eWinner II liga: Stal Rzeszów zapewniła sobie awans do Fortuna I ligi

Stal Rzeszów

twitter.com/StalRzeszow


Po rozegranej w środku tygodnia 30. kolejce eWinner II lidze poznaliśmy pierwszego beniaminka nowego sezonu Fortuna I ligi. Stal Rzeszów powraca na drugi szczebel rozgrywkowy po 28 latach przerwy. Po wygranej nad rezerwami Lecha Poznań i potknięciu Ruchu Chorzów coraz bliżej bezpośredniego awansu jest również Chojniczanka Chojnice.

Stal Rzeszów – Hutnik Kraków 3:3 (2:1)

Kacper Sadłocha 24, Łukasz Góra 30, Patryk Małecki 64 – Dominik Zawadzki 17 (karny), Krzysztof Świątek 58, Krystian Lelek 77

Stal: Krystian Stępniowski – Franciszek Polowiec (Dominik Marczuk 80′), Krystian Wrona, Łukasz Góra, Piotr Głowacki – Krzysztof Danielewicz (Kacper Piątek 78′), Bartłomiej Poczobut, Bartosz Wolski (Sławomir Szeliga 78′) – Kacper Sadłocha, Patryk Małecki, Andreja Prokić.

Hutnik: Bartłomiej Frasik – Tomasz Jaklik, Daniel Hoyo-Kowalski, Adrian Jurkowski, Filip Becht – Mateusz Wyjadłowski (Patryk Kieliś 68′), Miłosz Drąg (Kacper Andrzejewski 69′), Dominik Zawadzki, Krzysztof Świątek, Krystian Lelek (Michał Kitliński 81′) – Sławomir Chmiel.

Patrząc na pozycję w tabeli obu drużyn, mogliśmy spodziewać się jednostronnego spotkania. Tym bardziej, że jeszcze przed jego rozpoczęciem Stal nie była pewna awansu do Fortuna I ligi. W przypadku zwycięstwa Ruchu Chorzów w rozgrywanym godzinę wcześniej meczu z Wisłą Puławy, feta odbyłaby się tylko w przypadku wygranej Stali. A jak wiadomo, zawsze lepiej jest świętować ze swoimi kibicami, a nie na terenie rywala.

Szybko okazało się jednak, że przed Stalą wymagające 90 minut. Ogromną niespodzianką po raz pierwszy zapachniało w 17. minucie po golu z rzutu karnego Dominika Zawadzkiego podyktowanego za przewinienie na Sławomirze Chmielu. Gospodarze jednak bardzo szybko wrócili do swojej normy. Wystarczył zaledwie kwadrans, by Stal odrobiła straty z nawiązką. Najpierw świetnym strzałem z dystansu Bartłomieja Frasika pokonał Kacper Sadłocha, a sześć minut później swojego już szóstego gola w tym sezonie strzelił Łukasz Góra. Środkowy obrońca Stali znalazł się bez opieki w polu karnym Hutnika i umiejętnym dołożeniem nogi wykończył centrę z lewej strony pola karnego.

Pomimo straty dwóch goli Hutnik wciąż był nastawiony ofensywnie, chociaż przez pewien czas ograniczał się głównie do uderzeń zza pola karnego. Zdecydowanie najlepszą okazję goście mieli w 56. minucie, jednak szybkiej kontry nie wykorzystał Chmiel strzelając wprost w Krystiana Stępniowskiego. Większą precyzją dwie minuty później wykazał się niepilnowany w polu karnym Krzysztof Świątek. Grający w środku pola pomocnik skorzystał ze swobody i precyzyjnym uderzeniem głową doprowadził do wyrównania.

Nie był to naturalnie koniec emocji. W 64. minucie faworyzowani gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. Piotr Głowacki posłał bardzo dokładne dośrodkowanie wprost na nogę Patryka Małeckiego, który dopełnił formalności. Były piłkarz m.in. Wisły Kraków po strzeleniu gola podbiegł do sektora zajmowanego przez sympatyków Hutnika i możemy być pewni, że nie towarzyszyła temu miła atmosfera. Gol Małeckiego to nie był koniec problemów gości, którzy pięć minut później stracili swojego prawego defensora. Tomasz Jaklik został ukarany czerwonym kartonikiem przez Sebastiana Tarnowskiego za starcie przy linii końcowej z Sadłochą.

Co warte pochwały, nie podłamało to zawodników Hutnika, którzy ostatecznie z terenu lidera zdołali wywieźć bardzo cenny jeden punkt. W 77. minucie po stracie na połowie gości szybką kontrę strzałem z najbliższej odległości sfinalizował Krystian Lelek. 19-latek notuje bardzo dobre wejście do piłki seniorskiej. Trafienie w starciu ze Stalą było jego trzecim zanotowanym w dziewiątym występie na poziomie eWinner II ligi. Po tym meczu Hutnik traci cztery punkty do bezpiecznej strefy. Przed nimi kluczowe starcia z Radunią Stężyca, Wisłą Puławy, Zniczem Pruszków i Ruchem Chorzów. Konieczne będzie przynajmniej jedno zwycięstwo w meczach z tymi drużynami, zakładając, że Śląsk II i KKS 1925 będą zgodnie przegrywały swoje mecze. Hutnik znajduje się pod ścianą, jednak wciąż nie pozostaje bez szans na utrzymanie się na szczeblu centralnym.

Przed Stalą cztery spotkania, które nie mają już większego znaczenia. Po wywalczeniu bezpośredniego awansu Daniel Myśliwiec będzie mógł przetestować nowe ustawienia oraz dać szansę tym piłkarzom, którzy dotychczas nie dostawali zbyt wielu możliwości pokazania swoich umiejętności. W starciu z Hutnikiem swoją szansę otrzymał przykładowo 39-letni Sławomir Szeliga. Było to dla niego pierwsze spotkanie ligowe w tym sezonie. Doświadczonego pomocnika po raz ostatni w eWinner II lidze obserwować mogliśmy 12 czerwca ubiegłego roku.

Chojniczanka Chojnice – Lech II Poznań 2:0 (2:0)

Tomasz Mikołajczak 10, Artur Pląskowski 13

Chojniczanka: Kamil Broda – David Niepsuj, Marcin Grolik, Mateusz Bartosiak, Michał Mikołajczyk – Sam van Huffel, Mateusz Cegiełka, Paweł Czajkowski, Filip Karbowy (Kamil Mazek 78′) – Tomasz Mikołajczak (Kacper Kasperowicz 89′), Artur Pląskowski (Szymon Skrzypczak 78′).

Lech II: Bartosz Mrozek – Jakub Zagórski, Adrian Laskowski, Maksymilian Pingot, Ksawery Kukułka (Krystian Palacz 59′) – Jakub Antczak (Tymoteusz Klupś 59′), Siergiej Kriwiec, Eryk Kryg, Maksym Czekała, Damian Kołtański (Bartłomiej Juszczyk 75′) – Filip Wilak (Norbert Pacławski 59′).

W Chojnicach większych emocji niestety nie uświadczyliśmy. Szybki zryw na początku spotkania pozwolił Chojniczance na spokojne zdobycie kompletu punktów i znaczne przybliżenie się do bezpośredniego awansu na zaplecze PKO Ekstraklasy.

Pierwsza część spotkania to absolutna dominacja miejscowych. Jasno wskazuje na to m.in. statystyka strzałów, w której Chojniczanka prowadziła aż 9:1, z czego aż pięć ich prób było celnych. Co jednak najważniejsze, miejscowi już po pierwszym kwadransie mieli na swoim koncie dwa trafienia. Najpierw precyzyjnym uderzeniem po ziemi z około 16 metrów popisał się Tomasz Mikołajczak. Trzy minuty później było już 2:0. Po fatalnej stracie w środku pola Siergieja Kriwca Mikołajczak wystawił piłkę do strzału Arturowi Pląskowskiemu. Po jego uderzeniu futbolówka odbiła się od poprzeczki i wyszła w pole, ale “dla pewności” skuteczna dobitką popisał się Mikołajczak. Powtórki pokazują jednak, że piłka minęła linię bramkową już po strzale Pląskowskiemu, któremu to trafienie ostatecznie przyznaliśmy.

Walczący o udział w barażach Lech II w ostatnim czasie prezentuje się bardzo słabo. Nie licząc walkoweru za mecz z GKS-em Bełchatów, podopieczni Artura Węski z ostatnich sześciu spotkań wygrali zaledwie jedno. W Chojnicach zła passa wciąż trwała. Defensywa rezerw “Kolejorza” w tym meczu była bardzo krucha i popełniała sporo prostych błeedów. W ofensywie o wiele lepiej to się nie prezentowało, chociaż były przebłyski. W 20. minucie po dograniu Kriwca sytuacji sam na sam z Kamilem Brodą nie wykorzystał Damian Kołtański. Po przerwie jeszcze kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką gospodarzy. Chojniczanka pokazała się jednak ze świetnej strony, utrzymując dwubramkowe prowadzenie, kontrolując wydarzenia na boisku i pokazując swoją wyższość nad rywalem.

Na cztery kolejki przed końcem sezonu Chojniczanka ma nad trzecim Ruchem Chorzów siedem punktów przewagi. Czysto teoretycznie, podopieczni Tomasza Kafarskiego awans do Fortuna I ligi mogą zapewnić sobie już w najbliższą niedzielę. Stanie się tak jeżeli Chojniczanka dzień wcześniej pokona na wyjeździe Garbarnię Kraków, a Ruch ulegnie Zniczowi Pruszków.

Pomimo znacznej zniżki formy, rezerwy Lecha wciąż znajdują się w grze o baraże. Na ten moment ich strata do szóstej Raduni wynosi tylko jeden punkt. Kluczowe mogą okazać się spotkania z niżej notowanymi KKS-em 1925 Kalisz i Sokołem Ostróda. Strata “oczek” z tymi zespołami może ostatecznie pogrzebać szanse Lecha II na bycie pierwszym zespołem rezerw na zapleczu Ekstraklasy w historii.

Wisła Puławy – Ruch Chorzów 0:0

Wisła: Bartłomiej Gradecki – Dominik Cheba, Krystian Bracik, Łukasz Wiech, Ariel Wawszczyk, Jan Flak (Dominik Banach 78′) – Carlos Daniel, Marcin Ryszka (Emil Drozdowicz 78′), Maciej Kona, Krystian Puton (Kacper Kondracki 88′) – Adrian Paluchowski.

Ruch: Jakub Bielecki – Paweł Żuk, Konrad Kasolik, Rusłan Zubkow, Remigiusz Szywacz – Filip Żagiel (Vanja Marković 46′), Patryk Sikora, Łukasz Janoszka, Tomasz Foszmańczyk (Bartłomiej Kulejewski 63′), Jakub Malec (Kacper Bąk 69′) – Daniel Szczepan (Piotr Stępień 88′).

Zakończone bezbramkowym remisem starcie Wisły Puławy z Ruchem Chorzów wywarło ogromny wpływ na tabelę eWinner II ligi. Po pierwsze, taki wynik spowodował, że Stal Rzeszów oficjalnie zapewniła sobie awans do Fortuna I ligi. Po drugie, potknięcie “Niebieskich” bezlitośnie wykorzystała druga w tabeli Chojniczanka, która na cztery kolejki przed końcem sezonu ma już siedem punktów przewagi nad ubiegłorocznym mistrzem trzeciej grupy III ligi. Szansę na bezpośredni awans są już iluzoryczne, jednak Ruch wciąż ma o co walczyć. Zakończenie sezonu na trzeciej pozycji da prawo gry na swoim boisku w obu spotkaniach barażowych, które zostaną rozegrane pod koniec maja.

Po świątecznej porażce ze Zniczem Pruszków tym razem puławianie pokazali się ze zdecydowanie lepszej strony, stawiając czynny opór wyżej notowanemu rywalowi. Jakub Bielecki przez cały mecz miał sporo roboty, a w niektórych momentach dopisywało mu również sporo szczęścia. Tak było np. kilka minut przed przerwą, gdy Adrian Paluchowski strzelił w słupek. W drugiej połowie gospodarze otrzymali od losu jeszcze jedną “pomocną dłoń”. Przez ostatnie 30 minut Ruch musiał grać w osłabieniu po drugiej żółte i czerwonej kartce dla ukraińskiego środkowego obrońcy Rusłana Zubkowa. Ostatecznie nie wpłynęlo to w żaden sposób na wynik spotkania.

Co ciekawe, Ruch na spotkanie z Wisłą wyszedł w innym zestawieniu niż zazwyczaj. Jarosław Skrobacz zrezygnował z używanej dotychczas formacji 3-6-1 na rzecz bardziej klasycznego 4-5-1. Nie zdało to egzaminu. Ruch w Puławach bynajmniej nie dominował i miał sporo problemów ze stworzeniem składnej okazji pod bramką Bartłomieja Gradeckiego. Bardzo wymowna jest statystyka dostarczona przez serwis Statscore, według której Ruch w tym meczu oddał tylko jeden celny strzał. Miało to miejsce w 72. minucie, gdy bramkarz Wisły obronił uderzenie Daniela Szczepana. W zasadzie po stronie chorzowian na pochwały zasłużył jedynie Jakub Bielecki, który zaliczył kilka cennych interwencji i potwierdził, że jest jednym z najlepszych bramkarzy w eWinner II lidze.

Ruch w tym momencie musi liczyć już tylko na nagłą i niewytłumaczalną żniżkę formy Chojniczanki Chojnice. Bardziej realny jest oczywiście udział w barażach. Jarosław Skrobacz powinien w tym momencie skupić się na utrzymaniu trzeciego miejsca oraz mozolnym przygotowywaniu zespołu do kluczowych spotkań. W barażu taka postawa jak w Puławach na pewno zostanie ukarana. Jednocześnie Ruch wielokrotnie w tym sezonie pokazał już, że potrafi być poza zasięgiem reszty rywali.

Wisła natomiast jest jednym z nielicznych zespółów w lidze, przed którym względnie spokojny finisz sezonu. Matematycznie beniaminek wciąż jest zagrożony spadkiem, jednak przewaga ośmiu punktów na cztery kolejki przed końcem wydaje się być bezpieczna. Szans na baraże podopieczni Mariusza Pawlaka oczywiście już nie mają. Mimo wszystko, w Puławach może panować umiarkowany optymizm. Pierwszy sezon po powrocie na szczebel cetralny zazwyczaj jest bardzo trudny, tak więc stabilne miejsce w środku tabeli wydaje się być zadowalające.

Wigry Suwałki – Motor Lublin 3:2 (1:1)

Michał Żebrakowski 43, 60, Paweł Moskwik 90 (bramka samobójcza) – Maciej Firlej 45, Tomasz Swędrowski 66

Wigry: Hieronim Zoch – Łukasz Bogusławski (Michał Ozga 83′), Tomasz Lewandowski, Rudinilson – Bartosz Prętnik (Kacper Michalski 58′), Mikołaj Łabojko, Bartłomiej Babiarz, Mateusz Sowiński, Elso Brito (Patryk Mularczyk 72′) – Michał Żebrakowski (Werick Caetano 82′), Mateusz Lewandowski (Kōsei Iwao 72′).

Motor: Sebastian Madejski – Filip Wójcik, Bartosz Zbiciak, Maksymilian Cichocki, Kamil Rozmus (Jakub Kosecki 64′) – Adam Ryczkowski (Cezary Polak 88′), Tomasz Swędrowski, Piotr Kusiński (Damian Sędzikowski 64′), Dmitri Mandrîcenco (Tomasz Kołbon 64′), Paweł Moskwik – Maciej Firlej (Michał Fidziukiewicz 88′).

O matko, co tu się wydarzyło. Rywalizacja dwóch kandydatów do gry w barażach miała swoje przestoje, jednak ogólnie rzecz biorąc towarzyszyła nam kupa emocji, dramaturgii i całkiem dobrego futbolu.

Od początku z boiska nie wiało nudą, ale niestety zawodnikom obu drużyn w pierwszej połowie brakowało dokładności. Na celne strzały musieliśmy poczekać do końcówki pierwszej części, jednak było warto. Tak się złożyło w tym meczu, że na prowadzenie wychodzili tylko gospodarze, natomiast goście musieli gonić wynik. Po raz pierwszy spotkało ich to w 43. minucie. Po wrzutce z lewej strony pola karnego Elso Brito i zgraniu piłki klatką piersiową Mateusza Lewandowskiego Sebastiana Madejskiego pokonał Michał Żebrakowski. Jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy przytomnością w “piątcę” Wigier wykazał się Maciej Firlej. Grający w tym spotkaniu jako jedyny napastnik Motoru piłkarz wykorzystał błąd Hieronima Zocha, który “wypluł” przed siebie względnie prostą piłkę po dograniu Dmitriego Mandrîcenco.

Po przerwie kibice obserwujący zmagania w Suwałkach nie musieli już tak długo czekać na kolejne gole. Po upływie pierwszego kwadransa dublet skompletował Żebrakowski. Temu trafieniu towarzyszyły kuriozalne okoliczności. Dramatyczny w skutkach brak komunikacji przy wybiciu piłki między Madejskim i Piotrem Kusińskim zaowocował szybkim przechwytem gospodarzy. Przed golkiperem Motoru stanął Mateusz Sowiński, który nie uderzył zbyt dobrze i trafił w rękę rywala. Przy dobitce Żebrakowskiego zarówno Madejski, jak i asekurujący go koledzy z drużyny byli już bezradni. Podobnie jak w pierwszej, tak i w drugiej połowie nie musieliśmy zbyt długo czekać na odpowiedź gości. Sześć minut po golu Żebrakowskiego Tomasz Swędrowski dobił obroniony przez Zocha strzał Firleja.

Oba zespoły w kolejnych minutach atakowały, jednak ostateczne rozstrzygnięcie nadeszło dopiero w ostatniej akcji meczu. I to w doprawdy kurizoalnych okolicznościach. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Kōsei Iwao zagrywał futbolówkę do wbiegającego w pole karne Patryka Mularczyka. Wprowadzony z ławki zawodnik Wigier piłki nie opanował, jednak ta odbiła się kolejno od Filipa Wójcika i Pawła Moskwika, a następnie wpadła do siatki obok bezradnego Madejskiego.

Sytuacja w ligowej tabeli prezentuje się następująco. Motor zajmuje czwarte miejsce i nad siódmą Olimpią Elbląg ma dziewięć punktów przewagi. Formalnie udziału w barażach podopieczni Marka Saganowskiego nie mają zapewnionego, jednak trudno sobie wyobrazić, by drużyna z Lublina w ostatniej chwili wypadła spoza TOP6. Wigry znajdują się jedną pozycję niżej z zaledwie trzypunktową przewagą nad siódmym zespołem w ligowej tabeli. Pokazuje to, jak cenne zwycięstwo suwalczanie odnieśli w spotkaniu z Motorem. Dla drużyny z Suwałk mógł to być punkt zwrotny w walce o ostateczny cel.

Skrót z tego spotkania można obejrzeć tutaj.

Olimpia Elbląg – Znicz Pruszków 2:0 (2:0)

Jan Sienkiewicz 6, Marcin Bawolik 16

Olimpia: Andrzej Witan – João Guilherme, Łukasz Sarnowski, Michał Czarny, Kamil Wenger, Miłosz Kałahur – Hubert Krawczun (Adrian Piekarski 90′), Marcin Czernis, Bartosz Danowski – Marcin Bawolik (Denys Ostrowśkyj 78′), Jan Sienkiewicz (Piotr Kurbiel 66′).

Znicz: Piotr Misztal – Tymon Proczek, Dmytro Juchymowycz, Igor Lewczuk, Kamil Niewiadomski, Michał Orzechowski (Shuma Nagamatsu 59′) – Mateusz Możdżeń (Mariusz Gabrych 59′), Krystian Pomorski, Maciej Machalski (Kacper Flisiuk 80′) – Krystian Tabara (Lukáš Hrnčiar 59′), Patryk Czarnowski (Marcin Bochenek 59′).

Olimpii Elbląg wystarczył niewiele ponad kwadrans, by przesądzić losy spotkania ze Zniczem Pruszków na swoją korzyść oraz utrzymać się w peletonie zgromadzonym wokół miejsc pozwalających walczyć o awans do wyższej ligi w barażach.

Już po sześciu minutach Piotr Misztal musiał wyciągać piłkę z bramki po raz pierwszy. Grającego jako jeden z duetu napastników Jana Sienkiewicza przytomnym dograniem obsłużył Hubert Krawczun. Pomocnik Olimpii w środku pola najpierw przerzucił futbolówkę nad jednym z rywali, a następnie dograł do Sienkiewicza, który otrzymał od obrońców Znicza na tyle dużo miejsca, by zdołać przyjąć piłkę i oddać strzał tuż przy dalszym słupku.

Dziesięć minut później błysnął drugi z napastników Olimpii. Tym razem precyzyjnym, długim, górnym podaniem z prawej strony boiska popisał się Łukasz Sarnowski. Stoper gospodarzy świetnie wypatrzył wybiegającego na wolną pozycję Marcina Bawolika, który w tej sytuacji nie zawiódł i strzelił premierowego gola w tym sezonie eWinner II ligi. Miejscowi jeszcze w pierwszej, ale przede wszystkim już w drugiej połowie mogli strzelić Zniczowi kolejne bramki. Najlepszej sytuacji w 54. minucie nie wykorzystał Kamil Wenger. Jego uderzenie z rzutu karnego ostatecznie zdołał obronić Misztal.

Znicz w Elblągu starał się strzelić choćby honorową bramkę, niestety bezskutecznie. Sytuacja tego zespołu w tabeli staje się powoli bardzo klarowna. Utrzymanie jest już praktycznie pewne, jednak nadzieję na udział w barażach o awans do wyższej ligi znacznie zmalały. Na cztery kolejki przed końcem Znicz ma osiem punktów straty do szóstej Raduni Stężyca. Szanse wciąż są, jednak prócz bezbłędnej postawy w kolejnych spotkaniach potrzebna będzie również nagła zniżka formy wśród konkurentów.

Jednym z nich jest Olimpia Elbląg, która po środowej wygranej jest siódma i traci zaledwie jeden punkt do miejsca barażowego. O ostateczny sukces może być jednak bardzo trudno, bo zespół prowadzony przez Tomasza Grzegorczyka czekają spotkania z walczącymi o bezpośredni awans Ruchem Chorzów i Chojniczanką Chojnice oraz zagrożonymi spadkiem Pogonią Grodzisk Mazowiecki i Śląskiem II Wrocław. Jednak dopóki piłka w grze, to wszystko jest możliwe.

Radunia Stężyca – Śląsk II Wrocław 4:2 (3:0)

Dawid Retlewski 5, Kuba Lizakowski 13, Wojciech Łuczak 33 (karny), 86 – Przemysław Bargiel 57, Piotr Samiec-Talar 59

Radunia: Kacper Tułowiecki – Maciej Orłowski, Przemysław Szur, Sebastian Murawski – Kuba Lizakowski (Bartosz Kuźniarski 73′), Dmytro Baszłaj, Jakub Witek (Jan Kopania 60′), Wojciech Łuczak (Michał Miller 90′), Radosław Stępień (Damian Szuprytowski 60′), Szymon Nowicki (Sebastian Deja 60′) – Dawid Retlewski.

Śląsk II: Oskar Mielcarz – Bartosz Boruń (Jehor Macenko 46′), Kacper Radkowski, Mateusz Stawny (Michał Szmigiel 53′), Olivier Wypart – Piotr Samiec-Talar (Mariusz Idzik 83′), Szymon Michalski (Przemysław Bargiel 37′), Jakub Jezierski (Mateusz Młynarczyk 83′), Adrian Bukowski, Łukasz Gerstenstein – Sebastian Bergier.

Nie po raz pierwszy w tym sezonie Radunia Stężyca rozgrywa kapitalną pierwszą połowę, a później w przeciągu kilku minut znacznie komplikuje sobie życie. Finalnie jednak drużyna prowadzona przez Sebastiana Letniowskiego na cztery kolejki przed końcem znajduje się w pierwszej linii przed startem walki o baraże.

Do słabej dyspozycji rezerw Śląska Wrocław w ostatnim czasie zdążyliśmy już przywyknąć. Mimo wszystko, strata dwóch bramek w przeciągu pierwszych 15 minut, chwały nie przynosi. Zwłaszcza, gdy jest się zespołem, którego ligowy byt wciąż jest zagrożony. Debiutującego na szczeblu centralnym Oskara Mielcarza najpierw pokonał Dawid Retlewski, a osiem minut później Kuba Lizakowski. W pierwszej sytuacji Retlewskiemu “asystował” Bartosz Boruń, który katastrofalnym zagraniem głową umożliwił rywalowi strzelenie gola. Drugie trafienie jest zasługą Dmytro Baszłaja, który posłał kapitalne prostopadłe podanie do uciekającego prawym skrzydłem Kuby Lizakowskiego. 20-letni defensor w sytuacji z Mielcarzem zachował się jak rasowy snajper, czego efektem był drugi gol w drugim kolejnym meczu ligowym. Obraz nędzy i rozpaczy gości dopełniło trzecie trafienie z rzutu karnego Wojciecha Łuczaka. Poprzedził je prosty błąd w kryciu Szymona Michalskiego, który pozwolił wbiec w pole karne Szymonowi Nowickiemu i ratując się przed golem sfaulował swojego rywala. Co ciekawe, zaraz po tym przewinieniu Michalski został zmieniony przez Arkadiusza Batora.

Po katastrofie w pierwszych 45 minutach mogło być tylko lepiej. Ba, w pewnym momencie całkiem realne stało się wywiezienie przez gości ze Stężycy przynajmniej jednego punktu. Najpierw szybką kontrę i prostopadłe podanie od Piotra Samca-Talara wykończył Przemysław Bargiel. Zaledwie dwie minuty później rolę się odwróciły – Bargiel posłał prostopadłe podanie do Sebastiana Bergiera, który wystawił Samcowi-Talarowi piłkę do praktycznie pustej bramki. Parę minut później mogło być 3:3, jednak Samiec-Talar przegrał pojedynek z Kacprem Tułowieckim. Niewykorzystana okazja zemściła się na gościach w 86. minucie, gdy po zagraniu piętą Retlewskiego dublet w tym spotkaniu skompletował Łuczak.

Dla obu drużyn nadchodzące tygodnie okażą się kluczowe. Radunia co prawda jest szósta, jednak ma minimalną przewagę nad pozostałymi zespołami. Jak wiadomo, beniaminkowi w ostatniej kolejce za darmo przybędą trzy punkty za mecz z wycofanym z rozgrywek GKS-em Bełchatów. Prócz tego, podopieczni Letniowskiego zmierzą się z Hutnikiem Kraków i Pogonią Siedlce. Przy komplecie punktów w obu tych spotkaniach, a także korzystnych wynikach pozostałych spotkań, może się okazać, że nawet potknięcie w meczu z mocnym Motorem Lublin nie przeszkodzi Raduni w awansie do baraży.

Rezerwy Śląska mają spory kłopot. Co prawda w dalszym ciągu nie zajmują miejsca spadkowego, jednak ich przewaga nad Hutnikiem i Pogonią stopniała do odpowiednio czterech i pięciu punktów. Podopieczni Arkadiusz Batora nie wygrali w eWinner II lidze od ośmiu spotkań. Porażki w nadchodzących spotkaniach z solidnymi Ruchem Chorzów, Wisłą Puławy i Olimpią Elbląg mogą spowodować, że wrocławianie po dwóch latach powrócą na trzeci szczebel rozgrywkowy.

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Garbarnia Kraków 2:2 (0:1)

Maciej Bortniczuk 69, Jean Franco Sarmiento 79 – Michał Feliks 6, Michal Klec 62

Pogoń: Artur Haluch – Rafał Zembrowski (Aleksander Theus 63′), Kacper Łoś, Michał Gładysz, Mariusz Sławek (Jakub Kołaczek 46′) – Jakub Apolinarski (Mateusz Lisowski 66′), Piotr Owczarek, Damian Pawłowski (Piotr Maślanka 46′), Damian Jaroń (Jean Franco Sarmiento 59′), Michał Wrzesiński – Maciej Bortniczuk.

Garbarnia: Dorian Frątczak – Mateusz Bartków, Mateusz Kardas (Jakub Banach 46′), Donatas Nakrošius, Kamil Bentkowski (Patryk Warczak 84′) – Daniel Morys, Mateusz Duda, Wiktor Szywacz (Mateusz Nowak 84′), Kacper Duda, Michał Feliks (Wojciech Słomka 59′) – Michal Klec (Kamil Kuczak 75′).

Wydawało się, że po spotkaniu z Garbarnią Kraków sytuacja Pogoni Grodzisk Mazowiecki będzie katastrofalna. Ostatecznie beniaminkowi udało się odrobić część strat. Chociaż nie zmieniło to znacznie sytuacji w ligowej tabeli, to pokazało wszystkim, że piłkarze z Grodziska Mazowieckiego o ligowy byt będą walczyć do samego końca.

Należąca do szerokiego grona drużyn walczących o miejsce barażowe Garbarnia szybko wyszła na prowadzenie. W 6. minucie dogranie z prawego skrzydła Kacpra Dudy z zimną krwią wykorzystał Michał Feliks, pokonując z bliska bezradnego Artura Halucha. Po szybko strzelonej bramce przyjezdnym grało się zdecydowanie łatwiej. Krakowianie jeszcze w pierwszej połowie mieli kilka okazji, by podwyższyć swoje prowadzenie. Na pochwały zasługuje postawa golkipera Pogoni, który udanie interweniował m.in. po strzałach Kamila Bentkowskiego, Feliksa czy Daniela Morysa. Mniej szczęścia Haluch miał w 62. minucie, gdy dobrą akcją lewym skrzydłem poszedł Morys. 21-latek wystawił futbolówkę do strzału Michalowi Klecowi, który mocnym strzałem bez przyjęcia podwyższył prowadzenie Garbarni.

Mogło się wydawać, że po trafieniu Kleca wszystko zostało już przesądzone. Pogoń co prawda kilkukrotnie sprawiła pewne trudności Dorianowi Frątczakowi, jednak finalnie sporo brakowało do strzelenia wyrównującej, czy też później kontaktowej bramki. Gospodarzom należą się jednak słowa pochwały. A za co? A za dwie bramki strzelone w przeciągu dziesięciu minut. Najpierw strzałem z najbliższej odległości kontakt beniaminkowi dał Maciej Bortniczuk. Dziesięć minut później wprowadzony z ławki Jean Franco Sarmiento pomimo asysty rywala w kapitalny sposób wykończył sytuację sam na sam z Frątczakiem.

Dzięki trafieniu Kolumbijczyka strata Pogoni do bezpiecznej strefy na cztery kolejki przed końcem sezonu wynosi “zaledwie” pięć punktów. Do końca sezonu beniaminek z Grodziska Mazowieckiego zagra z trzema drużynami z góry tabeli, a także z KKS-em 1925 Kalisz, który posiada delikatną zaliczkę nad strefą spadkową. O utrzymanie Pogoni na szczeblu centralnym będzie więc  bardzo ciężko, jednak w spotkaniu z Garbarnią podopieczni Mateusza Dudka pokazali, że są w stanie powalczyć o swoje.

W przypadku wygranej w Grodzisku Mazowieckim Garbarnia w dalszym ciągu byłaby dziewiąta, lecz z zaledwie dwupunktową stratą do szóstej Raduni. Tak czy siak, baraże wciąż są w zasiegu krakowian. Obawiam się jednak, że ewentualne zwycięstwa z KKS-em 1925 Kalisz i zdegradowanym Sokołem Ostróda to będzie za mało, by “Brązowi” wskoczyli do TOP6. W tych spotkaniach Garbarnia z pewnością będzie faworytem, za to w starciach z Chojniczanką Chojnice i Wigrami Suwałki o jakąkolwiek zdobycz punktową może być szalenie ciężko.

Sokół Ostróda – Pogoń Siedlce 0:0

Sokół: Paweł Rabin – Ernest Dzięcioł, Sebastian Rogala, Wojciech Mazurowski (Jan Klimek 56′), Karol Turek – Mateusz Sobotka (Dawid Wojtyra 63′), Kamil Kurowski, Patryk Skórecki, Łukasz Święty, Ernest Słupski (Arturo Lías 87′) – Jakub Mysiorski.

Pogoń: Maksym Wadach – Wiktor Preuss, Maciej Wichtowski, Robert Majewski, Maciej Kołoczek – Miłosz Przybecki, Mateusz Piotrowski (Marcin Kozłowski 78′), Wojciech Trochim (Miguel López 86′), Marcinho, Cezary Demianiuk (Kamil Włodyka 72′) – Maciej Górski.

Start 30. kolejki spotkań z pewnością nie zachwycił, a trochę rozczarował. Mająca całkiem spore szanse na baraze, przynajmniej pod względem matematycznym, nie wykorzystała szansy na terenie zdegradowanego Sokoła Ostróda, by znacznie zbliżyć się do TOP6. Pomimo tego, że Sokół zna swój los od dłuższego czasu, to w kolejnym meczu ligowym zaprezentował się z przyzwoitej, godnej strony.

W pierwszej części meczu wyżej notowana Pogoń wykazywała się znaczną przewagą na terenie rywala. Sporo roboty miał Paweł Rabin, który jednak spisywał się bez zarzutu, notując kilka udanych interwencji m.in. po strzałach Cezarego Demianiuka i Macieja Górskiego. Sokół zarówno w pierwszej, jak i drugiej części meczu, zdawał się wyczekiwać na swoją szansę. Najbliżej tego w pierwszej połowie było po próbie Patryka Skóreckiego, która finalnie okazała się minimalnie niecelna.

