Betis i zbliżające się kłopoty. Trzeba szukać wzmocnień

Betis

Quality Sport Images/Getty Images

Możliwości kadrowe powoli się zwężają. Letnie okienko transferowe będzie okazją, by Betis wyruszył na łowy. Priorytetem – wzmocnienie na skrzydłach.

Świat sportu stanął w miejscu. Wirus opanował futbol, rozgrywki wstrzymano, a być może i przedwcześnie zakończono. Choć władze La Liga deklarują gotowość wznowienia rozgrywek nawet bez publiczności, to sytuacja zmienna jak w kalejdoskopie karze nam zachować chłodną głowę. Czas jednak leci nieubłaganie, a o kadrowe dziury nie trudno. Zespół z Andaluzji musi zacząć myśleć nie tylko o ewentualnym dokończeniu obecnej kampanii, a o nowym sezonie, w którym mecze w europejskich pucharach prawdopodobnie zobaczą jedynie w telewizji.

Brak kwalifikacji do Ligi Mistrzów, czy Ligi Europy oznacza, że z klubem pożegna się kilku świetnie prosperujących piłkarzy. Jednym z nich wydaje się nowa gwiazda “Béticos”, Nabil Fekir. 26-latek do Sewilli trafił latem ubiegłego roku, opuszczając Lyon za kwotę oscylującą w granicach 20 milionów euro. Sprowadzenie Francuza algierskiego pochodzenia okazało się strzałem w dziesiątkę. Fekir nie tylko jest jedną z niespodzianek tego sezonu, ale wyrósł na prawdziwą rewelację, o czym świadczą również statystyki. Ośmiokrotnie wybrany najlepszym zawodnikiem meczu w La Liga na tym polu ustępuje tylko Messiemu, drugi również za Argentyńczykiem, jeśli mowa o największej ilości dryblingów. Na to wszystko składa się 22 spotkań, siedem bramek i sześć asyst. Jeden z najlepszych debiutanckich wyników w historii La Liga. Niemniej jednak Nabil Fekir błyszczy nie tylko na papierze, czy w starciu z potencjalnie słabszym rywalem. Doświadczony pomocnik świetnie prezentował się również na tle takich rywali jak FC Barcelona, czy Real Madryt.

Zainteresowanie usługami Fekira przyszło błyskawicznie. Dziś na celowniku nie tylko “Los Blancos”, AC Milanu, ale i w notesie większej części potentatów Premier League. Mimo że cena wzrosła kilkukrotnie, a chętni będą musieli wyłożyć kwotę rzędu 60 milionów euro – nie ma to znaczenia. W perspektywie rozkwitającej formy i braku gry o europejskie trofea wysoka kwota może skusić zarówno samego zawodnika, jak i jego obecny klub.

Aktualny mistrz świata nie jest jedynym w kolejce do wyjścia

Sytuacja podbramkowa może mieć również miejsce w kontekście prawej obrony. Emerson, który do Betisu trafił na zasadzie wypożyczenia, z końcem sezonu 2020/2021 opuści Estadio Benito Villamarín. Niewiele wskazuje, by FC Barcelona chciała pozbyć się Brazylijczyka raz jeszcze. Niepewny pozostania w klubie na dłużej jest również Antonio Barragán, któremu wraz z końcem czerwca wygasa kontrakt. Dziurę mógłby zapełnić Faancis Guerrero, który zimę spędził na zapleczu Primera Division, jednakże “Beticos” z takiej opcji już zrezygnowali. W odwodzie jest również młodość w zespole rezerw – 19-letni Simón Lecea i 21-letni Adrián Tellado. Betis musi więc szukać następcy. Sam Emerson raczej miejsca w podstawowej jedenastce nie ustąpi, lecz w perspektywie walki o przyszłość klub może zrobić to za niego. Systematyka we wprowadzeniu rywalizacji mogłaby zaprocentować jeszcze przed ustąpieniem Brazylijczyka. Ciekawym rozwiązaniem mógłby zostać Pedro Porro, grający na wypożyczeniu w Realu Valladolid. 20-latek wyrasta ponad plan i świetnie sprawdziłby się w realiach takiej marki, jaką prezentuje Betis. Szansa na pozyskanie Hiszpana to perspektywa negocjacji z Manchesterem City, macierzystym klubem Porro. Ciekawym kandydatem jest również Carlos Vigaray z drugoligowego Realu Saragossa, czy 23-letni Martin Aguirregabiria z Deportivo Alavés.

Lepiej sytuacja klaruje się po drugiej stronie boiska. Gdy w sierpniu ubiegłego roku zespół opuścił numer jeden na tej pozycji, Júnior Firpo, wydawało się, że o zastępstwo będzie trudno. Młody defensor nie miał poważnej konkurencji, zespół wolał eksperymentować ze środkiem pola, aniżeli stawiać na kogoś innego. Christian Tello nie zapewniał takiej wszechstronności, a z pewnością nie gwarantował asekuracji w defensywie.  Wraz z odejściem Firpo, upadła i dominacja. Nauczony doświadczeniem Betis sprowadził do siebie Álexa Moreno, ale i w zastępstwie wypożyczył z Villarrealu Alfonso Pedrazę. Szerszy wachlarz możliwości pozwala na spokój, a Moreno w Sewilli zostanie, chyba że… no właśnie. Chyba że do “Beticos” spłynie pokaźna ilość gotówki, koniecznie z ośmioma cyframi. Ta nie stanowi problemu dla kilku zainteresowanych z Premier League oraz Bundesligi.

Ze skrzydłami, czy bez skrzydeł? Oto jest pytanie

Betis lubujący się w grze z trójką w obronie i wahadłowymi to już przeszłość. Dziś ekipa z Andaluzji preferuje system z czwórką w linii destrukcji. Tę najczęściej poprzedza podzielona linia pomocy ze skrzydłami, bądź z większym zawężeniem w ofensywie oraz osamotniony napastnik. Lewa strona to głównie Lainez i Tello, choć i Canales może tam zagrać, prawa to Joaquin i Fekir. Problem zaczyna się pojawiać w momencie, gdy ten ostatni opuści Estadio Benito Villamarín. W tym sezonie bliżej prawej flanki ustawiany był siedem razy. Tylko wspomniany wcześniej Joaquin, czyli nominalny prawoskrzydłowy grał tam częściej. 38-letni Hiszpan rzecz jasna w zespole posiada status quo i mimo zaawansowanego wieku dalej zaskakuje, aczkolwiek nic nie trwa wiecznie. Trzykrotnie na prawym skrzydle sprawdzany był również Carles Alena. Epizodycznie Tello, Juanmi, ale nawet i Lainez z Canalesem, chociaż w przypadku ostatniej dwójki wiązało się to z wysoką porażką 2:5 z FC Barceloną. Węższej gry próbowano w zremisowanym starciu z Realem Madryt, czy w przegranym meczu z Sevillą 1:2.

Może się wydawać, że problemy w bocznych sferach to jedyny kłopot “Beticos”. Bynajmniej. W sierpniu barwy Betisu przywdział Borja Iglesias. W ataku urzęduje też Loren Morón i to właśnie 26-latek jest najskuteczniejszym strzelcem w drużynie. Lista chętnych na zgarnięcie podpisu Hiszpana ciągle rośnie. Klauzula w wysokości 60 milionów euro zniechęciła “Blaugranę”, jednakże kontrofensywę mogą przypuścić potentaci z Serie A. Precyzyjniej – AC Milan i SSC Napoli. W przypadku ekipy z Neapolu coraz częściej mówi się o odejściu Arkadiusza Milika. Morón znalazł się również na liście życzeń Mourinho. Portugalczyk może wyłożyć większą gotówkę, jeśli Harry Kane opuściłby Londyn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi