eWinner II liga: Górnik Polkowice na szczycie

Źródło: PZPN

Po dwóch kolejkach jedynym zespołem z kompletem punktów jest liderujący Górnik Polkowice. Tuż za jego plecami czają się kolejny spadkowicz Stomil Olsztyn oraz dwaj beniaminkowie – Siarka Tarnobrzeg i Kotwica Kołobrzeg.

GKS Jastrzębie – Górnik Polkowice 0:2 (0:2)

Dawid Burka 9, Mariusz Idzik 18

GKS Jastrzębie: Grzegorz Drazik – Remigiusz Borkała (Daniel Stanclik 46′), Nataniel Wybraniec, Mateusz Słodowy, Jewhenij Zacharczenko, Dawid Szkudlarek – Dariusz Kamiński (João Passoni 78′), Bartosz Boruń, Przemysław Lech, Natan Wysiński (Daniel Szymczak 46′) – Szymon Gołuch.

Górnik: Błażej Niezgoda – Damian Makuch (Kacper Poczwardowski 75′), Michał Bojdys, Jarosław Ratajczak – Karol Fryzowicz (Rafał Karmelita 75′), Tomasz Kołbon, Dawid Burka, Kacper Gościniarek (Mateusz Gajda 68′), Abdallah Hafez (Dominik Pisarek 68′), Mariusz Sławek – Mariusz Idzik (Bartosz Dyszy 82′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Górnika

Na zakończenie 2. kolejki spotkań dwaj spadkowicze zagrali o pozycji lidera eWinner II ligi. W Jastrzębiu zawodnicy Górnika Polkowice szybko załatwili sprawę, co pozwoliło im trzymać na dystans bezbarwnych zawodników GKS-u. Drużyna prowadzona przez Szymona Szydełkę jest jedyną, która w dwóch pierwszych kolejkach sięgnęła po komplet punktów. Zagłębiając się dalej w statystyki – prócz Górnika tylko Kotwica Kołobrzeg w tym sezonie nie straciła jeszcze gola.

Defensywa miejscowych po raz pierwszy zaspała w 9. minucie spotkania. Długi wrzut piłki z autu Michała Bojdysa nie przyniósł oczekiwanego skutku, jednak wybita z pola karnego futbolówka ponownie trafiła do środkowego obrońcy Górnika. Tym razem Bojdys miał sporo miejsca dzięki czemu posłał precyzyjną wrzutkę na piąty metr. Wypożyczony z Wisły Płock Dawid Burka z łatwością wyprzedził Dawida Szkudlarka i uderzeniem z bliska nie dał szans Grzegorzowi Drazikowi.

Bardziej w oczy zakłuła jednak pomyłka w defensywie gospodarzy, która w 18. minucie zakończyła się drugim trafieniem dla Górnika. Długiego podania zmierzającego w stronę pola karnego Jastrzębia nie potrafił przeciąć Mateusz Słodowy. Banalny błąd w przyjęciu piłki błyskawicznie wykorzystał Mariusz Idzik, który zakończył całą akcję efektownym lobem nad bardzo wysoko ustawionym Drazikiem.

GKS Jastrzębie zagrał słabą połówkę w starciu z Wisłą Puławy. Przed tygodniem zryw po przerwie pozwolił na komplet punktów. W starciu ze znacznie mocniejszymi Polkowicami ta sztuka się nie udała. Za pewną obietnicę przed drugą połową mógłby posłużyć strzał głową Nataniela Wybrańca po którym futbolówkę z własnej bramki wybijał Jarosław Ratajczak. Oczekiwany przez wielu zryw po przerwie jednak nie nastąpił. Goście utrzymujący dwubramkowe prowadzenie spokojnie kontrolowali wydarzenia na boisku nie pozwalając GKS-owi na stworzenie jakiejkolwiek stuprocentowej sytuacji pod własną bramką. Z pozytywów po stronie gospodarzy – dobrą zmianę dał Daniel Stanclik. Wprowadzony w przerwie napastnik próbował rozruszać ofensywę swojego zespołu oddając łącznie trzy strzały na bramkę strzeżoną przez Błażeja Niezgodę. Niestety dla miejscowych żadna z prób nie zakończyła się trafieniem. Sam Stanclik dał jednak Grzegorzowi Kurdzielowi jasny sygnał, by uwzględnić go przy układaniu wyjściowej jedenastki na kolejne ligowe spotkanie.

Górnik Polkowice na starcie sezonu wygląda bardzo dobrze. Oczywiście jest jeszcze zbyt wcześnie na realne rozmowy o walce o szybki powrót do Fortuna I ligi. W niedzielny wieczór momentami podopiecznych Szymona Szydełki miło się oglądało. Ciężko to samo powiedzieć o zespole z Jastrzębia. Oczywiście, trzeba być świadomym jak dużo zmian zaszło w kadrze po spadku z ligi. Stosunkowo młody zespół znajduje się obecnie w fazie budowy. Druga połowa w Puławach pokazała, że są w stanie walczyć o ligowe punkty, jednak nie zdziwie się, jak GKS nie znajdzie się ostatecznie w gronie zespołów walczących o promocję do wyższej ligi.

Skrót z tego meczu można obejrzeć tutaj.

Stomil Olsztyn – Zagłębie II Lubin 6:2 (1:1)

Filip Wójcik 43, Piotr Kurbiel 52 (karny), 62, Jakub Tecław 56 (karny), Karol Żwir 75 (karny), 86 – Cheikhou Dieng 35, Bartłomiej Kłudka 70

Stomil: Jakub Mądrzyk – Filip Wójcik, Szymon Dowgiałło (Igor Kośmicki 46′), Jakub Tecław, Mateusz Jarzynka (Lukáš Kubáň 46′), Michał Karlikowski (Marek Niewiadomski 67′) – Karol Żwir, Hubert Krawczun, Shun Shibata (Maciej Spychała 76′), Dawid Kalisz – Piotr Kurbiel (Bartosz Florek 76′).

Zagłębie II: Szymon Weirauch – Bartłomiej Kłudka, Kacper Lepczyński, Mateusz Kizyma, Kamil Sobczak – Adam Ratajczyk (Kacper Terlecki 57′), Filip Kocaba, Dawid Pakulski (Jakub Kolan 82′), Szymon Kobusiński (Kacper Masiak 78′), Cheikhou Dieng (Mateusz Chmarek 57′) – Oliwier Sławiński (Wojciech Szafranek 78′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Stomilu

Pod względem emocji pierwsze spotkanie Stomilu Olsztyn na trzecim szczeblu rozgrywkowym od 2012 roku mocno zawiodło. Po nudach na pudy w Kołobrzegu tym razem piłkarze spadkowicza zafundowali kibicom grad goli i pokaz ofensywy z obu stron. Naprzeciwko Stomilu stanęły rezerwy Zagłębia Lubin, które na starcie drugoligowych zmagań okazały się nieznacznie lepsze od Pogoni Siedlce.

W tamtym spotkaniu gola na wagę zwycięstwa strzelił Cheikhou Dieng. Występujący w poprzednim sezonie w rozgrywkach PKO Ekstraklasy Senegalczyk trafił do bramki rywala również w 2. kolejce. Dieng w 35. minucie otrzymał dośrodkowanie od Adama Ratajczyka i celną głowką pokonał wypożyczonego z Rakowa Częstochowa do Stomilu Jakuba Mądrzyka. Jak się finalnie okazało, były to dobre złego początki dla beniaminka. To wszystko stało się zresztą w dosyć niecodziennych okolicznościach.

Wyrównanie przyszło jeszcze przed przerwą. W 43. minucie Filip Wójcik otrzymał długie podanie zza plecy obrońców i z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam z Szymonem Weirauchem umieszczając futbolówkę pomiędzy nogami. Równie dobrze mogło to być trafienie na wagę uzyskania prowadzenia. Dwie minuty wcześniej w poprzeczkę trafił Dawid Kalisz. W drugiej połowie skuteczność była już zdecydowanie lepsza. “Strzelanina” rozpoczęła się jednak dość nietypowo. W przeciągu zaledwie trzech minut Filip Kaliszewski podyktował aż dwa rzuty karne za faule popełnione na kolejno Filipie Tecławie i Hubercie Krawczunie. Z tego stałego fragmentu gry Weiraucha pokonali najpierw Piotr Kurbiel, a po chwili również i Tecław.

Sytuacja gości stała się jeszcze gorsza w 62. minucie, gdy dublet skompletował Kurbiel wykorzystując poważny błąd Weiraucha. Golkiper Zagłębia odważnie wyszedł poza swoje pole karne, lecz finalnie nie trafił w piłkę i sprezentował rywalowi czwartego gola. Gol strzelony w 70. minucie przez Bartłomieja Kłudkę okazał się zaledwie trafieniem na otarcie łez. Odrobienie dwóch bramek straty teoretycznie mogłoby być jeszcze wykonalne. Resztek złudzeń rywala pozbawił prawy pomocnik Stomilu Karol Żwir. 27-latek pieć minut po goli Kłudki wykorzystał już trzeci (!) podyktowany w tym spotkaniu rzut karny dla gospodarzy. W tej sytuacji Filip Kocaba nieprzepisowo powstrzymywał Krawczuna za co dostał drugą żółtą i w kosenkwencji czerwoną kartkę. Osłabionego rywala po dośrodkowaniu Wójcika w 86. minucie głową dobił Żwir. Dzięki tak wysokiej wygranej Stomil po dwóch kolejkach plasuje sie na pozycji wicelidera eWinner II ligi.

Lech II Poznań – Siarka Tarnobrzeg 1:1 (1:1)

Jakub Zagórski 20 – Pawło Czmełenko 27

Lech II: Krzysztof Bąkowski – Jakub Zagórski, Patryk Olejnik, Adrian Laskowski, Krystian Palacz – Heorhij Citaiszwili (Łukasz Spławski 83′), Antoni Kozubal (Bruno Żołądź 89′), Afonso Sousa (Tomasz Cywka 82′), Filip Marchwiński, Filip Wilak (Norbert Pacławski 74′) – Filip Szymczak.

Siarka: Piotr Pietryga – Pawło Czmełenko, Marcin Stefanik, Kacper Józefiak – Cezary Stańczyk (Piotr Cichocki 77′), Szymon Kaliniec, Wojciech Bieniarz (Lukáš Hrnčiar 61′), Krzysztof Zawiślak (Paweł Mróz 85′), Ołeksandr Jacenko (Dawid Bałdyga 61′), Bartosz Sulkowski – Kamil Adamek (Szymon Lewicki 77′).

Przedmeczowy typ: remis lub zwycięstwo Siarki

Optymistycznie wyglądają pierwsze występy Siarki Tarnobrzeg na drugoligowych boiskach. Po wysokiej wygranej nad Zniczem Pruszków tym razem we Wronkach drużyna prowadzona przez Sławomira Majaka pokazała, że w tym sezonie może sporo namieszać. Beniaminek miał przed sobą niełatwego rywala w składzie którego wystąpiło kilku zawodników z pierwszego zespołu “Kolejorza”.

Było to oczywiście pokłosiem przełożonego spotkania PKO Ekstraklasy z Miedzią Legnica. Na pierwszy rzut oka wszyscy zwrócą uwagę przede wszystkim na występy Heorhija Citaiszwiliego oraz Afonso Sousy. Obaj zawodnicy trafili do Lecha latem z myślą, że bardzo szybko staną się poważnym wzmocnieniem pierwszego zespołu. Występ w rezerwach trzeba interpretować rzecz jasna nie jako ekspresową degradację, a okazję do ogrania się w rytmie meczowym. Prócz tego, Artur Węska do swojej dyspozycji miał również Krzysztofa Bąkowskiego, Antoniego Kozubala, Filipa Marchwińskiego i Filipa Szymczaka. Każdy z nich na ten moment jest przewidziany raczej do kadry pierwszego zespołu.

Przewaga kadrowa nie spowodowała, że zawodnicy Siarki oddali ten mecz bez walki. A łatwo nie było, zwłaszcza, że skrzydła podciąć mogła kuriozalna bramka jaką goście stracili w 20. minucie. Występujący na prawym boku defensywy Jakub Zagórski zdecydował się na niesygnalizowany strzał z połowy boiska. Nieco zbyt wysunięty Piotr Pietryga dostał piłkę “za kołnierz” i nie zdołał zbić tej piłki poza obszar własnej bramki. Radość miejscowych zbyt długo nie trwała. Zaledwie siedem minut później po dośrodkowaniu Bartosza Sulkowskiego Bąkowskiego strzałem głową pokonał Pawło Czmełenko.

Pierwsza połowa spotkania była bardzo atrakcyjna dla oka. Niezłe tempo, przyzwoita liczba sytuacji pod jedną i drugą bramką dawały spore nadzieje na drugą połowę. Po przerwie niestety mecz siadł. Nie oznacza to jednak, że żadna z drużyn nie miała szansa na zwycięstwo. Siarce komplet punktów mógł dać m.in. wprowadzony z ławki Dawid Bałdyga. Po jednym z jego uderzeń futbolówka trafiła w słupek. Po drugiej stronie boiska groźniej było za sprawą niecelnego uderzenia Adriana Laskowskiego. W końcówce zawodnicy Lecha sygnalizowali, że po starciu z Szymczakiem powinien zostać podyktowany rzut karny. Debiutujący na szczeblu centralnym 26-letni Piotr Pazdecki był jednak innego zdania, przez co mecz ten pozostał bez rozstrzygnięcia.

Śląsk II Wrocław – Kotwica Kołobrzeg 0:2 (0:1)

Grzegorz Goncerz 14 (karny), 65

Śląsk II: Józef Burta – Kuba Lizakowski, Jehor Macenko (Jakub Lutostański 76′), Szymon Lewkot, Mateusz Stawny, Olivier Wypart (Michał Szmigiel 76′) – Miłosz Kurowski (Mateusz Lisowski 66′), Filip Gryglak (Mateusz Młynarczyk 46′), Adrian Bukowski, Przemysław Bargiel (Karol Borys 58′) – Szymon Krocz.

Kotwica: Oskar Pogorzelec – Michał Kozajda, Sebastian Murawski, Damian Kostkowski, Robert Obst, Radosław Tuleja – Kamil Kort (Kamil Bartoś 65′), Michał Cywiński (Piotr Witasik 53′), Josip Šoljić (Dominik Chromiński 80′), Paweł Łysiak (José Cabrera 65′) – Grzegorz Goncerz (Jakub Bojas 81′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Śląska II

Pierwsze zwycięstwo po powrocie na trzeci szczebel rozgrywkowy odnieśli zawodnicy Kotwicy Kołobrzeg. Po bezbarwnym spotkaniu ze Stomilem Olsztyn beniaminek tym razem zagrał zdecydowanie skuteczniej w ofensywie, w której brylował przede wszystkim strzelec dwóch goli Grzegorz Goncerz.

Doświadczony napastnik swoją pierwszą szansę otrzymał w 14. minucie, wykorzystując rzut karny podyktowany za faul Szymona Lewkota we własnym polu karnym. 34-latek drugiego gola strzelił w 65. minucie, a jego uderzenie poprzedziło interesujące rozegranie stałego fragmentu gry. Po dwóch kolejkach nowego sezonu Kotwica ma na koncie cztery punkty i plasuje się tuż za podium. Dla beniaminka jest to dorobek co najmniej zadowalający.

Dużo gorsze nastroje powinny panować we Wrocławiu. W Stężycy podopieczni Krzysztofa Wołczka nie potrafili dobić Raduni, a na swoim terenie nie zdołał strzelić choćby jednego gola grającej przez praktycznie całą drugą połowę w osłabieniu Kotwicy. W pierwszej akcji po przerwie po ostrym wejściu boisko opuścić musiał jeden ze stoperów gości Sebastian Murawski. Los swojej drużyny starał się zmienić aktywny w tym spotkaniu Kuba Lizakowski, jednak sprowadzony przed sezonem wahadłowy finalnie nie znalazł sposobu na Oskara Pogorzelca.

Znicz Pruszków – Radunia Stężyca 3:1 (0:0)

Maciej Firlej 56, 90, Shuma Nagamatsu 81 – Radosław Stępień 53

Znicz: Piotr Misztal – Dawid Barnowski, Łukasz Bogusławski, Dmytro Juchymowycz, Mateusz Grudziński, Paweł Moskwik (Kamil Niewiadomski 67′) – Tymon Proczek (Wiktor Nowak 71′), Krystian Pomorski, Shuma Nagamatsu (Mateusz Możdżeń 84′) – Patryk Czarnowski (Patryk Skórecki 67′), Maciej Firlej.

Radunia: Kacper Tułowiecki – Maciej Orłowski, Tomasz Dejewski, Jonatan Straus – Szymon Nowicki (Cezary Sauczek 46′), Dmytro Baszłaj, Jakub Letniowski, Radosław Stępień (Wojciech Łuczak 79′), Bartosz Zynek, Adam Płotka (Marcel Górski 26′) – Przemysław Kita (Janusz Surdykowski 67′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Raduni

Po bolesnej porażce na inaugurację sezonu zawodnicy Znicza Pruszków przed własną publicznością. O zwycięstwo nad Radunią Stężyca, która w 1. kolejce zremisowała ze Śląskiem II Wrocław, podopiecznym Mariusza Misiury nie było jednak łatwo.

Już do przerwy Znicz stworzył sobie kilka ciekawych sytuacji, jednak nie dość, że w pierwszej połowie nie zdołali pokonać Kacpra Tułowieckiego, to na początku drugiej połowy stracili gola. Trudno jednak w tej sytuacji jednoznacznie winić Piotra Misztala. Golkiper gospodarzy nie mógł zbyt wiele zrobić, bo Radosław Stępień popisał się znakomitym uderzeniem z powietrza z narożnika pola karnego. Dla przyjezdnych był to jeden z ostatnich pozytywnych aspektów tego meczu.

Zaledwie trzy minuty po golu Stępnia do wyrównania doprowadził Maciej Firlej. Sprowadzony z Motoru Lublin napastnik precyzyjnym uderzeniem głową wykończył dośrodkowanie z rzutu rożnego Pawła Moskwika, który dograł swojemu koledze w kierunku bliższego słupka bramki Raduni. Sytuacja dla gości stawała się coraz gorsza. Najpierw, w przeciągu kilku minit, w spojenie słupka z poprzeczką trafił wprowadzony z ławki Wiktor Nowak, a Firlej “ostemplował” poprzeczkę. Chwilę nieskuteczności miejscowych w 81. minucie zakończył Shuma Nagamatsu. Japończyk wbiegając w pole karne otrzymał ładnie od Firleja i strzałem bez przyjęcia pokonał Tułowieckiego.

Pomimo zdecydowanej przewagi gospodarzy, Radunia miało niepowtarzalną okazję, by z Pruszkowa wywieźć jeden punkt. W doliczonym czasie gry jeden z piłkarzy Znicza zagrał ręką we własnym polu karnym, za co sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Wojciech Łuczak, który jednak przegrał bezpośredni pojedynek z Misztalem. Chwilę później Radunia straciła piłkę po nieudanie rozegranym rzucie rożnym. Znicz rozpoczął szybką kontrę, którą precyzyjnym uderzeniem z okolic pola karnego wykończył Firlej, dla którego było to drugie trafienie w tym spotkaniu.

Pogoń Siedlce – Polonia Warszawa 2:1 (2:0)

Damian Nowak 34, 45 – Krystian Pieczara 57

Pogoń: Maciej Kikolski – Przemysław Misiak, Maciej Wichtowski, Tomasz Lewandowski, Nikodem Fiedosewicz – Marcinho (Cezary Bujalski 70′), Ernest Dzięcioł, Mateusz Piotrowski, Damian Szuprytowski (Kamil Włodyka 75′), Cezary Demianiuk – Damian Nowak (Maciej Kołoczek 86′).

Polonia: Michał Brudnicki – Adam Pazio (Marcin Pieńkowski 84′), Eryk Mikołajewski, Szymon Jarosz, Maciej Kowalski-Haberek – Krzysztof Koton, Łukasz Piątek (Michał Bajdur 58′), Piotr Marciniec, Marcin Kluska (Mateusz Michalski 58′), Wojciech Fadecki (Jakub Wawszczyk 75′) – Krystian Pieczara (Michał Fidziukiewicz 58′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Pogoni

Polonia Warszawa ma czego żałować. W pierwszych minutach spotkania beniaminek sprawiał lepsze wrażenie od Pogoni Siedlce, jednak ostatecznie na przerwę schodziła z bagażem dwóch bramek po prostych błędach w defensywie. Przy pierwszym trafieniu zawiódł Szymon Jarosz. Po jego kiksie precyzyjnym strzałem popisał się Damian Nowak. W ostatniej akcji pierwszej połowy Nowak wykorzystał kolejną pomyłkę rywala i skompletował dublet.

Po przerwie Polonia nie miała zbyt wiele do stracenia. Gdyby piłkarze beniaminka byli bardziej skuteczni, to spokojnie mogliby wrócić do stolicy z co najmniej jednym punktem. Mocno zawiódł Marcin Kluska, gdy w 50. minucie nie wykorzystał dogrania Adama Pazio i z kilku metrów uderzył bardzo niecelnie. Zaczątek do odrabiania strat Polonii dał gol strzelony siedem minut później. Po wymianie kilku podań i dodatku zamieszania futbolówka trafiła pod nogi Krystiana Pieczary. Napastnik gości co prawda na raty, ale jednak zdołał strzelić kontaktową bramkę. W końcowych fragmentach meczu goście częściej utrzymywali się przy piłce, jednak brakowało pomyslu, by złamać defensywę Pogoni. Nie pomogło również wprowadzenie na boisko króla strzelców poprzedniego sezonue eWinner II ligi Michała Fidziukiewicza.

Ten mecz niestety zapadnie na długo w pamięci kibiców z zupełnie innego powodu niż emocje piłkarskiej. W 37. minucie Konrad Aluszyk przerwał spotkanie i szybko zarządził zejście zawodników do szatni. Było to spowodowane zamieszkami pomiędzy kibicami obu drużyn. Blisko 30 minut zajęło policji doprowadzenie do spokoju. Gdy kibice Polonii powrócili na sektor gości, piłkarze obu drużyn wrócili na boisko i wznowili zmagania. Z całą pewnością te ekscesy nie umkną uwadze Komisji Dyscyplinarnej PZPN, a kary zapewne będą surowe.

Motor Lublin – Olimpia Elbląg 1:1 (0:0)

Michał Żebrakowski 55 – Marcin Rajch 89

Motor: Michał Furman – Filip Wójcik, Maksymilian Cichocki (Arkadiusz Najemski 76′), Przemysław Szarek, Sebastian Rudol, Jakub Staszak (Arkadiusz Bednarczyk 63′) – Mariusz Rybicki, Rafał Król, Marcel Gąsior (Piotr Kusiński 76′), Piotr Ceglarz (Kamil Rozmus 63′) – Michał Żebrakowski (Ezana Kahsay 76′).

Olimpia: Andrzej Witan – Patryk Jakubczyk, Kamil Wenger, Łukasz Sarnowski, Adrian Piekarski, Łukasz Turzyniecki (Marcel Stefaniak 59′) – Jan Sienkiewicz (Bartosz Danowski 81′), Michał Kuczałek (Dawid Danilczyk 67′), Marcin Czernis, Maciej Famulak (Aron Stasiak 59′) – Dawid Wojtyra (Marcin Rajch 67′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Motoru

Kolejny mecz i kolejna strata punktów Motoru Lublin, który niezmiennie jest stawiany w gronie faworytów do awansu do Fortuna I ligi. W porównaniu ze spotkaniem z Garbarnią, tym razem podopieczni Stanisława Szpyrki byli zdecydowanie bliżsi kompletu punktów. O wszystkim przesądził brak koncentracji i dokładności w decydujących fragmentach spotkania. A może i pewna doza nonszalancji?

2752 kibiców obserwujących spotkanie z perspektywy trybun Areny Lublin, jak również pewna liczba osób śledzących relację video w internecie, na gole musiało poczekać do drugiej połowy. W 55. minucie po podaniu Mariusza Rybickiego premierowego gola w Motorze strzelił Michał Żebrakowski, strzelec siedmiu bramek w poprzednim sezonie II ligi w barwach Wigier Suwałki. Lublinianie spokojnie powinni zamknąć to spotkanie i oszczędzić sobie nerwów. Ciężko wytłumaczyć co w końcówce zrobił Ezana Kahsay. Wprowadzony z ławki napastnik Motoru w sytuacji sam na sam z Andrzejem Witanem oddał bardzo słaby strzał, sprawiając tym samym sporo problemów swojej drużynie.

Do Olimpii fortuna uśmiechnęła się w 89. minucie. Wówczas po wrzutce z prawej strony boiska futbolówka trafiła do niepilnowanego Marcina Rajcha. Wprowadzony w drugiej połowie napastnik gości nie mógł zmarnować takiej okazji pokonując celną główką z kilku metrów Michała Furmana. Dla Olimpii był to pierwszy gol w tym sezonie, który okazał się trafieniem na wagę premierowego punktu w nowym sezonie eWinner II ligi.

KKS 1925 Kalisz – Garbarnia Kraków 3:1 (1:0)

Piotr Giel 25, Filip Kendzia 65, Bartosz Gęsior 89 – Kamil Kuczak 74

Kalisz: Maciej Krakowiak – Nikodem Zawistowski (Jakub Głaz 87′), Filip Kendzia, Mateusz Gawlik, Wiktor Smoliński, Daniel Kamiński (Karol Smajdor 74′) – Michał Borecki, Mateusz Wysokiński (Bartosz Gęsior 87′), Adrian Łuszkiewicz, Néstor Gordillo (Kamil Koczy 80′) – Piotr Giel (Jakub Wilczyński 75′).

Garbarnia: Aleksander Kozioł – Patryk Warczak, Mateusz Kardas (Kamil Kuczak 68′), Donatas Nakrošius, Mateusz Bartków  Wojciech Słomka (Jakub Sutor 90′), Mateusz Nowak (Konrad Handzlik 62′), Mateusz Duda (Karol Dziedzic 46′), Patryk Mularczyk, Thomas Pranica (Grzegorz Marszalik 46′) – Adam Żak.

Przedmeczowy typ: remis

Kibice KKS-u 1925 Kalisz tydzień dłużej niż reszta czekali na powrót drugoligowych zmagań. Spotkanie 1. kolejki z Polonią Warszawa zostało przełożone, a drużyna ta w zamian zagrała dwa sparingi z trzecioligowcami. Przymusowa przerwa nie wpłynęła jednak znacząco na gospodarzy, którzy wywalczyli względnie pewne zwycięstwo nad Garbarnią Kraków. Nie było to tak oczywiste, zważywszy na bardozo przyzwoity występ “Brązowych” w poprzednim spotkaniu z Motorem Lublin.

Jednbramkową przewagę do przerwy miejscowym dał Piotr Giel. Najlepszy strzelec KKS-u 1925 otrzymał bardzo dokładną wrzutkę z prawego skrzydła od Michała Boreckiego. 32-letniemu napastnikowi nie pozostało w tej sytuacji zbyt wiele niż skierować futbolówkę głową do bramki strzeżonej przez Aleksandra Kozioła. Asystujący przy pierwszym trafieniu Borecki tuż przed zejściem do szatni mógł podwyższyć prowadzenie, lecz przegrał pojedynek jeden na jeden z golkiperem rywali.

Bramkarz KKS-u 1925 Maciej Krakowiak pomimo korzystnego rezultatu nie mógł narzekać na nudę. Garbarnia oddała w tym spotkaniu całkiem sporo strzałów na bramkę gospodarzy, jednak w zdecydowanej większości były to zbyt słabe próby. Kaliszanie natomiast robili swoje. Drugi gol dla miejscowych ponownie padł po dośrodkowaniu i celnej główce. Tym razem z rzutu rożnego dośrodkowywał Adrian Łuszkiewicz, a poejdynek powietrzny z rywalami wygrał Filip Kendzia.

Iskierkę nadziei dla Garbarni dało kontaktowe trafienie autorstwa Kamila Kuczaka. Wprowadzony z ławki pomocnik otrzymał płaskie podanie spod linii końcowej z lewej strony boiska i nieco szczęśliwie pokonał Krakowiaka. Ostatnie słowo tego dnia należało jednak do gospodarzy. A konkretniej mówiąc, do Bartosza Gęsiora. Minutę przed końcem podstawowego czasu gry 24-latek – a jakże! – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego popisał się celną główką. Tym samym Bartosz Tarachulski zwycięstwem przypieczętował formalny debiut na fotelu szkoleniowca KKS-u 1925.

Wisła Puławy – Hutnik Kraków 3:1 (3:0)

Dawid Retlewski 3, Krystian Puton 15, Damian Kołtański 33 – Michał Zięba 52

Wisła: Piotr Zieliński – Dominik Cheba, Łukasz Wiech, Robert Majewski, Piotr Azikiewicz (Oskar Przywara 37′) – Mateusz Kaczmarek (Aghwan Papikjan 46′), Maciej Kona, Krystian Puton, Damian Kołtański (Dominik Banach 69′), Mateusz Klichowicz (Przemysław Skałecki 69′) – Dawid Retlewski (Ednilson Furtado 81′).

Hutnik: Arkadiusz Leszczyński – Michał Zięba (Waldemar Luberda 84′), Kamil Głogowski, Kacper Andrzejewski, Adrian Jurkowski (Patryk Nowakowski 46′), Jakub Marcinkowski (Maciej Królikowski 75′) – Krzysztof Iwanicki, Sebastian Jacak, Krzysztof Świątek – Dominik Zawadzki (Patryk Serafin 75′), Patryk Kieliś (Krystian Lelek 75′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Wisły

Po dość nieoczekiwanej wygranej Hutnika Kraków nad rezerwami Lecha Poznań w inauguracyjnej kolejce apetyty względem tego zespołu na pewno nieco wzrosły. Sporo do udowodnienia miała również Wisła Puławy, która w poprzedniej kolejce nieco zawiodła i wypuściła z rąk punkty w starciu z GKS-em Jastrzębie. Tym razem jednak nie było już większej nerwówki. Losy spotkania w zasadzie rozstrzygnęły się już do przerwy.

Po pierwszym kwadransie krakowianie przegrywali już 0:2. W 3. minucie precyzyjne dośrodkowanie z lewej strony boiska Piotra Azikiewicza celną główką wykończył Dawid Retlewski. Jeszcze bardziej widowiskowe było drugie trafienie autorstwa Krystiana Putona. W 15. minucie środkowy pomocnik Wisły zaskoczył Arkadiusza Leszczyńskiego uderzeniem z rzutu wolnego. Spory błąd w tej sytuacji popełnił golkiper Hutnika, który puścił futbolówkę pomiędzy nogami. Trzecie trafienie dla miejscowych padło łupem dwóch nowych nabytków Wisły. Mateusz Klichowicz dograł do Damiana Kołtańskiego, który zanotował debiutanckiego gola w barwach nowego klubu. Prowadzenie Wisły mogło być jeszcze bardziej okazałe, jednak Klichowicz i Kołtański nie wykorzystali dogodnych sytuacji.

Po przerwie gra się bardziej wyrównała, co zaowocowało kontaktowym trafieniem Michała Zięby. Grający na prawej stronie defensywy zawodnik w 52. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej odnalazł się polu karnym i strzałem głową strzelił dla Hutnika gola. Gola jak się finalnie okazało honorowego. Na więcej przyjezdnych nie było stać. Zwycięstwo Wisły mogło być jeszcze wyższe, jednak w drugiej połowie dogodnych sytuacji nie był w stanie wykorzystać m.in. Kołtański. Przy lepszej skuteczności wychowanek Lecha Poznań po tym spotkaniu mógłby zabrać piłkę do domu. Finalnie musiał obejść się smakiem, jednak premierowe trzy punkty swojego zespołu powinny być wystarczającą rekompensatą.

Tabela eWinner II ligi po 2. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Kotwica Kołobrzeg (b)5139:4
2Górnik Polkowice (s)5108:4
3Wisła Puławy599:6
4KKS 1925 Kalisz4810:5
5Olimpia Elbląg588:4
6Garbarnia Kraków5811:10
7GKS Jastrzębie (s)583:3
8Hutnik Kraków5711:7
9Znicz Pruszków577:8
10Stomil Olsztyn (s)569:9
11Pogoń Siedlce566:7
12Zagłębie II Lubin (b)567:12
13Radunia Stężyca559:11
14Śląsk II Wrocław559:12
15Siarka Tarnobrzeg (b)557:11
16Polonia Warszawa (b)534:5
17Lech II Poznań528:11
18Motor Lublin524:10

Klasyfikacja strzelców eWinner II ligi po 2. kolejce

1.) Krzysztof Świątek (Hutnik Kraków) – 3 gole

2.) Cheikhou Dieng (Zagłębie II Lubin), Maciej Firlej (Znicz Pruszków), Grzegorz Goncerz (Kotwica Kołobrzeg), Szymon Krocz (Śląsk II Wrocław), Piotr Kurbiel (Stomil Olsztyn), Damian Nowak (Pogoń Siedlce), Radosław Stępień (Radunia Stężyca), Adam Żak (Garbarnia Kraków), Karol Żwir (Stomil Olsztyn) – 2 gole

Terminarz 3. kolejki eWinner II ligi

30 lipca (sobota)

  • Zagłębie II Lubin – Śląsk II Wrocław, godz. 13:00, transmisja w WP Pilot oraz aplikacji eWinner, typ: X
  • Siarka Tarnobrzeg – Wisła Puławy, godz. 17:00, transmisja w WP Pilot oraz aplikacji eWinner, typ: 1
  • Górnik Polkowice – Motor Lublin, godz. 18:00, transmisja w WP Pilot oraz aplikacji eWinner, typ: 1
  • Kotwica Kołobrzeg – Znicz Pruszków, godz. 18:00, transmisja w WP Pilot oraz aplikacji eWinner, typ: X

31 lipca (niedziela)

  • Radunia Stężyca – Lech II Poznań, godz. 15:00, transmisja w WP Pilot oraz aplikacji eWinner, typ: 2
  • Garbarnia – Pogoń Siedlce, godz. 16:00, transmisja w WP Pilot oraz aplikacji eWinner, typ: 1
  • Hutnik Kraków – GKS Jastrzębie, godz. 17:00, transmisja w WP Pilot oraz aplikacji eWinner, typ: 2
  • Olimpia Elbląg – KKS 1925 Kalisz, godz. 17:00, transmisja w WP Pilot oraz aplikacji eWinner, typ: 1X

1 sierpnia (poniedziałek)

  • Polonia Warszawa – Stomil Olsztyn, godz. 18:15, transmisja w TVP Sport, typ: 2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.