Złota polska jesień – Ekstraklasowe TOP 10

Sezon 2015/16, a konkretniej jego pierwsza część przyniosła nam wiele ekstraklasowych wydarzeń. Wiele emocji, niespodziewanych zwrotów akcji, nowych twarzy, ładnych bramek i katastroficznych wpadek. Zapraszam wszystkich na przekrój 10. najciekawszych zdarzeń minionej ekstraklasowej jesieni.

 

 

Nr 10 – Czerczesow zastępuje Berga

W zeszłym sezonie Legia pod wodzą Henninga Berga ostatecznie “przegrała” mistrzostwo Polski. Już wtedy było głośno o zwolnieniu norweskiego szkoleniowca. Jednak mimo plotek Norweg w obecnym sezonie dalej prowadził warszawską drużynę. Dopiero kolejne porażki, wpadki i brak poprawy w grze przyniósł zmianę trenera na Łazienkowskiej. Zmianę w postaci Stanisława Czerczesowa. Były trener m.in. Dynama i Spartaka Moskwa, a w przeszłości bramkarz tego drugiego klubu znany był z rządów twardej ręki i niepodważalnych decyzji. Do tej pory polscy kibice najbardziej poznali go z memów. Jednak patrząc na wyniki Legii wpływ na drużynę ma pozytywny. Drużyna ze stolicy kończy rok 2015 co prawda na drugim miejscu, ale strata do lidera jest niewielka. Po zimowym obozie przygotowawczym z Czerczesowem gra Legii może się poprawić jeszcze bardziej.

źródło: wykop.pl

 

Nr 9 – Mila, Peszko, Krasić i rozczarowanie w Gdańsku

Przed sezonem wydawało się, że Lechia Gdańsk może sporo namieszać w czołówce. Jest będący w dobrej formie Sebastian Mila, na transfer do Gdańska decyduje się Sławomir Peszko. Oprócz Peszki do kadry Lechii dołącza były piłkarz Juventusu – Milos Krasić. Ponadto ostoją w bramce miał zostać Marko Maric, a gole mieli strzelać m.in. Kuświk i Michał Mak. Ligowe życie zweryfikowało jednak inaczej. Sebastian Mila częściej spotkania oglądał niż w nich grał, Krasić nie pokazał dawnego błysku, a Peszko miał asystę. Jednak asysta na 14. spotkań to o wiele za mało, jak na reprezentacyjnego skrzydłowego. Przychodzący z Ruchu Kuświk miał być lekarstwem na bramki dla Lechii, jednak udało mu się pokonać bramkarza rywali zaledwie trzykrotnie. Efekt? Gdańszczanie kończą rok 2015 na 10. miejscu, ale mają zaledwie trzy punkty przewagi nad ostatnią drużyną w tabeli. Na wiosnę po podziale punktów może zdarzyć się wszystko i kto wie być może Lechia zmuszona będzie walczyć o utrzymanie.

źródło: trójmiasto.pl

 

Nr 8 – prezenty od Kuby Rzeźniczaka

Jesień 2015 dla obrońcy warszawskiej Legii jest pełna wzlotów i upadków. Najpierw pod nieobecność kontuzjowanego Ivicy Vrdoljaka został kapitanem Wojskowych. Przedłużył też kontrakt, wydawało się, że po transferze Michała Pazdana stworzą duet środkowych obrońców nie do przejścia. Jednak później zaczęła się lawina błędów. W spotkaniu 6. kolejki Legia podejmowała Koronę i kiedy wydawało się, że drużyny podzielą się punktami to w negatywny sposób dał o sobie znać Jakub Rzeźniczak. W ostatniej akcji meczu stracił piłkę w okolicach własnego pola karnego na rzecz Michała Przybyły, a Legia straciła nadzieje na zdobycie choćby punktu w tym spotkaniu. Kolejny błąd Kubie Rzeźniczakowi przydarzył się w starciu z Lechem. Wtedy jeszcze ostatni w tabeli Kolejorz miał być dla Legii łatwym rywalem. I owszem gospodarze przeważali, ale ich kapitan znów nie miał najlepszego dnia. Rzeźniczak minął się z piłką przy prostopadłym podaniu do Hamaleinena. Fin wykorzystał prezent i zdobył jedyną bramkę tego spotkania. I tak o to kapitan Legii zaczął tracić miejsce w składzie, opaskę kapitana i zaufanie trenera oraz przede wszystkim kibiców. Czy uda mu się powrócić do pierwszego składu. O tym przekonamy się już w kolejnej rundzie.

źródło: ekstraklasa.tv

 

Nr 7 – przewrotka Burligi, okienka Żyry i Lipskiego

W Ekstraklasie bramki jednak nie padają tylko po rażących błędach przeciwników. Możemy na naszych boiskach oglądać też urodziwe trafienia, których nie powstydziliby się piłkarze z czołowych lig w Europie. Najbardziej w pamięci utkwiły mi trzy trafienia, które mogłyby kandydować do bramki rundy jesiennej. Są to: przewrotka Łukasz Burligi ze zwycięskiego spotkania Wisły Kraków z Podbeskidziem. Strzał Michała Żyry z warszawskiej Legii, również ze spotkania przeciwko ekipie Podbeskidzia oraz równie ładne uderzenie Patryka Lipskiego z meczu Ruch kontra Termalica.

Bramka – Michał Żyro

Bramka – Łukasz Burliga

Bramka – Patryk Lipski

źródło: ekstraklasa.tv

 

Nr 6 – Zamiana ról w Krakowie

W ostatnich latach w Krakowie to Wisła była znacznie wyżej sytuowana niż Cracovia. Świętowane mistrzostwa Polski, mecze w europejskich pucharach to można było zobaczyć na stadionie przy ul. Reymonta. Z kolei przy ul. Kałuży były sezony na zapleczu Ekstraklasy, spadek, znowu powrót. W obecnym sezonie jednak to Cracovia jest trzecią siłą w lidze i kto wie, czy przy takiej grze nie pokusi się o jeszcze większą niespodziankę na wiosnę. Wisła zaś przeżywa głębszy kryzys. Przegrała derbowe spotkanie 1:2 i od tamtego czasu nie potrafi zdobyć w lidze choćby punktu. Seria 5. porażek na zakończenie 2015 roku zepchnęło Wiślaków na 13. miejsce i widmo spadku stało się bardziej realne niż kiedykolwiek w XXI wieku.

źródło: krakow.sport.pl

 

Nr 5 – stadion w Niecieczy

Sezon 2015/16 jest pierwszym takim w historii, kiedy w Ekstraklasie gra klub z miejscowości poniżej 1000 mieszkańców. Dokładnie 750 osób – tyle liczy mała miejscowość w województwie małopolskim. Po wywalczeniu historycznego awansu stadion w Niecieczy nie był przygotowany do rozgrywania spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej. I tak do tego czasu Termalica grała w pobliskim Mielcu, aż do 14. kolejki. Wtedy to 20. listopada na nowy stadion w Niecieczy przyjechał lider z Gliwic. Poziom i atrakcyjność spotkania nie zawiodła. Gospodarze co prawda przegrali z Piastem 3:5, ale mogliśmy oglądać wiele bramek i emocjonujących akcji. Takiej inauguracji stadionu na pewno nikt ze zgromadzonych nie zapomni. Na nowym stadionie przyszedł też czas na pierwsze zwycięstwo. Termalica pokonała 16. grudnia Jagiellonie 2:0. W 2016 roku klub z Niecieczy na pewno będzie walczył o każdy punkt do ostatniej kolejki, póki co mają nawet realne szansę na granie w grupie mistrzowskiej. Pokuszenie się o taką niespodziankę na pewno będzie prostsze grając przed własną publicznością, na mogącym pomieści 4 666 widzów stadionie w Niecieczy.

źródło: przegladsportowy.pl

 

Nr 4 – mistrz Polski przegrywa z beniaminkami

Lech Poznań miał w tym sezonie walczyć o awans do Ligi Mistrzów i obronić tytuł mistrzowski w Ekstraklasie. Tymczasem zasłynął jednak tym, że jako pierwszy klub w XXI wieku przegrał spotkania z każdym beniaminkiem. Najpierw Lech przegrał na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 2:1. Później Poznaniacy ulegli w Mielcu Termalice aż 3:1. Ten wynik można uznać za jedną z największych sensacji obecnego sezonu. Aktualnie Lech powoli zbliża się do czołówki Ekstraklasy, Zagłębiu zdążyli się już zrewanżować. Z kolei pierwszy mecz ligowym w nowym roku zagrają przeciwko właśnie Termalice, ale ten niechlubny wyczyn z jesieni 2015 na długo pozostanie w pamięci kibiców.

źródło: ekstraklasa.tv

 

Nr 3 – Bartosz Kapustka, kolejne objawienie polskiej piłki?

Trzecie miejsce Cracovii w tym sezonie to zasługa dobrej gry wielu piłkarzy. Jednym z nich jest Bartosz Kapustka. Urodzony w Tarnowie pomocnik debiutował w Ekstraklasie mając zaledwie 17 lat i 94 dni. Już wtedy zbierał pochlebne recenzje. Kolejny sezon to kolejne doświadczenie w polskiej lidze (rozegrane 23. spotkania i 2 bramki). Aktualnie Kapustka jest podstawowym piłkarzem drużyny prowadzonej przez Jacka Zielińskiego. Jego znakomita gra w środku pola, zanotowanych 9. asyst sprawiło, że otrzymał powołanie do kadry narodowej. Mimo młodego wieku zdążył w niej rozegrać już trzy spotkania i strzelić dwie bramki. Początek swojej piłkarskiej kariery Bartosz Kapustka ma bardzo obiecujący, jeśli nie będą prześladowały go kontuzje oraz będzie podejmował rozsądne życiowe wybory ma szansę być piłkarzem, o którym usłyszy cała futbolowa Europa.

źródło: cracovia.pl

 

Nr 2 – Nemanja “NiGOLić” Nikolić

Na takiego snajpera Legia Warszawa, jak i cała Ekstraklasa czekała długo. Instynkt strzelecki, umiejętność odnalezienia się w sytuacji podbramkowej i wreszcie regularność strzelanych goli. Węgierski snajper sprowadzony przed tym sezonem przez Legię spełnia wszystkie te warunki. Trzykrotny król strzelców ligi węgierskiej trafił w tym sezonie już 21. razy do siatki rywali. Jest to wyczyn godny najwyższych pochwał, tym bardziej, że zrobił to w 21. spotkaniach. Jeśli Węgier będzie zdrów czeka go jeszcze 16. kolejek i do pobicia dwa rekordy. Pierwszy to 25. bramek Tomasza Frankowskiego – czyni go to najlepszym królem strzelców XXI wieku oraz drugi 37. bramek Henryka Reymana z 1927 roku – rekordzisty strzelonych bramek w jednym sezonie.

Paweł Maul (Pilkarskiswiat.com)
źródło: Paweł Maul (pilkarskiswiat.com)

Nr 1 – Piast Gliwice na tronie

Ligowym TOP 1 zarówno w lidze, jak i tym zestawieniu zostaje Piast Gliwice. Przed sezonem chyba nawet najbardziej zagorzały kibic Piastunek nie powiedziałby, że jego klub będzie na koniec roku 2015 liderem ligi, ponadto ogra Legię i Lecha, a na 21. spotkań wygra aż 14. z nich. Na pochwały zasługuje trener Gliwiczan Jaroslav Latal, który świetnie poukładał i przygotował zespół do sezonu. Ponadto świetnie spisują się napastnicy Piasta, duet Nespor – Barisić zgromadzili razem 14. bramek. Sukcesu nie byłoby też bez najlepszego asystenta ligi Patricka Mraza. Na chwilę obecną Piast nie zanotował żadnego poważniejszego kryzysu i w lutym 2016 roku wznowi rozgrywki z pozycji lidera. Nad drugą Legią ma obecnie 5. punktów przewagi i przez 16. wiosennych kolejek może wydarzyć się każdy scenariusz. Tym bardziej, że po zakończeniu sezonu zasadniczego punkty zostaną podzielone na pół. Jednak to wcale nie stawia Gliwiczan w gorszej sytuacji. Piłkarze Jaroslava Latala udowodnili w tym sezonie, że potrafią strzelać dużo bramek i wygrywać ważne spotkania. Piast Gliwice na pewno łatwo się nie podda i może do ostatniej kolejki liczyć się w walce o mistrzostwo Polski, a być może nawet sensacyjnie wygrać rozgrywki Ekstraklasy.

źródło: sport.interia.pl

 

 

 

 

 

Autor: Mikołaj Barbanell


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *