eWinner II liga: Pogrom w Chojnicach, dreszczowiec w Bytowie i odrodzenie Znicza

Źródło: PZPN

W ramach 27. kolejki eWinner II ligi rozegrano sześć z dziewięciu zaplanowanych spotkań. Najciekawiej było w Chojnicach, gdzie miejscowa Chojniczanka rozgromiła rezerwy Śląska Wrocław, a także w Bytowie, gdzie losy zwycięstwa ważyły się do samego końca spotkania. Czwarte zwycięstwo z rzędu odnieśli piłkarze Znicza Pruszków, którzy we Wronkach bez większych problemów poradzili sobie z Lechem II.

Chojniczanka Chojnice – Śląsk II Wrocław 6:0 (2:0)

Szymon Skrzypczak 25, 47, 67, Tomasz Mikołajczak 41, 53, Mateusz Klichowicz 63

Chojniczanka: Paweł Sokół – Paweł Czajkowski, Peter Kleščík, Mateusz Bartosiak, Jan Mudra – Mateusz Klichowicz (Szymon Emche 71′), Adrian Rakowski, Maciej Kona (Marcin Kurs 79′), Tomasz Mikołajczak (Robert Ziętarski 65′), Adam Ryczkowski (Serhij Napołow 65′) – Szymon Skrzypczak (Olaf Nowak 71′).

Śląsk II: Paweł Budzyński – Patryk Caliński (Maksymilian Trepczyński 68′), Adrian Bukowski, Olivier Wypart (Igor Maruszak 10′) – Bartosz Boruń, Przemysław Bargiel, Mateusz Młynarczyk, Adrian Łyszczarz (Jakub Jezierski 68′), Mateusz Maćkowiak (Paweł Fediuk 46′) – Szymon Krocz (Filip Michalski 68′), Sebastian Bergier.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Chojniczanki

Był to taki mecz, który w niektórych kręgach określa się mianem “starcia gołej dupy z batem”. Już pierwsze minuty zwiastowały nie lada opały, w których już wkrótce mieli znaleźć się zawodnicy Śląska II Wrocław. W pierwszej akcji meczu błąd defensywy gości wykorzystał Mateusz Klichowicz, jednak po jego trafieniu sędzia odgwizdał spalonego. Idąc dalej, pierwszą zmianę Piotr Jawny musiał przeprowadzić już w 10. minucie – boisko opuścił kontuzjowany środkowy obrońca Olivier Wypart.

Przewaga miejscowych z minuty na minutę narastała, co zaowocowało dwubramkowym prowadzeniem, z którym Chojniczanka schodziła na przerwę. Najpierw głową Pawła Budzyńskiego pokonał Szymon Skrzypczak, a cztery minuty przed przerwą świetnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Tomasz Mikołajczak. Ten duet zaraz po przerwie posłał rezerwy Śląska na łopatki. Zespół przegrywający w 53. minucie wyjazdowego meczu aż 0:4 znajduje się już krok od nokautu. Rywal chwiał się na nogach, a kolejny kryzysowy moment nastąpił pomiędzy 63. a 67. minutą. Najpierw dogranie Jana Mudry z lewej strony boiska wykończył Klichowicz, a chwilę później pierwszego w tym sezonie hat tricka skompletował Skrzypczak.

W środowy wieczór najwyższy wynik ze wszystkich spotkań rozegranych w tym sezonie eWinner II ligi. W poprzednich kolejkach trzykrotnie mogliśmy zaobserwować pięciobramkowe zwycięstwo jednej z drużyn – takim stosunkiem swoje mecze przegrali Błękitni Stargard (dwukrotnie) oraz Znicz Pruszków.

Tak słaba postawa Śląska II Wrocław dla postronnego obserwatora jest bardzo niemiłym zaskoczeniem. Ta drużyna przecież miała za sobą serię trzech zwycięstw z rzędu oraz czterech meczów bez porażki. Przegrana z Chojniczanką nie jest oczywiście wstydem – drużyna prowadzona przez Adama Noconia od dawna prezentuje równą formę – jednak w takich proporcjach nie powinna się przydarzyć drużynie, którą traktujemy jako jednego z pretendentów do gry w barażach o awans do wyższej ligi.


Sokół Ostróda – Skra Częstochowa 2:1 (1:0)

Karol Żwir 6, Tomasz Gajda 75 – Karol Żwir 47 (bramka samobójcza)

Sokół: Kacper Trelowski – Paweł Brzuzy, Karol Żwir, Michał Maj, Karol Turek (Wojciech Mazurowski 82′) – Michał Zimmer, Łukasz Mozler (Wojciech Kalinowski 46′), Jakub Czajkowski, Łukasz Soszyński (Kamil Zalewski 55′), Tomasz Gajda (Dominik Więcek 88′) – Dawid Wolny.

Skra: Mikołaj Biegański – Krzysztof Napora (Dawid Niedbała 46′), Hubert Sadowski, Mariusz Holik (Titas Milašius 46′), Adam Mesjasz (Maksim Kwiencer 69′), Rafał Brusiło – Radosław Gołębiowski (Lucjan Klisiewicz 76′), Maciej Kazimierowicz (Damian Warnecki 46′), Karol Noiszewski, Piotr Nocoń – Kamil Wojtyra.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Skry

Pogłoski o kryzysie w Skrze Częstochowa mimo wszystko są jeszcze przedwczesne. Trzeci mecz bez zwycięstwa zespołu, który wcześniej był niepokonany przez siedem spotkań, musi jednak wzbudzić niepokój wśród najbliższego otoczenia klubu.

Sokół Ostróda niejednokrotnie pokazał się już nam jako zespół nieobliczalny, po którym można spodziewać się wszystkiego. Wydaje się jednak, że po bardzo słabym początku rundy wiosennej podopieczni Piotra Jacka wyszli na prostą. Gospodarze od kilku spotkań pokazywali, że pomimo małego kryzysu wciąż mierzą w udział w barażach o awans do Fortuna I ligi. Początek spotkania ze Skrą potwierdził to w niemal stu procentach. Z rzutu wolnego wrzucał Jakub Czajkowski, głową jego zagranie przedłużył pomocnik Skry Piotr Nocoń, a całą akcję celną główką zamknął Karol Żwir.

Skra tego dnia była wyraźnie nieswoja – w defensywie popełniała sporo błędów, a w ofensywie momentami była wręcz bezradna. Poza wrzutką Noconia i nieudaną próbą strzału głową Kamila Wojtyry, to do przerwy bramka gospodarzy pozostawała niezagrożona. Pewien przełom nastąpił niespełna dwie minuty po wznowieniu gry. Problem w tym, że pomocną dłoń częstochowianom podali sami gospodarze, a konkretnie strzelec pierwszego gola w tym spotkaniu – Karol Żwir. Środkowy obrońca Sokoła po dograniu z prawej strony boiska wbił z bliska piłkę do własnej bramki.

Po tym trafieniu Skra zagrała dużo śmielej, kilkukrotnie zagrażając bramce gospodarzy. Nie oznacza to jednak, że Sokół spoczął na laurach – Mikołaj Biegański w drugiej połowie miał chyba jeszcze więcej do roboty niż w pierwszej części. Przy trafieniu Tomasza Gajdy z 75. minuty młody golkiper był już jednak bezradny. 25-latek zgarnął przed polem karnym piłkę wybitą głową przez jednego z obrońców Skry i oddał bardzo mocny oraz precyzyjny strzał z pierwszej piłki, zapewniając tym samym Sokołowi jedenaste zwycięstwo w tym sezonie. Skra z kolei po tej porażce, a także wygranej Wigier Suwałki spadła z czwartego na piąte miejsce.


Bytovia Bytów – KKS 1925 Kalisz 2:3 (0:1)

Matheus Camargo 67, Krzysztof Bąk 90 – Néstor Gordillo 21, Adrian Łuszkiewicz 77, Marcin Radzewicz 90

Bytovia: Adrian Olszewski – Kuba Lizakowski, Krzysztof Bąk, Oskar Krzyżak, Matheus Camargo, Maciej Kozakowski (Jakub Nowakowski 63′) – Przemysław Lech, Paweł Zawistowski, Eryk Moryson (Jakub Bach 84′) – Mateusz Wrzesień (Kacper Sezonienko 71′), Piotr Giel.

KKS 1925: Michał Molenda – Nikodem Zawistowski, Bartosz Waleńcik, Mateusz Gawlik, Tomasz Hołota, Romāns Mickevičs (Mateusz Mączyński 70′) – Bartłomiej Putno (Andrzej Kaszuba 71′), Adrian Łuszkiewicz (Filip Kendzia 78′), Robert Tunkiewicz, Néstor Gordillo (Kamil Koczy 78′) – Mateusz Majewski (Marcin Radzewicz 89′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo KKS-u 1925

Obstawianie na LIVE końcówek spotkań ligowych Bytovii Bytów powoli zaczyna urastać do miana jednego ze sportów ekstremalnych. Wyjdziemy z tego albo ze sporym zyskiem, albo stanem przedzawałowym. W ostatni weekend Bytovia w meczu z rezerwami Śląska Wrocław już od 14. minuty musiała gonić wynik. Udało im się wyrównać tuż przed rozpoczęciem doliczonego czasu gry, lecz chwilę później wypuścili z rąk remis, który w ostatecznym rozrachunku może okazać się niezwykle cenny. Bardzo podobnie sytuacja rozwinęła się w spotkaniu z KKS-em 1925.

Ponownie to rywal Bytovii wyszedł na prowadzenie jako pierwszy. W 21. minucie piątego gola w tym sezonie precyzyjnym uderzeniem strzelił Néstor Gordillo. W odróżnieniu jednak od spotkania rozegranego we Wrocławiu, tym razem rywal Bytovii nie poszedł za ciosem i nie odskoczył podopiecznym Kamila Sochy na dwie bramki. Do głosu doszli za to gospodarze. W 67. minucie ładnym strzałem głową po wrutce z rzutu rożnego popisał się Matheus Camargo.

Stan równowagi potrwał zaledwie dziesięć minut, a przerwał go w fantastycznym stylu Adrian Łuszkiewicz. Doświadczony pomocnik KKS-u 1925 zdecydował się na uderzenie z rzutu wolnego – nie dość, że z dużej odległości to jeszcze z ostrego kąta. 34-latek zauważył jednak, że Adrian Olszewski nie pilnuje swojego bliższego słupka i zaskoczył go kąśliwym strzałem. Na niekorzyść dla miejscowych zadziałał także fakt, że nie ustawili chociażby jednego zawodnika w murze, który utrudniłby zadanie Łuszkiewiczowi.

Doliczony czas to już nic więcej jak powtórka z historii. W drugiej minucie doliczonego czasu gry gospodarze postawili wszystko na jedną kartę – w polu karnym rywala pojawił się nawet grający na środku obrony Krzysztof Bąk. I to właśnie 38-letni defensor skorzystał z wolnego miejsca w polu karnym i ładnym strzałem z powietrza doprowadził do wyrównania. Po raz drugi z rzędu radość po strzelonej bramce trwała chyba zbyt długo, bo niespełna minutę później Matheus Camargo w absolutnie beznadziejnym stylu dał się ograć Marcinowi Radzewiczowi, który po otrzymaniu długiej piłki z głębi pola z łatwością ograł Brazylijczyka i pokonał Olszewskiemu strzałem tuż przy słupku.

O taką regularność w Bytowie nic nie robiono. Trudno oczekiwać, by Bytovia miała walczyć o awans do Fortuna I ligi, jednak prawie miesiąc bez zwycięstwa mówi sam za siebie. Bytovia obecnie ma zaledwie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową. KKS 1925 za to robi swoje – w dalszym ciągu utrzymuje się w ścisłym gronie pretendentów do udziału w barażach.


Lech II Poznań – Znicz Pruszków 2:5 (0:3)

Martin Baran 77 (bramka samobójcza), Jakub Karbownik 90 – Maciej Firlej 25, Marcin Bochenek 32, 41, Maciej Machalski 71 (karny), Mariusz Gabrych 83

Lech II: Krzysztof Bąkowski – Arkadiusz Kaczmarek, Wojciech Onsorge (Adrian Laskowski 46′), Maksymilian Pingot, Krystian Palacz – Igor Ławrynowicz (Łukasz Szramowski 46′), Jakub Białczyk (Eryk Kryg 74′), Antoni Kozubal, Siergiej Kriwiec (Filip Marchwiński 46′), Jakub Karbownik – Filip Szymczak (Ołeksandr Jacenko 60′).

Znicz: Piotr Misztal – Marcin Bochenek, Maciej Wichtowski, Martin Baran, Mateusz Grudziński – Krystian Tabara (Gabor Grabowski 78′), Lukáš Hrnčiar (Krystian Pomorski 66′), Szymon Kaliniec, Maciej Machalski (Tymon Proczek 88′), Martin Janco (Jakub Górski 88′) – Maciej Firlej (Mariusz Gabrych 78′).

Przedmeczowy typ: remis

Znicz Pruszków rewelacją ostatniego miesiąca? Jak najbardziej. Podopieczni Artura Węski jako jedyni mają obecnie passę czterech zwycięstw z rzędu, dzięki czemu zrobili poważny krok w celu utrzymania w lidze. Najjaśniejszym elementem ofensywy Znicza w rundzie wiosennej wydaje się być Maciej Flriej. Sprowadzony zimą z Korony Kielce napastnik w dwóch poprzednich meczach strzelił po jednym golu. We Wronkach nie było inaczej – w 25. minucie precyzyjnym uderzeniem z lewej strony pola karnego pokonał Krzysztofa Bąkowskiego po raz pierwszy.

Kolejne minuty okazały się być dla Bąkowskiego chyba najtrudniejszymi w tym sezonie. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy 18-letniego bramkarza „Kolejorza” dwukrotnie pokonał Marcin Bochenek. Pierwsze trafienie tego zawodnika nieco obciąża konto Bąkowskiego, który przepuścił strzał z ostrego kąta. Przy drugim trafieniu Bochenka bramkarz gospodarzy nie miał już zbyt wiele do powiedzenia – prawy obrońca Znicza oddał świetny strzał głową. Jednak i w tej sytuacji można znaleźć pewne pozytywy dla Bąkowskiego, który w 37. minucie w świetnym stylu obronił rzut karny wykonywany przez Macieja Wichtowskiego. 30-latek po raz czwarty w tym sezonie podszedł do rzutu karnego i po raz pierwszy przegrał pojedynek z bramkarzem rywala.

Mecz ze swoim poprzednim zespołem ułożył się dla obecnego trenera Lecha II Artura Węski chyba najgorzej jak się dało. Nie dość, że już do przerwy miejscowi stracili aż trzy gole, to na dodatek mizernie wyglądała ich postawa w ofensywie. Niecelnymi strzałami z dystansu Lech II nie mógł zrobić krzywdy rywalowi. Trzy roszady w przerwie nie odmieniły losów meczu. Goście ze spokojem kontrolowali wszelkie próby rywala, przez co na dobrą sprawę Lech II nie miał zbyt wielu szans na choćby jedno trafienie. Znicz wystrzegając się większych błędów, jednocześnie wykorzystywał kolejne pomyłki rywali. W 71. minucie rzut karny podyktowany po faulu Krystiana Palacza na Krystianie Tabarze wykorzystał Maciej Machalski, ostatecznie zamykając kwestię zwycięstwa swojej drużyny.

Sześć minut później piłkę do swojej bramki skierował Martin Baran. Cieżko jednak rozpatrywać pierwszą bramkę dla Lecha II inaczej, niż jako honorowe trafienie. Ułamek procenta kibiców Lecha, którzy jeszcze wierzyli w jakąś nieprawdopodobną remontadę, stracili wszelkie nadzieje w 83. Minucie, gdy Mariusza Gabrych z łatwością przepchnął Adriana Laskowskiego i pokonał Bąkowskiego. W samej końcówce, po małym zamieszaniu w polu karnym Znicza, drugie honorowe trafienie dla gospodarzy zanotował Jakub Karbownik.

Dawno już Znicz nie miał tak komfortowej sytuacji w tabeli. Dobre wyniki w ostatnim czasie zaowocowały nie tylko wyjściem ze strefy spadkowej, ale i uzyskaniem pięciopunktowej przewagi nad zajmującym 17. pozycję Lechem II Poznań, który obecnie okupuje jedno z trzech miejsc zagrożonych relegacją. Z drugiej strony oszacowanie rzeczywistej sytuacji w walce o utrzymanie jest mocno utrudnione ze względu na odwołanie środowych spotkań Olimpii Elbląg i Olimpii Grudziądz – zespołów okupujących aktualnie dwie ostatnie pozycje.


Hutnik Kraków – Błękitni Stargard 4:1 (2:1)

Tomasz Wojcinowicz 6, Abdallah Hafez 40, Javier Bernal 68, Kacper Jodłowski 90 – Dawid Polkowski 43 (karny)

Hutnik: Arkadiusz Leszczyński – Sebastian Olszewski (Mateusz Ozimek 63′), Tomasz Wojcinowicz, Piotr Stawarczyk, Łukasz Kędziora, Piotr Zmorzyński – Miłosz Drąg, Javier Bernal (Tomasz Jaklik 72′), Krzysztof Świątek (Filip Handzlik 90′) – Abdallah Hafez (Kacper Jodłowski 90′), Kamil Sobala (Michał Kitliński 72′).

Błękitni: Dominik Sasiak – Jan Andrzejewski (Aleksander Theus 84′), Daniel Wajsak (Filip Karmański 46′), Jakub Ostrowski, Bartłomiej Mruk (Bartosz Sitkowski 31′) – Błażej Starzycki, Dawid Polkowski, Hubert Krawczun, Michał Cywiński, Tomasz Kaczmarek (Adrian Kwiatkowski 57′) – Kamil Walków (Damian Niedojad 57′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Hutnika

Mało co w życiu zdarza się trzy razy, a już zwłaszcza w Stargardzie. Zawodnikom Błękitnym nie udało się tym razem odrobić strat i z Krakowa wyjechali bez żadnego punktu, za to z bagażem czterech straconych bramek. Goście zaprzepaścili tym samym szansę na zanotowanie serii trzech meczów z rzędu bez porażki, po tym jak w ostatnich sekundach wydarli punkty w meczach ze Stalą Rzeszów i Sokołem Ostróda.

O znaczeniu tego spotkania nie ma co mówić, wystarczy zwrócić uwagę na to, że oba zespoły znajdują się na granicy strefy spadkowej. Minimalnie niżej notowani gospodarze od samego początku nie pozwolili rywalom na zbyt wiele, już w 6. minucie wychodząc na prowadzenie. “Na raty” Dominika Sasiaka po dograniu z rzutu rożnego pokonał Tomasz Wojcinowicz. W ostatnich pięciu minutach największe zamieszanie na boisku zrobił Abdallah Hafez. Egipcjanin najpierw strzelił bramkę na 2:0, wykorzystując stratę Daniela Wajsaka, a trzy minuty później sfaulował we własnym polu karnym Błażeja Starzyckiego. Kontaktowe trafienie z jedenastu metrów zanotował Dawid Polkowski.

Ta bramka dawała przyjezdnym nadzieję, zwłaszcza biorąc pod uwagę przebieg ich ostatnich meczów ligowych. Tym razem jednak Hutnik zagrał zdecydowanie bardziej czujnie od swoich poprzedników i nie tylko nie stracił gola, ale w drugiej części spotkania dobił rywala. Już po trzecim trafieniu Javiera Bernala z 68. minuty stało się jasne, że Błękitni raczej wrócą do domu z niczym.

W końcówce mieliśmy do czynienia z jednym, bardzo nieprzyjemnym incydentem. W okolicach 83. minuty karetką z boiska zwieziony został obrońca Błękitnych Jan Andrzejewski, który po niefortunnym upadku najprawdopodobniej złamał rękę. Udzielanie pomocy 23-latkowi zajęło dłuższą chwilę przez co Paweł Dziopak do drugiej połowy meczu doliczył aż 15 minut. Błękitni z dodatkowego czasu nie byli w stanie skorzystać. Co ciekawe, w ostatniej doliczonej minucie (czyli stoper wskazywał wtedy już 105. minutę) czwartego gola dla miejscowych strzelił wprowadzony z ławki chwilę wcześniej Kacper Jodłowski.

Wygrana krakowian sprawia, że Hutnik ponownie wyskakuję ze strefy spadkowej i obecnie ma trzy punkty przewagi nad trzecim od końca Lechem II Poznań, który przegrał swój mecz ze Zniczem Pruszków. Z potknięcia rezerw “Kolejorza” skorzystali również zawodnicy Błękitnych, którzy pomimo porażki nie spadli na jedno z miejsc zagrożonych relegacją z ligi. W najbliższy weekend krakowian czeka wyjazd do Częstochowy, gdzie Skra z pewnością będzie chciała odegrać się za ostatnie wpadki. Piłkarze Błękitnych będą mieli wolne – ich spotkanie z GKS-em Katowice zostało odwołane z powodu zakażenia koronawirusem wśród piłkarzy i członków sztabu szkoleniowego wicelidera.


Motor Lublin – Wigry Suwałki 0:1 (0:1)

Kamil Adamek 32

Motor: Sebastian Madejski – Michał Król (Leszek Jagodziński 82′), Rafał Grodzicki, Ariel Wawszczyk, Marcin Michota – Piotr Ceglarz, Piotr Kusiński (Kamil Kumoch 68′), Tomasz Swędrowski, Dominik Kunca (Dawid Pakulski 58′), Paweł Moskwik (Filip Wójcik 46′) – Krzysztof Ropski.

Wigry: Hieronim Zoch – Martin Dobrotka, Adrian Piekarski, Rafał Grzelak – Denis Gojko (Paweł Gierach 82′), Michał Ozga (Michał Orzechowski 59′), Bartłomiej Babiarz, Patryk Mularczyk (Wojciech Kamiński 67′), Patryk Czułowski (Daniel Liszka 59′) – Kamil Adamek, Kacper Wełniak (Cezary Sauczek 59′).

Prezdmeczowy typ: zwycięstwo Wigier

Wigry Suwałki wykorzystały potknięcie Skry Częstochowa i po środowym zwycięstwie w Lublinie powrócili na czwarte miejsce w ligowej tabeli. I to pomimo obfitych opadów śniegu, które w środę nawiedziły przede wszystkim południe oraz wschód Polski. Trzeba jednak oddać należne pochwały osobom zarządzającym tym obiektem, bo murawa na stadionie w Lublinie była w naprawdę przyzwoitym stanie.

Niestety piłkarze nie bardzo sprawiali wrażenie, jakby chcieli zrobić z niej wielkiego użytku. Początek spotkania był bardzo wyrównany, z lekką przewagą miejscowych, którzy oddali dwa niecelne strzały na bramkę Wigier. To jednak goście, którzy w pierwszych 30 minutach raczej nie wykazywali się zbytnią inicjatywą, wyszli na prowadzenie. Świetny strzał z dystansu Kacpra Wełniaka zatrzymał się na słupku, ale skuteczną dobitką popisał się Kamil Adamek.

W drugiej części spotkania nastawione bardziej na kontry Wigry były bliżej strzelenia drugiej bramki. W 57. minucie po strzale Adamka piłka trafiła w słupek i wyszła poza pole gry. Gospodarze z kolei byli groźni szczególnie po strzałach z dystansu. Z przebiegu gry o wiele bardziej zapracowany był Sebastian Madejski, niż Hieronim Zoch – głównie dlatego, że większość strzałów Motoru, choć wyglądających bardzo groźnie, było niecelnych.

Spoglądając na pomeczowe statystyki widzimy, że to Motor miał przewagę. Nie po raz pierwszy w tym sezonie nie przyniosło im to choćby punktu. Wigry zagrały pragmatycznie i wypunktowały swojego rywala, za co w nagrodę wyprzedzają Skrę Częstochowa. Motor z kolei nie potrafił wygrać piątego spotkania z rzędu (ostatnie zwycięstwo 11 marca z Olimpią Elbląg), przez co obecnie traci już siedem punktów do ostatniego z miejsc barażowych.

Skrót z tego meczu można obejrzeć tutaj.


W tej kolejce odwołano aż trzy z dziewięciu pierwotnie zaplanowanych spotkań. O zakażeniach koronawirusem w Górniku Polkowice i GKS-ie Katowice wiedzieliśmy już od pewnego czasu, dlatego też przymusowa pauza Olimpii Grudziądz i Olimpii Elbląg w środę nie miała prawa nas zdziwić. W dniu rozegrania 27. kolejki spotkań z terminarza wypadło nam jeszcze trzecie spotkanie. Po nocnym ataku zimy podjęto decyzję o odwołaniu spotkania pomiędzy Stalą Rzeszów i Garbarnią Kraków. Gospodarze do ostatniej chwili toczyli walkę o doprowadzenie murawy na stadionie w Stalowej Woli do stanu użyteczności, jednak ostatecznie ich trud poszedł na marne. Ostatnim z zespołów, który w środę odpoczywał była Pogoń Siedlce, która odbywała pauzę spowodowaną nieparzystą liczbą drużyn występujących na trzecim szczeblu rozgrywkowym.

Jedenastka 27. kolejki eWinner II ligi według tygodnika Piłka Nożna

Tabela eWinner II ligi po 27. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Górnik Polkowice367670:29
2GKS Katowice367067:41
3Chojniczanka Chojnice366763:34
4Wigry Suwałki366451:35
5KKS 1925 Kalisz365751:40
6Skra Częstochowa365251:42
7Garbarnia Kraków365249:50
8Śląsk II Wrocław365261:57
9Motor Lublin365048:44
10Stal Rzeszów365058:60
11Sokół Ostróda364650:56
12Hutnik Kraków364547:61
13Pogoń Siedlce364261:62
14Lech II Poznań364047:58
15Znicz Pruszków363837:55
16Olimpia Elbląg363739:52
17Olimpia Grudziądz363642:67
18Błękitni Stargard363636:66
19Bytovia Bytów363446:65

Czołówka klasyfikacji strzelców eWinner II ligi po 27. kolejce

  1. Kamil Wojtyra (Skra Częstochowa) – 18 bramek
  2. Dawid Wolny (Sokół Ostróda) – 15 bramek
  3. Piotr Giel (Bytovia Bytów) – 14 bramek
  4. Sebastian Bergier (Śląsk II Wrocław), Szymon Skrzypczak (Chojniczanka Chojnice), Marcin Urynowicz (GKS Katowice) – 13 bramek
  5. Eryk Sobków (Górnik Polkowice) – 12 bramek
  6. Kamil Adamek (Wigry Suwałki), Wojciech Reiman (Stal Rzeszów), Janusz Surdykowski (Olimpia Elbląg) – 10 bramek

Terminarz 28. kolejki eWinner II ligi:

17 kwietnia (sobota)

Garbarnia Kraków – Sokół Ostróda, godz. 15:00, transmisja prawdopodobnie na platormie eWinner, Typ: 2

Olimpia Elbląg – Lech II Poznań, godz. 16:00, darmowa transmisja na platformie TVCOM, Typ: 2

Skra Częstochowa – Hutnik Kraków, godz. 16:00, transmisja na platormie eWinner, Typ: 1X

Wigry Suwałki – Bytovia Bytów, godz. 16:00, transmisja na platormie eWinner, Typ: 1

18 kwietnia (niedziela)

Śląsk II Wrocław – Stal Rzeszów, godz. 13:00, transmisja na platormie eWinner, Typ: X

Olimpia Grudziądz – Pogoń Siedlce, godz. 17:00, transmisja na platormie eWinner, Typ: 1

KKS 1925 Kalisz – Chojniczanka Chojnice, godz. 17:50, transmisja w TVP Sport, Typ: 2

20 kwietnia (wtorek)

Znicz Pruszków – Górnik Polkowice, godz. 14:15, transmisja na kanale Łączy nas Piłka na YT oraz w aplikacji eWinner, Typ: 2

Spotkanie Błękitnych Stargard z GKS-em Katowice zostało przełożone z powodu wykrytych przypadków zakażenia koronawirusem w katowickim zespole.

Pauza: Motor Lublin.

Dane za 90minut.pl


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *