Przeżyjmy to jeszcze raz, czyli jak nasi piłkarze awansowali na Euro 2016 #1

Polscy piłkarze sprawili kibicom niesamowitą radość, awansując do finałów Euro 2016 we Francji. Przed rozpoczęciem eliminacji do tego czempionatu mało który bukmacher online obstawiał, że ogramy w Warszawie aktualnych mistrzów świata, a w całych eliminacjach strzelimy najwięcej bramek w grupie, bo aż 33 (w 10 meczach). Duet napastników Milik-Lewandowski spisał się jednak wybornie, a swoje dołożyły pozostałe formacje. Jednak nie od początku awans był na wyciągnięcie ręki. Przeżyjmy to jeszcze raz i przypomnijmy sobie jak wyglądały te eliminacje dla Biało-Czerwonych.

 

 

Gibraltar dał rozpęd

 

Na początek mierzyliśmy się z prawdopodobnie najsłabszą drużyną w Europie, debiutującą na arenie międzynarodowej ekipą Gibraltaru. To kraj tak mały, że nawet nie posiada na swoim terenie stadionu spełniającego wymogi UEFA, więc mecze domowe rozgrywał w portugalskim Faro. Adam Nawałka, jako pierwszy selekcjoner od lat, od początku postawił na grę dwoma napastnikami – mającym status niekwestionowanej gwiazdy Lewandowskim i odradzającym się w Ajaksie Milikiem. Bukmacherzy internetowi prześcigali się w typach jak wysokie zwycięstwo odniosą Biało-Czerwoni. Brali jednak poprawkę na to, że w meczach towarzyskich pod wodzą Nawałki kadra nie zachwycała. Dlatego też mało kto spodziewał się tak okazałego zwycięstwa – aż 7:0. I choć pierwsza połowa nie należała do najlepszych w naszym wykonaniu, w drugiej odsłonie „Lewy” włączył swój snajperski instynkt i ostatecznie skończył mecz z dorobkiem czterech goli. Każdy bukmacher online musiał obniżyć wtedy kurs na postawienie na niego jako na króla strzelców eliminacji – co zresztą stało się faktem nieco ponad rok później.

 

 

Historyczne zwycięstwo z Niemcami

 

Miesiąc po kanonadzie strzeleckiej w Faro mierzyliśmy się na Stadionie Narodowym z aktualnymi mistrzami świata – Niemcami. Znów mówiliśmy sobie „teraz albo nigdy”. Dziennikarze pompowali baloniki, a bukmacherzy online ustalali zaskakująco niskie kursy na zwycięstwo Polski. Tak, to był ten dzień! Instynkt strzelecki Milika i chirurgiczna precyzja Mili („wynalazek” Nawałki przeżywający już chyba trzecią młodość) pozwoliły nam odnieść bardzo ważne zwycięstwo 2:0. W szampańskich nastrojach przystępowaliśmy do meczu ze Szkocją trzy dni później.

 

Tutaj już jednak tak różowo nie było – twarda, wyspiarska gra nigdy nam nie „leżała”. Jak by tego było mało już na początku meczu Lewandowski został brutalnie potraktowany i już do końca spotkania nie grał na 100% swoich możliwości. Ostatecznie zremisowaliśmy na Narodowym ze Szkotami 2:2, nieco psując sobie humory po wielkim tryumfie nad Niemcami.

 

 

Dwa trudne wyjazdy

 

Gruzja to zawsze „gorący” teren, na którym nie gra się łatwo. Wiedzieli o tym Irlandczycy wygrywając tam na początku eliminacji zaledwie jedną bramką i to po golu strzelonym w samej końcówce. Nasi reprezentanci zapowiadali jednak ciężki bój o to, by jesień 2014 zakończyć w bardzo dobrych nastrojach. Zadanie okazało się łatwiejsze niż się wydawało i to mimo, ze wszystkie bramki strzeliliśmy dopiero w drugiej połowie. Glik, Krychowiak, Mila (przepiękny gol!) i niezawodny Lewandowski dali nam okazałe zwycięstwo 4:0.

 

Pierwszy mecz wiosenny miał okazać się jeszcze trudniejszy. Bukmacherzy internetowi jako minimalnych faworytów wskazywali Polaków i rzeczywiście – już w 26 minucie Sławomir Peszko dał nam prowadzenie po pięknej akcji prawym skrzydłem. Jednak im dalej w przysłowiowy las, tym ciemniej – Irlandczycy w pewnym momencie nawet nas zdominowali. My jednak broniliśmy się dzielnie i kiedy już wydawało się, ze wywieziemy wymęczone zwycięstwo 1:0, w ostatniej akcji meczu Shane Long trafił do siatki Fabiańskiego. Żal straconych punktów!

 

Dalej było jeszcze ciekawiej! Zapraszamy do kolejnego artykułu, w którym przypomnimy sobie dalsze zmagania naszych piłkarzy w Eliminacjach Euro 2016.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *