Chińczycy stali się już jednak na tyle poważnym graczem na rynku transferowym, że nie jest w stanie ich powstrzymać dosłownie nic. Tylko czekać, aż do Państwa Środka przejdą Leo Messi, czy Neymar.

To pokazuje jak ważne są w piłce pieniądze. To praktycznie rzecz od której wszyscy zaczynają rozmowę z innymi klubami.

A jeszcze bardziej boli to, że to dzieje się nawet w niższych ligach. Niektórzy zawodnicy zamiast grać w III, IV lidze wolą za kilkaset złotych pokopać w A Klasie, gdzie prywatni inwestorzy tak po prostu rzucają pieniędzmi. Kiedyś w niższych ligach można było w najlepszym przypadku liczyć na diety, które miały pokryć koszty dojazdów, czy obuwia. Teraz 200 złotych nikogo nie zadowala. W większości klubów dla największych “gwiazd” jakieś pieniądze się znajdą. Co zresztą zobaczycie w naszym zestawieniu najlepszych strzelców każdej ligi w Polsce. Niesamowite ilości bramek, pozwoliłyby na angaż w większym klubie. Ale co z tego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *