eWinner II liga: Wpadka lidera. Śląsk gromi w starciu rezerw

Własne


Bez wątpienia wydarzeniem 22. kolejki spotkań eWinner II ligi była udana pogoń Wigier Suwałki w starciu z liderującą Stalą Rzeszów. Wielu kibicom zaimponowali również piłkarze Śląska II Wrocław, którzy w potyczcze zespołów rezerw rozbili piłkarzy Lecha Poznań.

Wigry Suwałki – Stal Rzeszów 3:3 (1:2)

Mariusz Rybicki 28, Michał Żebrakowski 90 (karny), Kōsei Iwao 90 – Krzysztof Danielewicz 37, 43, Paweł Oleksy 57

Wigry: Hieronim Zoch – Kacper Michalski (Denis Gojko 65′), Michał Ozga (Kōsei Iwao 84′), Tomasz Lewandowski, Rudinilson, Patryk Mularczyk – Mariusz Rybicki (Michał Żebrakowski 71′), Mikołaj Łabojko, Werick Caetano (Bartłomiej Babiarz 71′), Mateusz Sowiński (Dawid Krzyżański 65′) – Mateusz Lewandowski.

Stal: Wiktor Kaczorowski – Dominik Marczuk, Łukasz Góra, Paweł Oleksy (Krystian Wrona 88′), Piotr Głowacki – Krzysztof Danielewicz, Bartłomiej Poczobut, Bartosz Wolski (Marcel Kotwica 85′) – Damian Michalik (Rafał Maciejewski 85′), Kacper Piątek (Kacper Sadłocha 73′), Andreja Prokić.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Stali

Spotkania ligowe Stali Rzeszów powoli stają się najbardziej atrakcyjnymi widowiskami. W poprzedniej kolejce kibice oglądali siedem goli. W minioną niedzielę tych trafień było nieznacznie mniej, jednak tym razem zabrakło happy endu dla lidera, który w samej końcówce dał się zaskoczyć Wigrom Suwałki.

Gospodarze dość niespodziewanie wyszli na prowadzenie w 28. minucie. W tym przypadku można mówić o odrobinie szczęścia, jednak docenić trzeba również umiejętność odnalezienia się w zamieszaniu w polu karnym rywala. Grający w środku pola Krzysztof Danielewicz próbował przechwycić piłkę i przerwać atak pozycyjny Wigier. Uczynił to jednak tak niefortunnie, że de facto napędził kontrę rywala. Po dograniu w pole karne i małym zagubieniu piłkarzy w polu karnym najprzytomniej zachował się Mariusz Rybicki, który mocnym strzałem pokonał Wiktora Kaczorowskiego.

To trafienie w jakimś stopniu obciąża konto Danielewicza. 30-latek jeszcze przed przerwą zrewanżował się swoim kolegom z zespołu w najlepszy możliwy sposób i w przeciągu sześciu minut wyprowadził Stal na prowadzenie. Danielewicz najpierw popisał się ładnym uderzeniem z okolic 13-14 metra, a tuż przed przerwą strzałem głową wykończył dośrodkowanie na bliższy słupek z rzutu rożnego. Po przerwie Stal nie zwalniała tempa. Przy mocnym strzale zza pola karnego Bartosza Wolskiego Hieronim Zoch jeszcze sobie poradził, jednak po chwili golkiper Wigier musiał skapitulować po strzale z najbliższej odległości Pawła Oleksego.

Wydawało się, że Stal nie wypuści z rąk zwycięstwa w tym spotkaniu. Goście zaczęli jednak popełniać bardzo proste i kosztowne błędy. Wszystko co złe w tym meczu dla Stali zaczęło się w 70. minucie, gdy za ostry faul w środku pola Bartłomiej Poczobut został ukarany drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką. Gospodarze kontaktowego gola mogli strzelić w 86. minucie, gdy po kuriozalnym błędzie przy przyjęciu piłki we własnej “piątce” Kaczorowskiego zaledwie w słupek trafił Mateusz Lewandowski.

Przełom rozpoczął się w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska w polu karnym Stali Danielewicz sfaulował wprowadzonego z ławki Dawida Krzyżańskiego. Kontaktowego gola z rzutu karnego strzelił Michał Żebrakowski. Kulminacja emocji nastąpiła w piątej minucie doliczonego czasu gry. Fatalnie we własnym polu karnym zachował się Dominik Marczuk, który przy próbie wybicia futbolówki trafił w plecy swojego rywala. Piłka odbita od Tomasza Lewandowskiego spadła na głowę Kōsei Iwao, który uratował Wigrom bardzo cenny punkt pozwalający awansować na siódme miejsce w tabeli.

Nie umniejszając znakomitej postawy Wigier w końcówce, to trzeba jednak przyznać, że Stal jest sama sobie winna. Nawet gra w osłabieniu przez ponad 20 minut nie usprawiedliwia utraty dwóch goli w ostatnich minutach po dość kuriozalnych błędach. Oczywiście wydarzenia z Suwałk nie wpływają znacząco na sytuację w tabeli Stali. Przewaga lidera nad drugą Chojniczanką spadła co prawda do pięciu punktów, ale przed kolejnym weekendem może wzrosnąć aż do ośmiu punktów. W środę w zaległym spotkaniu Stal zagra na wyjeździe z Garbarnią Kraków.

Skrót z tego meczu można obejrzeć tutaj.

Chojniczanka Chojnice – Wisła Puławy 3:1 (1:1)

Artur Pląskowski 35 (karny), Marcin Grolik 58, Szymon Skrzypczak 81 – Carlos Daniel 8

Chojniczanka: Kamil Broda – David Niepsuj (Sebastian Olszewski 69′), Marcin Grolik, Damian Byrtek, Kacper Kasperowicz, Michał Mikołajczyk – Sam van Huffel (Mateusz Cegiełka 86′), Paweł Czajkowski, Łukasz Wolsztyński (Filip Karbowy 90′) – Tomasz Mikołajczak (Szymon Skrzypczak 69′), Artur Pląskowski (Mateusz Klichowicz 86′).

Wisła: Paweł Socha – Dominik Cheba, Łukasz Wiech, Krystian Bracik, Lukáš Kubáň – Dominik Banach (Kacper Kondracki 72′), Maciej Kona, Carlos Daniel, Krystian Puton (Emil Drozdowicz 72′), Bartłomiej Bartosiak (Stefan Ilić 62′) – Adrian Paluchowski.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Chojniczanki

Z pewnymi problemami, zwłaszcza na początku, ale Chojniczance Chojnice udało się utrzymać czteropunktową przewagę nad trzecim Ruchem Chorzów. W swoim drugim spotkaniu w 2022 roku piłkarze Wisły Puławy pokazali, że są w stanie skutecznie napsuć krwi rywalowi. Podopieczni Tomasza Kafarskiego okazali się jednak zbyt mocnym rywalem dla obecnego mistrza czwartej grupy III ligi.

Już w pierwszych minutach na boisku sporo się działo. Najpierw mocny strzał w poprzeczkę oddał Łukasz Wolsztyński. Szczęście po chwili uśmiechnęło się do przyjezdnych. W 8. minucie dośrodkowanie z prawego skrzydła Dominika Banacha celną główką wykończył Carlos Daniel. Portugalski pomocnik notuje fantastyczne wejście w nowy rok – w dwóch pierwszych ligowych spotkaniach strzelił trzy gole. Po strzeleniu gola Wisła próbowała pójść za ciosem, jednak próby Daniela i Banacha, a także strzał z dystansu Krystiana Putona okazały się nieskuteczne. Punktem zwrotnym spotkania był faul Pawła Sochy na Tomaszu Mikołajczyku, po którym w 35. minucie Artur Pląskowski strzelił gola z rzutu karnego.

Zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie, niewykorzystane okazje szybko mściły się na zawodnikach gości. W 58. minucie po wrzutce z rzutu wolnego sporo wolnego miejsca otrzymał Marcin Grolik. Środkowy obrońca Chojniczanki oddał precyzyjny strzał głową z piątego metra, po którym Socha nie miał szans na interwencję. Losy spotkania fenomenalnym uderzeniem z prawego narożnika pola karnego przesądził Szymon Skrzypczak. Bez wątpienia jest to jedno z najładniejszych trafień w całym sezonie eWinner II ligi.

