A może tak piłkę pod choinkę?

Coraz bliżej święta. Zaczyna się prezentowy szał. Czeka nas też największy dylemat, czyli co komu dać pod choinkę. W ten szczególny czas królują zabawki, książki, gry itp. A może tak sprezentować dziecku piłkę?

W dzisiejszych czasach aktywność fizyczna u dzieci i młodzieży stoi na katastrofalnym poziomie. Dzieci wolą siedzieć przed komputerem, nikt już nie przebywa w domu tylko w czasie obiadu. Z okien nie słychać już „Maciek, obiad!”. I to wszystko z tego samego powodu. Ten przysłowiowy Maciek dawno nie widział kolegów z osiedla, woli gnić przed komputerem.

A wysiłek fizyczny to bardzo ważna rzecz. Zmieniły się czasy, kiedyś po powrocie ze szkoły rzucało się plecak w kąt, zjadło się obiad (a i to nie zawsze, bo czasu mało) i rura na boisko, gdzie biegało się za piłką do zmierchu. Teraz co prawda istnieje sporo uczniowskich klubów, jednak poza treningami ciężko zmusić młodego człowieka do biegania dla własnej przyjemności. Teraz każdy boi się zmęczyć.

Prawdopodobnie nie tylko ja wracałem do domu codziennie pozbawiony kompletnie sił po piłkarskim maratonie, a mimo to byłem bardzo zadowolony i czułem się świetnie. Teraz wejście po schodach na drugie piętro niejednemu sprawi problemy.

Główną rolę odgrywają tutaj rodzice. Ciągłe chuchanie na dzieci, a także zaspokajanie ich ciekawości świata tabletami, powoduje, że nikt nie pofatyguje się na boisko. Przed laty ten kto miał piłkę, miał władze, a wokół niego zbierało się od razu mnóstwo znajomych. Każdy chciał mieć swoją futbolówkę. Teraz jest tego pod dostatkiem, a nikt z tego nie korzysta. Dzieci nie potrafią już się cieszyć. Mało tego, nie potrafią nawiązywać międzyludzkich relacji.

Mimo że te czasy dla mnie nie są szczególnie odległe, tak było mniej więcej dziesięć lat temu, wydaje się jakby minęły lata świetlne. Zamiast małego skwerku i czterech drzew tworzących słupki, mamy piękne orliki, które mimo to często świecą pustkami. Mam wrażenie, że gdyby coś takiego było dostępne dziesięć lat temu, nawierzchnia praktycznie by nie odpoczywała.

Niestety w kwestii rodziców leży aktywność potomka, a tzw. „współczesne czasy” są strasznie ograniczające. Teksty typu „nie biegaj, bo się spocisz” są prawdziwą patologią. Podstawy chorób XXI wieku leżą w psychice. Uczulenie na gluten? Co to w ogóle jest gluten? To wymysły ludzi, którzy bali się oddać dziecku kontrolę nad ich życiem. Kiedyś rana oznaczało, że trzeba iść po plaster, teraz niektórzy szukają już światełka w tunelu.

Nie ma już praktycznie niczego. Grupek młodzieży jeżdżącej latem nad jeziora rowerami, normalnych grilli ze zwyczajną kiełbasą, zabaw w berka, chowanego, gry w piłkę, w kapsle. To wszystko zniknęło w ciągu zaledwie kilku lat.

Pisząc w ten sposób czuje się niesamowicie staro, a mam dopiero 23 lata. O moim pokoleniu mówiono już, że jesteśmy niesamowicie rozpuszczeni i za dużo mamy pod nosem. Ale nas ciężko było zagonić do domu. Teraz jest na odwrót – ciężko kogoś wygonić z domu.

Zwolnienia z w-f, lekki kaszelek traktowany jak niesamowita choroba, zakwasy (lek był na to jeden – bieganie) leczy się kilkudniowymi odleżynami. Sam zagrałem w życiu mnóstwo meczów z gorączką, w deszczu, mrozie, śniegu i nigdy nie wracałem chory. Teraz na mecz rodzice nie puszczają swoich pociech po jednym kichnięciu. A chorują właśnie dlatego, że nie pozwala się ich hartować.

Dlatego tutaj apel do rodziców – kupcie dziecku piłkę. To co zepsuliście chuchając i dmuchając, możecie nadrobić. Widzieliście dziecko, które nie jest uśmiechnięte podczas biegania? Najwyraźniej nie jest przyzwyczajone. Wyjmijcie w domu bezpieczniki, wygońcie dzieci na dwór. Dajcie piłkę, kupcie zwykłe korkotrampki, a po jakimś czasie wasze dziecko będzie szczęśliwsze, niż dotychczas.

2 thoughts on “A może tak piłkę pod choinkę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi