Andrij Woronin o Sebastianie Szymańskim: Słusznie zrobił, że został

Sebastian Szymański

fcdynamo.ru/


Słusznie zrobił, że został. Liga zakończy się za miesiąc, potem może zdecydować czy odejść, czy zostać – twierdzi Andrij Woronin o Sebastianie Szymańskim.

Po wojskowej napaści Rosji na Ukrainę, FIFA zdecydowała, by zagraniczni piłkarze z tych krajów mogli bez żadnych przeszkód przenieść się na wypożyczenie za granicę. Na taki ruch przystał m.in. Grzegorz Krychowiak, który zamienił Lokomotiv Moskwa na AEK Ateny.

Podobnej reakcji oczekiwano do Sebastiana Szymańskiego. Gwiazda Dynama Moskwa jednak pozostał w kraju agresora, podobnie zresztą jak Maciej Rybus. Przyjechał na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski, a w mediach społecznościowych spotkał się z ogromną krytyką.

Wymieniałem wiadomości z Sebą i wspierałem go w tej decyzji. Miałby odejść na dwa miesiące nie bardzo wiadomo, gdzie? To nie najlepsze rozwiązanie. Jest liderem Dinama i jednym z kluczowych zawodników drużyny, która walczy o mistrzostwo – mówi Woronin w “Przeglądzie Sportowym”.

Były reprezentant Ukrainy do niedawna był asystentem w Dynamie Moskwa, z którego natychmiast odszedł po wywołaniu wojny przez Putina. – Słusznie zrobił, że został. Liga zakończy się za miesiąc, potem może zdecydować czy odejść, czy zostać. Każdy sam dokonuje takich wyborów, ja nikogo nie mogę oceniać. To dobry zawodnik i dobry człowiek. Obecna sytuacja jest trudna dla wszystkich – dodaje.

– Jestem Ukraińcem, odszedłem z Dinama, bo mój kraj, gdzie mieszkałem i się urodziłem, został zaatakowany, ale jeszcze raz powtarzam, że nie będę nikogo oceniać. Przed meczami kadry napisałem mu, że nie może słuchać innych, w tym dziennikarzy, tylko siebie. Zaakceptowałbym każdą jego decyzję. Jeszcze raz powtarzam, nie zrobił nic złego. Kadra z jego udziałem weszła na mundial – zaznacza 42-latek.

źródło: przegladsportowy.pl /


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.