Chojniczanka utrzymuje się na drugim miejscu, a dzięki niespodziewanemu remisowi Stali Rzeszów, drużyna z Chojnic zmniejszyła stratę do lidera do pięciu punktów. Wisła z kolei pomimo porażki utrzymała się na 10. pozycji w tabeli. Przewaga beniaminka nad strefą spadkową wynosi 11 punktów, natomiast do szóstego miejsca tracą obecnie tylko cztery punkty.

Garbarnia Kraków – Ruch Chorzów 0:2 (0:1)

Michał Mokrzycki 33 (karny), Daniel Szczepan 50

Garbarnia: Dorian Frątczak – Daniel Morys, Mateusz Bartków, Donatas Nakrošius (Mateusz Kardas 74′), Kamil Bentkowski (Jakub Banach 70′) – Wojciech Słomka (Kacper Rogoziński 46′), Mateusz Duda, Wiktor Szywacz (Mateusz Nowak 74′), Kacper Duda (Dawid Malik 82′), Michał Feliks – Michal Klec.

Ruch: Jakub Bielecki – Konrad Kasolik, Patryk Sikora, Remigiusz Szywacz – Paweł Żuk (Kacper Będzieszak 85′), Vanja Marković, Michał Mokrzycki, Łukasz Janoszka (Piotr Wyroba 90′), Tomasz Foszmańczyk, Jakub Malec (Tomasz Wójtowicz 61′) – Daniel Szczepan (Kamil Chiliński 84′).

Przedmczowy typ: zwycięstwo Ruchu

Z pewnymi problemami, ale Ruchowi Chorzów udało się ostatecznie wywalczyć pierwsze ligowe zwycięstwo w 2022 roku. Po niespodziewanym remisie z rezerwami Lecha Poznań tym razem podopieczni Jarosława Skrobacza nie zawiedli i wywieźli z Krakowa komplet punktów.

Po dość spokojnych i wyrównanych pierwszych 30 minutach gry los uśmiechnął się do faworzyzowanych gości. W 31. minucie Mateusz Bartków sfaulował we własnym polu karnym wybiegającego na wolną pozycję Daniela Szczepana, za co sędzia Mateusz Złotnicki podyktował rzut karny. Do futbolówki podszedł niezawodny w tym sezonie Michał Mokrzycki. Środkowy pomocnik gości po raz czwarty w obecnych rozgrywkach pokonał bramkarza rywali z jedenastu metrów i wyprowadził Ruch na prowadzenie. Niewiele jednak brakowało, by miejscowi powrócili do stanu równowagi już sześć minut później.

Swoistą sinusoidę nastrojów w przeciągu chwili przeszedł Jakub Bielecki. Bramkarz Ruchu najpierw sfaulował w polu karnym Wojciecha Słomkę, by po chwili wyczuć uderzenie Daniela Morysa i obronić prowadzenie swojego zespołu. Była to największa szansa dla Garbarni, by spróbować wywalczyć chociaż jeden punkt z kandydatem do bezpośredniego awansu. Plan pogoni ewidentnie posypał się w 50. minucie, gdy po pozornie słabym dośrodkowaniu Konrada Kasolika świetnym uderzeniem głową już trzeciego gola w tym roku strzelił Szczepan.

Mająca niewiele do stracenia Garbarnia do ostatniego gwizdka próbowała nękać Bieleckiego. Najbliżej kontaktowego, czy też honorowego trafienia miejscowi był w 83. minucie, jednak futbolówka po strzale Michała Feliksa odbiła się od poprzeczki. Garbarnia w ten sposób przegrywa drugi mecz z rzędu i zajmuje finalnie 9. miejsce w tabeli. Ruch natomiast nic nie zyskał i nic nie stracił – po kolejnej wygranej Chojniczanki strata beniaminka do drugiego miejsca wciąż wynosi cztery punkty.

Olimpia Elbląg – Sokół Ostróda 1:1 (1:0)

Hubert Krawczun 37 – Patryk Skórecki 83

Olimpia: Andrzej Witan – João Guilherme, Łukasz Sarnowski, Michał Czarny, Kamil Wenger, Miłosz Kałahur – Jan Sienkiewicz, Hubert Krawczun (Patryk Winsztal 86′), Marcin Czernis (Adrian Piekarski 66′) – Piotr Kurbiel (Dominik Kozera 66′), Marcin Bawolik (Bartosz Danowski 78′).

Sokół: Dominik Kąkolewski – Szymon Dowgiałło, Ernest Dzięcioł (Wojciech Mazurowski 84′), Jan Klimek, Karol Turek – Jakub Mysiorski (Ernest Słupski 55′), Kamil Kurowski, Patryk Skórecki, Łukasz Święty (Sebastian Rogala 84′), Sebastian Rugowski (Mateusz Sobotka 75′) – Dawid Wojtyra.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Olimpii

Ze sporego kalibru niespodzianką mieliśmy do czynienia w Elblągu. Zajmująca w dalszym ciągu miejsce w TOP6 Olimpia Elbląg po raz drugi z rzędu remisuje 1:1. Tym razem jednak po drugiej stronie nie stanęła przyzwoicie prezentująca się Pogoń Siedlce, lecz outsider z Ostródy, który przed tym spotkaniem miał na koncie zaledwie 12 punktów.

Po pierwszej połowie wydawało się, że Olimpia idzie po swoje. Gospodarze stworzyli sobie więcej okazji do strzelenia gola, a jedna z nich zakończyła się sukcesem. W 37. minucie po wrzutce Jana Sienkiewicza stojący plecami do bramki Hubert Krawczun wykorzystał błąd Dominika Kąkolewskiego i sprytnym uderzeniem głową przelobował nazbyt odważnie wysuniętego golkipera gości.

W drugiej połowie Olimpia powieliła błąd z poprzedniego spotkania – pozwoliła rywalowi na zbyt wiele. W pierwszej połowie najgroźniej pod bramką Andrzeja Witana było w 5. minucie po próbie Dawida Wojtyry. Po przerwie tych okazji było zdecydowanie więcej. Próby Szymona Dowgiałły, Wojtyry, Kamila Kurowskiego czy Łukasza Świętego okazały się jednak nieudane. Na szczęście dla nich, zdecydowanie większą precyzją w 83. minucie popisał się Patryk Skórecki. Po jego świetnym uderzeniu z rzutu wolnego Witan nie miał szans i musiał skapitulować. Wynik tego spotkania na dobrą sprawę przez cały czas był otwarty. Sokół mógłby wygrać, gdyby np. Karol Iwanowicz podyktował rzut karny po upadku Sebastiana Rugowskiego w 61. minucie. Z drugiej jednak strony Kąkolewski w końcówce przytomnie interweniował po groźnym strzale jednego z rywali.

Pomimo utraty dwóch punktów z niżej notowanym rywalem Olimpia pozostała na piątej pozycji. Swoją okazję wykorzystał czwarty Motor Lublin, który odskoczył elblążanom na dwa punkty. Sokół natomiast cały czas pozostaje na ostatniej pozycji. Postęp jest jednak widoczny i warty zauważenia. Strata do bezpiecznej strefy wynosi obecnie aż 12 punktów.

Lech II Poznań – Śląsk II Wrocław 0:4 (0:3)

Sebastian Bergier 8, 38, Adrian Bukowski 45, Piotr Samiec-Talar 59

Lech II: Bartosz Mrozek – Jakub Zagórski, Bartosz Tomaszewski, Maksymilian Pingot, Ksawery Kukułka (Krystian Palacz 46′) – Tymoteusz Klupś (Maksym Czekała 65′), Łukasz Norkowski (Eryk Kryg 79′), Patryk Gogół (Artur Marciniak 46′), Siergiej Kriwiec, Jakub Antczak (Damian Kołtański 46′) – Norbert Pacławski.

Śląsk II: Józef Burta – Łukasz Gerstenstein, Patryk Caliński, Mateusz Stawny, Mariusz Pawelec, Michał Szmigiel – Piotr Samiec-Talar (Jakub Jezierski 66′), Javier Ajenjo Hyjek (Filip Olejniczak 84′), Adrian Bukowski (Mateusz Młynarczyk 72′), Przemysław Bargiel (Grzegorz Kotowicz 66′) – Sebastian Bergier (Mariusz Idzik 72′).

Przedmeczowy typ: remis

Samo zwycięstwo rezerw Śląska Wrocław nad drugim zespołem Lecha Poznań nie jest jakąś wielką niespodzianką. Z jednej strony Lech II znajduje się obecnie wyżej w tabeli, jednak jeszcze latem zdecydowanie lepsi okazali się wrocławianie. Skala zwycięstwa drużyny z Dolnego Śląska jest jednak zaskakująca, zwłaszcza gdy weżmiemy pod uwagę dobry występ “Kolejorza” w zeszłą niedzielę w Chorzowie.

Na Stadionie Leśnym we Wronkach przewaga Śląska była widoczna od pierwszych sekund. Zespół prowadzony przez Krzysztofa Wołczka wyszedł wysokim, odważnym pressingiem. Na efekty długo czekać nie trzeba było. Już w 3. minucie dogodnej sytuacji sam na sam nie wykorzystał Sebastian Bergier. Najlepszy strzelec Śląska poprawił się zaledwie cztery minuty później wykorzystując dogranie Łukasza Gerstensteina. Po objęciu prowadzenia goście nie tylko kontynuowali swoją skuteczną grę, ale i nie pozwalali rywalowi na zbyt wiele. Dodatkowo jeden zryw tuż przed przerwą tak naprawdę rozstrzygnął losy spotkania.

W 38. minucie dublet skompletował Bergier, który z łatwością ograł jednego z rywali i mocnym uderzeniem pokonał Bartosza Mrozka. Na chwilę przed zejściem do szatni wrzutkę z prawego skrzydła pewnym uderzeniem głową sfinalizował Adrian Bukowski. Po przerwie w grze gospodarzy wiele zmian nie zaszło. W zasadzie wyróżnić można tylko Norberta Pacławskiego, który zarówno w pierwszej, jak i drugiej części próbował zaskoczyć Józefa Burtę. Kropkę nad i w 59. minucie postawił wracający z wypożyczenia z GKS-u Katowice Piotr Samiec-Talar.

Rezerwy Lecha skorzystały na porażce Raduni Stężyca i pomimo pogromu w starciu ze Śląskiem II pozostały w strefie barażowej. Podopieczni Artura Węski mają na ten moment punkt przewagi nad siódmymi Wigrami. W coraz bardziej komfortowej sytuacji znajduje się Śląsk II. Zakładając walkower na korzyść wrocławian za odwołany mecz z GKS-em Bełchatów, zespół ten ma już tylko punkt straty do strefy barażowej. Pomiędzy miejscami 5-12 straty są minimalne, dzięki czemu trudno na ten moment oszacować, kto realnie powalczy o awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

KKS 1925 Kalisz – Radunia Stężyca 2:0 (2:0)

Michał Borecki 11, 17

KKS 1925: Mateusz Górski – Jakub Głaz (Nikodem Zawistowski 78′), Przemysław Stolc, Mateusz Gawlik, Jakub Staszak – Bartłomiej Putno (Mateusz Wysokiński 83′), Michał Borecki, Adrian Łuszkiewicz, Néstor Gordillo (Andrzej Kaszuba 78′), Daniel Kamiński (Kamil Koczy 60′) – Piotr Giel (Mateusz Majewski 78′).

Radunia: Kacper Czajkowski – Jan Kopania, Maciej Orłowski, Przemysław Szur, Sebastian Murawski, Michał Miller (Szymon Nowicki 46′) – Radosław Stępień (Sebastian Deja 46′), Wojciech Łuczak (Adrian Rajski 79′), Dmytro Baszłaj (Nikodem Potrac 90′), Damian Szuprytowski – Dawid Retlewski.

Przedmeczowy typ: remis

Słabe wejście w ligowe zmagania w 2022 roku notują piłkarze Raduni Stężyca. Porażka własnym terenie z mocną Chojniczanką Chojnice jest jeszcze do przebolenia. Mecz w Kaliszu może jednak zasiać ziarno niepewności w głowach ludzi związanych z beniaminkiem. Znajdujący się w strefie barażowej klub nie może dać wbić sobie dwóch goli w przeciągu kilku minut, grając na obiekcie jednej ze słabszych drużyn w lidze – przynajmniej spoglądając na ligową tabelę.

Na dobrą sprawę Kaliszanie w pierwszych 20 minutach mogli strzelić Raduni cztery gole. Najpierw bramki Piotra Giela z powodu spalonego nie uznał sędzia Robert Marciniak. Chwilę później świetnej okazji nie wykorzystał Néstor Gordillo. O wiele skuteczniejszy od nich okazał się strzelec jedynych dwóch goli w tym spotkaniu – Michał Borecki. Najpierw środkowy pomocnik wykorzystał sprytnie zagraną piłkę po ziemi z rzutu rożnego i precyzyjnym uderzeniem zaskoczył pozostałego w bezruchu Kacpra Czajkowskiego. W 17. minucie miejscowi wykorzystali prostą stratę rywala na własnej połowie. Bartłomiej Putno zagrał piłkę po ziemi z prawego skrzydła w pole karne. Jej pierwotny adresat Gordillo delikatnie trącił futbolówkę stopą, która ostatecznie trafiła pod nogi Boreckiego. 25-latek ponownie popisał się precyzją posyłając futbolówkę po ziemi obok spóźnionego Tułowieckiego.

Radunia miała w tym spotkaniu swoje momenty, takie jak strzał z przewrotki w słupek autorstwa Dmytro Baszłaja. Ostatecznie szansę na wywiezienie z Kalisza choćby punktu zmalały praktycznie do zera w 65. minucie, gdy za bezsensowny faul w ataku z gry wykluczony został Jan Kopania. Grająca w dziesiątkę Radunia zdołała co prawda strzelić gola, jednak po uderzeniu głową Dawida Retlewskiego sędzia boczny podniósł chorągiewkę sygnalizując pozycję spaloną.

Po tej porażce Radunia spadła z siódmej na ósmą pozycję w tabeli. Beniaminek ze Stężycy wciąż jednak pozostaje w grze, bo do szóstych rezerw Lecha Poznań w dalszym ciągu traci tylko jeden punkt. Podopiecznym Sebastiana Letniowskiego potrzebny jest jednak mecz na przełamanie kiepskiej passy. W przeciwnym razie czołówka może odjechać Raduni na większy dystans i pościg stanie się zdecydowanie trudniejszy.

Dla KKS-u 1925 Kalisz zwycięstwo nad Radunią jest bardzo cenną zdobyczą punktową. Na ten moment drużyna ta uciekła od strefy spadkowej na dziewięć punktów. Co ciekawe, strata do strefy barażowej jest jeszcze mniejsza i wynosi sześć punktów. Zwycięstwa w dwóch nadchodzących spotkaniach z Wisłą Puławy i Zniczem Pruszków mogą sprawić, że KKS 1925 niespodziewanie zakręci się w okolicach czołówki.

Motor Lublin – Pogoń Siedlce 1:0 (0:0)

Tomasz Swędrowski 51

Motor: Sebastian Madejski – Filip Wójcik, Wojciech Błyszko, Arkadiusz Najemski, Kamil Rozmus – Sebastian Rak (Damian Sędzikowski 46′), Jakub Świeciński, Tomasz Swędrowski, Piotr Ceglarz (Jakub Kosecki 72′), Adam Ryczkowski (Tomasz Kołbon 46′) – Michał Fidziukiewicz (Maciej Firlej 79′).

Pogoń: Dawid Smug – Maciej Kołoczek, Maciej Wichtowski, Robert Majewski, Nikodem Fiedosewicz (Krystian Miś 82′) – Wiktor Preuss (Bartosz Wicenciak 64′), Wojciech Trochim (Marcinho 71′), Jakub Sinior (Miguel López 82′), Kamil Włodyka (Miłosz Przybecki 64′), Cezary Demianiuk – Maciej Górski.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Motoru

Po wznowieniu zmagań po przerwie zimowej piłkarze Motoru Lublin kontynuują swoją dobrą passę. Po przegranej z Radunią Stężyca odniesionej 7 listopada zespół prowadzony przez Marka Saganowskiego nie przegrał ani jednego spotkania w lidze. Skromna wygrana z Pogonią Siedlce jest już szóstym meczem z rzędu, w którym zdobywają jakąkolwiek zdobycz punktową.

W Siedlcach mecz nie porywał swoim poziomem, przez większość czasu był dość wyrównany. Swoistym game changerem okazało się bardzo efektowne trafienie Tomasza Swędrowskiego z 51. minuty. Tydzień temu pomocnik Motoru zaskoczył bramkarza świetnym strzałem z rzutu wolnego. Tym razem Swędrowski podniósł poprzeczkę, jednak trzeba przyznać, że dopisało mu również sporo szczęścia. Grający w środku pola zawodnik znalazł się w okolicach prawego narożnika pola karnego. Najprawdopodobniej chciał on dośrodkować do znajdującego się na piątym metrze Michała Fidziukiewicza. Ostatecznie jednak futbolówka poleciała znacznie wyżej, by finalnie wpaść “za kołnierz” zaskoczonego Dawida Smuga. Było to trafienie na wagę utrzymania czwartej pozycji w tabeli.

Pogoń Siedlce notuje mocno przeciętny start zmagań ligowych w 2022 roku. Po wyszarpanym remisie z Olimpią Elbląg tym razem przyszła pora na znacznie słabszy występ w Lublinie. Swoje okazje co prawda mieli m.in. Robert Majewski, Cezary Demianiuk i Miłosz Przybecki, jednak do wywalczenia choćby punktu zabrakło całkiem sporo. Na ten moment Pogoń znajduje się tuż nad kreską, zachowując jednocześnie siedmiopunktową przewagę nad swoją imienniczką z Grodziska Mazowieckiego.

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Znicz Pruszków 0:1 (0:1)

Martin Baran 38

Pogoń: Artur Haluch – Aleksander Theus (Michał Zimmer 79′), Rafał Zembrowski, Michał Gładysz, Mariusz Sławek – Jakub Apolinarski (Kacper Łoś 46′), Piotr Owczarek (Mateusz Lisowski 60′), Jakub Kołaczek, Maciej Bortniczuk, Michał Wrzesiński (Wojciech Kalinowski 79′) – Jean Franco Sarmiento (Damian Pawłowski 60′).

Znicz: Piotr Misztal – Tymon Proczek, Marcin Bochenek, Igor Lewczuk, Martin Baran, Michał Orzechowski – Mateusz Możdżeń (Jakub Ostrowski 89′), Lukáš Hrnčiar (Bartłomiej Kręcichwost 75′), Krystian Pomorski, Shuma Nagamatsu – Patryk Czarnowski (Mariusz Gabrych 14′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Pogoni

Małymi krokami Znicz Pruszków robi swoje w kontekście zapewnienia sobie utrzymania na szczeblu centralnym. Po zwycięstwie 2:0 nad Garbarnią Kraków tym razem Znicz w derbach Mazowsza okazał się minimalnie lepszy od Pogoni Grodzisk Mazowiecki.

Jedyna bramka w tym spotkaniu padła w 38. minucie, a jej autor Martin Baran umiejętnie odnalazł się w polu karnym i zgarnął nieco zabłąkaną piłkę. Wynik końcowy nie odzwierciedla do końca przebiegu spotkania. Pogoń grała ze Zniczem jak równy z równym, oddała nawet więcej celnych strzałów na bramkę rywala (6:4 via Statscore), jednak w pierwszej połowie ich plan całkowicie się posypał. Na morale negatywnie wpłynął z pewnością niewykorzystany rzut karny z 22. minuty. Strzał Jakuba Kołaczka z jedenastu metrów obronił Piotr Misztal. Kolejny cios gospodarze otrzymali tuż przed przerwą, gdy z boiska za faul taktyczny wyleciał środkowy obrońca Pogoni Michał Gładysz.

Pogoń przegrała oba tegoroczne spotkania eWinner II ligi i nie przybliżyła się nawet odrobinę do tego, by opuścić strefę spadkową. Podopieczni Krzysztofa Chrobaka do 14. Pogoni Siedlce tracą obecnie siedem punktów. Znicz natomiast znajduje się w coraz bardziej komfortowej sytuacji. Pruszkowianie notują obecnie serię sześciu spotkań bez porażki, efektem czego jest 12. miejsce w tabeli. Znicz ewidentnie korzysta ze ścisku w środku stawki, przez co od strefy barażowej dzielą ich tylko cztery punkty. Realniejszym celem dla tego zespołu jest jednak utrzymanie w lidze, czego są coraz bliżsi. Po sobotniej wygranej w Grodzisku Mazowieckim przewaga Znicza nad Pogonią urosła do 11 punktów.

Spotkanie GKS-u Bełchatów z Hutnikiem Kraków zostało odwołane. Znajdujący się na skraju upadku GKS po raz drugi z rzędu nie był w stanie przystąpić do meczu ligowego. Pozbawiony piłkarzy i trenera klub prawdopodobnie nie przystąpi również do kolejnego spotkania z Pogonią Siedlce, co poskutkuje automatycznym wycofaniem z rozgrywek. W takim wypadku wszystkie pozostałe spotkania GKS-u zostaną zweryfikowane jako walkowery.

Tabela eWinner II ligi po 22. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Stal Rzeszów - zapewniony bezpośredni awans337673:33
2Chojniczanka Chojnice - zapewniony bezpośredni awans337069:29
3Ruch Chorzów (b) - zapewniony udział w barażach336047:27
4Motor Lublin - zapewniony udział w barażach335954:28
5Wigry Suwałki - zapewniony udział w barażach335754:38
6Lech II Poznań335139:43
7Radunia Stężyca (b)335057:51
8Olimpia Elbląg334633:31
9Garbarnia Kraków334544:39
10Pogoń Siedlce334346:55
11KKS 1925 Kalisz334241:45
12Wisła Puławy (b)334153:54
13Śląsk II Wrocław334050:53
14Znicz Pruszków333938:44
15Hutnik Kraków - brak szans na utrzymanie w lidze333538:54
16Pogoń Grodzisk Mazowiecki (b) - brak szans na utrzymanie w lidze333134:50
17Sokół Ostróda - brak szans na utrzymanie w lidze331928:70
18GKS Bełchatów (s) - Drużyna wycofana z rozgrywek3318 (kara -4 pkt za zaległości finansowe)17:71

Klasyfikacja strzelców eWinner II ligi po 22. kolejce

1.) Michał Fidziukiewicz (Motor Lublin) – 16 goli

2.) Maciej Górski (Pogoń Siedlce) – 11 goli

3.) Damian Michalik (Stal Rzeszów) – 9 goli

4.) Sebastian Bergier (Śląsk II Wrocław), Carlos Daniel (Wisła Puławy), Jean Franco Sarmiento (Pogoń Grodzisk Mazowiecki), Piotr Giel (KKS 1925 Kalisz), Adrian Paluchowski (Wisła Puławy) – 8 goli

5.) Krzysztof Danielewicz (Stal Rzeszów), Tomasz Foszmańczyk (Ruch Chorzów), Tomasz Mikołajczak (Chojniczanka Chojnice), Artur Pląskowski (Chojniczanka Chojnice), Szymon Skrzypczak (Chojniczanka Chojnice), Daniel Szczepan (Ruch Chorzów) – 7 goli

Terminarz 23. kolejki eWinner II ligi

9 marca (środa) – zaległe spotkania 18. i 20. kolejki

Garbarnia Kraków – Stal Rzeszów, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Lech II Poznań – Znicz Pruszków, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: X

12 marca (sobota)

Hutnik Kraków – Lech II Poznań, godz. 14:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Śląsk II Wrocław – Garbarnia Kraków, godz. 14:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Pogoń Siedlce – GKS Bełchatów, godz. 15:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: mecz zostanie odwołany

Motor Lublin – Olimpia Elbląg, godz. 16:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Ruch Chorzów – Pogoń Grodzisk Mazowiecki, godz. 17:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

13 marca (niedziela)

Znicz Pruszków – Chojniczanka Chojnice, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Radunia Stężyca – Wigry Suwałki, godz. 14:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Stal Rzeszów – Sokół Ostróda, godz. 16:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

14 marca (poniedziałek)

Wisła Puławy – KKS 1925 Kalisz, godz. 18:15, transmisja w TVP Sport, typ: X


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.