Big Sam. Big problem.

Dwa miesiące temu Sam Allardyce stał się wybrańcem. Wśród wielu kandydatów, to właśnie na niego palcem wskazała angielska Football Association. Big Sam dał się skusić wielkim pieniądzom, ogromnym oczekiwaniom i podjął się… najgorszej pracy świata. Teraz Allardyce zostanie zamieciony pod dywan, byle znalazło się tam dla niego miejsce, bo to już nie pierwsza afera w angielskiej piłce. Sam wcale nie jest sam!

O skandalu, który wstrząsnął brytyjską piłką, zapewne już wiecie. Sam Allardyce narobił sobie sporo bigosu, co w zasadzie z Big Samem mogłoby mieć sporo wspólnego, gdyż sam zainteresowany przyznał kiedyś, że gdyby nie został piłkarzem byłby z pewnością kucharzem. Dziwna jest natomiast przyczyna całego zamieszania. Czy Big Sama naprawdę zbawiłoby te 400 tysięcy funtów? W końcu jego poprzednik Roy Hodgson, nazwany pogardliwie przez Allardyce’a Woy’em Hodgsonem, był najlepiej zarabiającym szkoleniowcem podczas Euro 2016. Za rok kontraktu zgarniał 3,5 miliona funtów! Gaża Wielkiego Sama musi być zatem relatywna. Zresztą posada trenera reprezentacji Anglii od razu kojarzy się z nieskąpymi zarobkami. Z samej nazwy.

Tymczasem apetyt Sama Allardyce’a jak widać urósł, gdy usłyszał, że kontrahenci z Bliskiego Wschodu potrzebują pilnie informacji i… płacą za nią 400 tysięcy. W footballu to już niestety norma, że apetyty rosną zawsze wtedy, gdy pada nazwa Bliski Wschód albo słowo klucz – ropa. Big Sam musiał liczyć się z ryzykiem. Na pewno wiedział ,że brytyjski football nie wybacza i gdy tylko afera wyjdzie na jaw skończy się to dla niego źle. Albo bardzo źle. Allardyce słynął jednak ze swojej boiskowej odwagi i postawił swój honor vabank. Tymczasem blisko-wschodni inwestorzy okazali się wścibskimi “gazeciarzami” z The Telegraph. Okropnie wścibskiego The Telegraph!

Co teraz z Big Samem? No cóż. Karierę w piłce należałoby na jakiś czas zawiesić, bo póki co nie sądzę by znaleźli się kandydaci na zatrudnienie 61-letniego szkoleniowca. Może czas by Big Sam posłuchał Uncle Sama i dołączył do armii? Kojarzycie myślę wuja Sama. Jakby co to tak gwoli przypomnienia. Wujek Sam to postać, która na umieszczana na plakatach miała zachęcić Amerykanów do dołączenia do wojska przy okazji wielu, historycznych już wojen. Akcja fajnie skopiowana zresztą nie tak dawno… w Krakowie. Wujkiem Samem został Franciszek Smuda, który zapraszał, a może bardziej odstraszał, do przyjścia na Reymonta 22.

Gdy Big Sam przejmował stery w reprezentacji Anglii powiedział takie zdanie: “Bawmy się. Futbol jest po to żeby się nim bawić. W szczytowym punkcie mojej kariery chciałbym się bawić najbardziej”. No i nie ukrywajmy. Allardyce jak widać dążył do tego by bawić się przednio. Niestety skutki okazały się wyniszczające. Dziś Allardyce, niczym po dobrej imprezie, obudził się z mocnym kacem. Big Samowi zwykły kac pewnie niewiele by zrobił, lecz teraz mierzy się z tym gorszym… kacem moralnym. To nie Sam Allardyce jest jednak skandalowym pionierem na Wyspach. Właściwie, to Duży jest tylko jednym z wielu.

Pierwszym, który wkurzył sporo kibiców z Królestwa był Don Revie. Sztuka ta udała mu się, mimo, że nie kupił żadnego meczu, ani nie wydał żadnego sekretu. Revie po prostu zdradził Anglię i odszedł z reprezentacji, by trenować… kadrę Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Z transakcji wyszedł z pełnymi “zielonych” kieszeniami, jednak Anglicy zawiesili w swoim kraju, na najbliższe 10 lat. Całe zdarzenie miało natomiast miejsce w 1977 roku.

Namieszał również złotousty Glenn Hoddle. Właściwie to żadna z głupot, które powiedział nie była nawet pozłacana. Hoddlowi nieco się oberwało, ostatecznie jednak z afery wyszedł bez szwanku. Pięć lat po kadencji Hoddla stanowisko trenera reprezentacji objął Sven Goran Eriksson . On również nie obył się bez kontrowersji i został bohaterem seks-skandalu . Szwed wdał się w romans z sekretarką brytyjskiej federacji piłkarskiej, Farią Alam. To nie koniec jednak obyczajowych zawiłości. Ówczesny dyrektor generalny federacji również romansował z tą samą sekretarką! Eriksson wdawał się przez lata również i w inne romanse. Między innymi z Ulriką Jonsson, która stosunki ze Szwedem podsumowała tak: “Seks ze Svenem Goranem Erikssonem był jak instrukcja obsługi z Ikei”.

Duży skandal spotkał również Fabio Capello, gdy wyszło na jaw, że jego rozmowy oraz pogaduszki piłkarzy były nagrywane, a dostęp do nich mieli dziennikarze. Jednym z wiodących tematów poruszanych w rozmowach i obiektem piłkarskiej “szydery” był romans Johna Terrego. W jego skutek federacja odebrała opaskę kapitańską Terremu, na co nie zgodził się Capello. Ostatecznie Capello pracę stracił. Na cztery miesiące przed Mistrzostwami Świata w RPA.

Big Sam jak się okazuje wcale nie jest samotnym skandalistą w angielskiej piłce. On jednak po swojej kadencji może się czymś poszczycić. Stuprocentową liczbą zwycięstw. Duży prowadził Anglię raz. I udało mu się wygrać!

PS: Gdzieś w internecie znalazłem gażę Sama Allardyce’a. Miał on zarabiać 3 miliony funtów plus bonusy za sezon.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.