Zdecydowanie lepiej wyglądała gra ofensywna gospodarzy w drugiej połowie. Maksym Wadach miał sporo szczęścia, gdy swoich sytuacji nie wykorzystywali m.in. Łukasz Święty, Mateusz Sobotka czy wprowadzony z ławki napastnik Dawid Wojtyra. Ten ostatni nie wykorzystał sytuacji sam na sam z golkiperem Pogoni. Wadach momentami odwalał kawał dobrej roboty, trzeba jednak przyznać, że piłkarzom Sokoła bardzo brakowało precyzji. Widoczne było to zwłaszcza w 82. minucie, gdy Święty otrzymał mnóstwo miejsca w środku pola i zdołał zbliżyć się w okolice szesnastego metra. Jego uderzenie było jednak koszmarnie niecelne.

Większa ilość akcji podbramkowych stworzonych przez Sokoła nie sprawiła, że Pogoń po przerwie była bezzębna. Okazji było całkiem sporo, jednak w wielu przypadkach brakowało pomysłu na finalizację. W jednej z ostatnich akcji meczu po nieudanie rozegranym rzucie rożnym Pogoń poszła z kontrą, której jednak nie potrafiła zamienić choćby na celny strzał oddany na bramkę rywala. Każdy punkt w ostatecznym rozrachunku może okazać się bezcenny, trudno jednak nie ulec wrażeniu, że dla Pogoni trzy punkty byłyby wręcz bezcenne. Obecnie Pogoń do szóstego miejsca traci tylko cztery punkty, jednak ma przed sobą naprawdę trudne potyczki ze Stalą Rzeszów, Wisłą Puławy i Zniczem Pruszków. Szczególnie kluczowe wydaje się być spotkanie z bezpośrednim rywalem do gry w barażach Radunią Stężyca. Podopieczni Damiana Guzka wciąż pozostają w grze, jednak potknięcie w Ostródzie znacznie komplikuje im plany.

Tabela eWinner II ligi po 30. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Stal Rzeszów - zapewniony bezpośredni awans337673:33
2Chojniczanka Chojnice - zapewniony bezpośredni awans337069:29
3Ruch Chorzów (b) - zapewniony udział w barażach336047:27
4Motor Lublin - zapewniony udział w barażach335954:28
5Wigry Suwałki - zapewniony udział w barażach335754:38
6Lech II Poznań335139:43
7Radunia Stężyca (b)335057:51
8Olimpia Elbląg334633:31
9Garbarnia Kraków334544:39
10Pogoń Siedlce334346:55
11KKS 1925 Kalisz334241:45
12Wisła Puławy (b)334153:54
13Śląsk II Wrocław334050:53
14Znicz Pruszków333938:44
15Hutnik Kraków - brak szans na utrzymanie w lidze333538:54
16Pogoń Grodzisk Mazowiecki (b) - brak szans na utrzymanie w lidze333134:50
17Sokół Ostróda - brak szans na utrzymanie w lidze331928:70
18GKS Bełchatów (s) - Drużyna wycofana z rozgrywek3318 (kara -4 pkt za zaległości finansowe)17:71

Klasyfikacja strzelców eWinner II ligi po 30. kolejce

1.) Michał Fidziukiewicz (Motor Lublin) – 18 goli

2.) Maciej Górski (Pogoń Siedlce) – 15 goli

3.) Artur Pląskowski (Chojniczanka Chojnice)  – 12 goli

4.) Jean Franco Sarmiento (Pogoń Grodzisk Mazowiecki), Damian Michalik (Stal Rzeszów), Daniel Szczepan (Ruch Chorzów) – 11 goli

5.) Sebastian Bergier (Śląsk II Wrocław), Piotr Giel (KKS 1925 Kalisz) – 10 goli

6.) Michal Klec (Garbarnia Kraków), Tomasz Mikołajczak (Chojniczanka Chojnice) – 9 goli

7.) Carlos Daniel (Wisła Puławy), Krzysztof Danielewicz (Stal Rzeszów), Michał Feliks (Garbarnia Kraków), Tomasz Foszmańczyk (Ruch Chorzów), Mariusz Gabrych (Znicz Pruszków), Wojciech Łuczak (Radunia Stężyca), Patryk Małecki (Stal Rzeszów), Michał Mokrzycki (Ruch Chorzów), Adrian Paluchowski (Wisła Puławy), Andreja Prokić (Stal Rzeszów) – 8 goli

Terminarz 31. kolejki eWinner II ligi

30 kwietnia (sobota)

Garbarnia Kraków – Chojniczanka Chojnice, godz. 17:05, transmisja w TVP Sport, typ: 2

1 maja (niedziela)

Ruch Chorzów – Znicz Pruszków, godz. 15:30, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Śląsk II Wrocław – Wisła Puławy, godz. 16:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: X

Lech II Poznań – KKS 1925 Kalisz, godz. 16:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Hutnik Kraków – Radunia Stężyca, godz. 17:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1X

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Olimpia Elbląg, godz. 17:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Pogoń Siedlce – Stal Rzeszów, godz. 17:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Motor Lublin – Sokół Ostróda, godz. 17:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.