Marcel Lizak: Girona to atrakcyjne miasto

Girona rozgrywa historyczny, pierwszy sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii – La Lidze. Niewielu pewnie wie, że w rezerwach tego zespołu znajduje się Polak – Marcel Lizak. 21-letni bramkarz walczy o przebicie się do pierwszej kadry. 

W jakich okolicznościach przeniosłeś się do Hiszpanii?

– Po zakończeniu mojej przygody w Śląsku Wrocław, dzięki kontaktom ojca pojawiła się okazja wyjazdu do Hiszpanii, gdzie pojechałem na testy do Cristo Atletico Palenica. Chciałem spróbować czegoś innego, nowego, a Hiszpania to interesujący kierunek, w szczególności pod względem piłkarskim. Zaproponowali mi tygodniowe testy, a już po 1-2 treningach podjęli decyzję, że chcą, żebym został.

Ktoś Ci towarzyszy w Hiszpanii?

– Od samego początku jestem tam sam, oczywiście nie licząc odwiedzin rodziny i znajomych.

Opanowałeś już język hiszpański?

– Nie mam z nim już problemów, ale cały czas staram się go polepszać i opanować do perfekcji.

Samo miasto podoba Ci się?

– Tak, Girona nie jest to duże miasto, lecz naprawdę jest bardzo atrakcyjne i na pewno może się podobać. Sama liczba turystów, która odwiedza miasto, o tym świadczy. Ma bardzo dobra lokalizację, blisko morza, godzina drogi do Barcelony oraz granicy francuskiej. Jest to naprawdę bardzo dobre miejsce do życia, co ważne na pogodę też nie mogę narzekać. Bardzo mi się tutaj podoba i myślę, że każdy, kto tutaj był, zabiera ze sobą świetne wspomnienia.

Początkowo grywałeś w Cristo Atletico. Jesienią ubiegłego sezonu byłeś w rezerwach Girony. Później w 42. kolejce poprzedniego sezonu, znalazłeś się na ławce w meczu z Cordobą. Jak zapatrujesz się na ten sezon? Jaki jest twój cel? 

– Od początku rundy wiosennej rozpocząłem regularne treningi w pierwszym zespole. Pierwszym meczem, na który zostałem powołany to finał Pucharu Katalonii, który jest ważnymi rozgrywkami dla katalońskich drużyn. Niestety ulegliśmy w rzutach karnych drużynie Gimnastic Tarragona. Oficjalnym debiutem był wyjazdowy mecz z Cordobą. Moim celem na ten sezon jest prezentowanie jak najlepszej dyspozycji na treningach oraz regularna gry w drużynie rezerw, mam również nadzieję, że uda mi się znaleźć w kadrze pierwszej drużyny w spotkaniach La Liga.

Tak jak wspomniałeś, trenujesz już z pierwszą drużyną. Powiedz, jak Cię przywitali?

– W klubie panuje bardzo dobra atmosfera, co miało też duży wpływ na wyniki, jakie osiągnęliśmy w poprzednim sezonie. Ze wszystkimi osobami w klubie utrzymuję dobry kontakt. Jeśli chodzi o zawodników pierwszej drużyny, to od samego początku bardzo dobrze mnie przyjęli. Możliwość trenowania z nimi było dla mnie dużym wyróżnienie, ponieważ byłem jedynym zawodnikiem drużyny rezerw, który dostał szansę treningów w pierwszej drużynie.

Z kim z pierwszego zespołu najlepiej się dogadujesz?

– Jak już mówiłem, z każdym utrzymuje dobry kontakt, ale myślę, że najlepiej dogaduje się z bramkarzami. Wiadomo, mamy ze sobą najwięcej wspólnego i spędzamy razem bardzo dużo czasu. Jeśli mam wybrać jednego zawodnika to jest nim Bono” który jest drugim bramkarze, a w poprzednim sezonie podstawowym, mam najlepszy kontakt. Co najważniejsze są to golkiperzy na bardzo wysokim poziomie. Yasinne Bounou jest od lat etatowym reprezentantem Maroka, a Gorka Iraizoz to bramkarz, którego raczej nie muszę nikomu przedstawiać. Ponad 500 spotkań w Primera Division samo o tym świadczy. Tak więc każdego dnia dużo się od nich uczę.

Girona uzyskała wymarzony awans do La Ligi, debiut w Primera Division można śmiało zaliczyć do udanego. Fetowaliście awans? Jakie nastroje panowały w klubie i mieście po tym sukcesie?

– Po dwóch nieudanych próbach awansu nadszedł historyczny sezon dla klubu, a w szczególności dla kibiców i mieszkańców całego miasta. Muszę przyznać, że od pierwszego meczu mieliśmy postawione przed sobą najwyższe cele, którym najważniejszym był oczywiście awans. Gdy po przedostatnim meczu sezonu zapewniliśmy sobie upragniony awans, całe miasto oszalało. Przez najbliższy tydzień atmosfera nie opadała i każdego dnia wszyscy świętowali i bawili się. Bardzo się cieszę, że byłem częścią tej drużyny i mogłem przeżyć to wszystko od środka razem z nimi. Ukoronowaniem całego sezonu i mojej pracy było znalezienie się w 18-stce meczowej na ostatnie spotkanie ligowe w Cordobie.

Który z piłkarzy Girony zrobił na Tobie największe wrażenie?

– Ciężko jest mi wskazać jednego zawodnika. Cała drużyna jest na bardzo wysokim, wyrównanym poziomie. Gdybym miał jednak kogoś wytypować, byłby to Borja Garcia. Zawodnik z bardzo dobrą techniką, pokazujący mądrość na boisku, ma również bardzo dobre uderzenie i przegląd pola.

Jak zapatrujesz się na możliwe starcie z największymi gwiazdami La Ligi?

– W sobotni wieczór czeka nas mecz przeciwko FC Barcelonie na własnym stadionie, więc będę miał okazje zobaczyć gwiazdy światowego formatu z bliska. Mam nadzieję, że już niedługo nie tylko z trybun. Grać przeciwko takim zawodnikom jak Lionel Messi czy Cristiano Ronaldo to na pewno wielka rzecz, ale myślę, że cała liga hiszpańska prezentuje tak wysoki poziom, że samo znalezienie się tutaj to duże przeżycie. Wiem też, że Barca nie będzie miała łatwego spotkania i możemy sprawić niemałą niespodziankę.

Do jakiego klubu chciałbyś kiedyś trafić?

– Moim idolem od dziecka jest Gianluigi Buffon i co za tym idzie, od najmłodszych lat marzyłem o grze w Juventusie Turyn. Muszę jednak przyznać, że gra w hiszpańskiej Primera Division to mój największy cel i zrobię wszystko, żeby to się udało.

Mówiłeś, że ulubionym twoim zawodnikiem jest Buffon, czyli jest on dla ciebie inspiracją, czy może jest inny zawodnik, którym się wzorujesz?

– Najbardziej inspiruje się Gigi Buffonem, ale staram się czerpać co najlepsze każdego dnia czy to podpatrując kolegów z drużyny, czy oglądając mecze w telewizji. Oprócz Buffona bardzo lubię także Thibaut Courtois, a z polskich bramkarzy Wojtka Szczęsnego.

Czyli zadając Ci pytanie o ulubionego rodaka, to będzie nim Wojciech Szczęsny?

– Wojtek Szczęsny i Artur Boruc, ta dwójka robi na mnie największe wrażenie swoimi umiejętnościami.

Powiedz, jak wygląda system szkolenia w Hiszpanii? Bardzo różni się od tego w Polsce?

– Myślę, że teraz w Polsce system szkolenia jest na wyższym poziomie niż kiedyś i jeśli chodzi o Gironę, to nie mam za dużego wglądu na drużyny młodzieżowe, ale jeśli chodzi o juniorów, to widać, że są od samego początku przygotowani pod grę w pierwszej drużynie. Młodzi zawodnicy co miesiąc mają badania tkanki tłuszczowej, testy wydolnościowe, każdy ma przygotowaną dietę dla własnych potrzeb. Myślę jednak, że porównując grupy młodzieżowe Girony z zespołami polskiej Ekstraklasy, to nie ma już tak dużej różnicy.

Nie tęsknisz za Polską?

– Oczywiście chciałbym częściej spotkać się z rodzinę, znajomymi, ale Hiszpania to kraj, gdzie czuję się bardzo dobrze i na co dzień nie brakuje mi Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi