eWinner II liga: GKS Katowice wraca na zaplecze PKO Ekstraklasy

Zdjęcie: twitter.com/GKSKatowice_eu/

Na zakończenie przedostatniej, 37. kolejki eWinner II ligi GKS Katowice bardzo pewnie pokonał 4:1 Stal Rzeszów i po dwuletniej przerwie zapewnił sobie awans do Fortuna I ligi. To spotkanie było prawdziwym popisem umiejętności Arkadiusza Woźniaka, który strzelił trzy gole i zanotował jedną asystę. Nie jest to jednak koniec, a dopiero początek emocji w II lidze. W ostatniej kolejce czeka nas bardzo zacięta walka o ostatnie miejsce barażowe oraz o utrzymanie.

GKS Katowice – Stal Rzeszów 4:1 (2:1)

Adrian Błąd 6, Arkadiusz Woźniak 44, 49, 55 – Wojciech Reiman 9

Katowice: Patryk Królczyk – Zbigniew Wojciechowski (Patryk Grychtolik 74′), Arkadiusz Jędrych, Grzegorz Janiszewski, Danian Pawłas – Krystian Sanocki, Bartosz Jaroszek (Michał Gałecki 74′), Rafał Figiel, Adrian Błąd (Marcin Urynowicz 67′), Dominik Kościelniak (Patryk Szwedzik 83′) – Arkadiusz Woźniak (Piotr Kurbiel 74′).

Stal: Gerard Bieszczad – Radosław Sylwestrzak (Dominik Marczuk 46′), Damian Kostkowski, Łukasz Góra, Piotr Głowacki -Damian Michalik (Rafał Maciejewski 67′), Marcel Kotwica, Bartosz Wolski (Ramil Mustafajew 67′), Wojciech Reiman (Błażej Szczepanek 81′), Wiktor Kłos (Mariusz Sławek 82′) – Dawid Olejarka.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo GKS-u

Były w tym sezonie momenty nadziei, nerwówki, zawodu oraz niepewności. Ostatecznie jednak GKS Katowice osiągnął zamierzony cel i po dwuletniej przerwie wraca na boiska Fortuna I ligi.

Poziom meczu z pewnością nie rozczarował. Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 6. minucie. Z linii końcowej z prawej strony boiska futbolówkę centrował Arkadiusz Woźniak. Przy bliższym słupku Adrian Błąd uprzedził Gerarda Bieszczada i wpakował z bliska futbolówkę do bramki. Spore kontrowersje przy tej bramce wzbudziła potencjalna pozycja spalona Woźniaka w momencie otrzymania podania poprzedzajęcgo jego asystę. Radość przy Bukowej trwała jednak tylko trzy minuty. Licznie zgromadzoną publiczność przy Bukowej kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego uciszył Wojciech Reiman.

Trochę nieoczekiwanie w późniejszym okresie pierwszej połowy bliżej strzelenia gola byli przyjezdni. Dobrą postawą Patryk Królczyk kilkukrotnie ratował skórę momentami bardzo niepewnej defensywie “Gieksy”. Golkiper gospodarzy dwukrotnie udanie interweniował po próbach Bartosza Wolskiego – centrostrzale lecącym w stronę dalszego słupka oraz uderzeniu z bliska po wrzutce Dawida Olejarki z prawej strony boiska. “Gieksa” i z tych tarapatów wyszła obronną reką, a tuż przed przerwą wyszła na prowadzenie. Po świetnej wymianie podań pomiędzy Danianem Pawłasem i Rafałem Figlem Bieszczada pokonał Woźniak.

Ten wieczór przy Bukowej zdecydowanie należał do Arkadiusza Woźniaka. W pierwszej połowie jednokrotny reprezentant Polski strzelił gola i zaliczył asystę, a zaledwie cztery minuty po przerwie jeszcze bardziej przybliżył GKS w stronę Fortuna I ligi. Bartosz Jaroszek posłał świetne prostopadłe podanie w stronę Woźniaka, który pomimo asysty rywala i ostrego kąta poszukał szczęścia. Ono przyszło w postaci kiepskiej interwencji Bieszczada, który przepuścił pozornie prost uderzenie rywala. Ku uciesze kibiców, nie był to koniec popisów tego zawodnika. W 55. minucie 31-latek wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony boiska Błąda oraz bardzo bierną postawę obrońców Stali i strzałem głową skompletował hat tricka. Goście próbowali jeszcze odrobić straty, najbliżej tego był Piotr Głowacki, który z rzutu wolnego strzelił w słupek.

Katowiczanie na zakończenie sezonu już całkowicie rekreacyjnie zagrają na wyjeździe z Sokołem Ostróda, który również ma już jasną i klarowną sytuację w tabeli. Piłkarze Stali z kolei powalcza o to, by przedłużyć swój sezon o kolejny tydzień. Rzeszowianie po tym spotkaniu tracą punkt do Skry Częstochowa i Garbarni Kraków, które na koniec sezonu zmierzą się ze sobą. W takiej sytuacji, by wywalczyć awans do TOP6 Stal prócz wygranej nad Lechem II Poznań musi liczyć także na remis w spotkaniu Skry i Garbarni. Zwycięstwo jednych lub drugich zamyka rzeszowianom drogę do baraży.


Górnik Polkowice – Bytovia Bytów 5:0 (2:0)

Mateusz Piątkowski 17, Ernest Terpiłowski 36, Mariusz Szuszkiewicz 47, Jarosław Ratajczak 77, Karol Fryzowicz 89

Górnik: Jakub Szymański (Mateusz Malec 71′) – Karol Fryzowicz, Maciej Kowalski-Haberek, Mateusz Magdziak, Marek Opałacz (Maciej Sowiński 74′) – Dominik Radziemski (Jarosław Ratajczak 66′), Bruno Żołądź (Paweł Kucharczyk 66′), Kamil Wacławczyk, Mariusz Szuszkiewicz, Ernest Terpiłowski (Kacper Poczwardowski 75′) – Mateusz Piątkowski.

Bytovia: Maciej Czyżniewski – Kuba Lizakowski, Adam Szmidke, Oskar Krzyżak, Filip Dymerski, Eryk Moryson – Kacper Sezonienko (Michał Kieca 46′), Jakub Nowakowski, Maciej Błaszkowski (Mateusz Wrzesień 46′), Jakub Bach (Marcel Damaschke 85′) – Piotr Giel.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Bytovii

Bytovia Bytów oficjalnie straciła szansę na utrzymanie się w eWinner II lidze. Nie jest to rzecz niespodziewana, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatnie występy podopiecznych Kamila Sochy. Nieliczni (w tym w sumie ja) mogli liczyć na to, że Górnik Polkowice, który już wcześniej zapewnił sobie awans do wyższej ligi, w końcówce sezonu spuści z tonu, w czym wypatrywano szansę dla Bytovii. Oj, jak bardzo to było mylne myślenie.

Tak naprawdę wszystko było już jasne po pierwszej połowie, gdy gospodarze schodzili na przerwę z dwubramkową przewagą po trafieniach Mateusza Piatkowskiego i Ernesta Terpiłowskiego. Ten drugi ładną podcinką najpierw asystował przy bramce bardziej doświadczonego kolegi, a w 36. minucie wykorzystał dogranie z lewej strony boiska Mariusza Szuszkiewicza i płaskim strzałem przy bliższym słupku pokonał Macieja Czyżniewskiego. Druga połowa nie przyniosła przełomu, a jeszcze większe powiększenie przewagi miejscowych. Mniej niż 90 sekund po wznowieniu gry Szuszkiewicz wykorzystał fatalny błąd rywala, który stracił piłkę tuż przed własną bramką. To trafienie pogrążyło ostatecznie Bytovię, która sprawiała wrażenie zespołu kompletnie bezradnego.

Wysokie prowadzenie postanowił na swój sposób wykorzystać trener Górnika Janusz Niedźwiedź, który m.in. zmienił bramkarza, a także dał szansę na debiut 17-letniemu Maciejowi Sowińskiemu. Na boisku pojawił się także drugi 17-latek Kacper Poczwardowski, dla którego sobotni występ był drugim w karierze na szczeblu centralnym. Te roszady nie spowodowały spadku formy Górnika – w ostatnim kwadransie kolejne gole strzelili Jarosław Ratajczak i Karol Fryzowicz. Szczególnie podobać mogło się trafienie pierwszego z nich – minięcie rywala prostym zwodem i sprytny strzał w górny róg bramki rywala.

W ostatniej kolejce ani w Polkowicach, ani w Bytowie żadnych emocji już nie będzie. Górnik, który zapewnił już sobie mistrzostwo eWinner II ligi wyjedzie na ostatni w tym sezonie mecz z Chojniczanką Chojnice. Bytovię z kolei czeka mecz u siebie z Pogonią Siedlce, która zakończy sezon w środku stawki.


Lech II Poznań – Chojniczanka Chojnice 1:2 (0:1)

Jakub Karbownik 60 – Szymon Skrzypczak 27, Mateusz Bartosiak 55

Lech II: Krzysztof Bąkowski – Arkadiusz Kaczmarek (Jędrzej Strózik 71′), Filip Nawrocki, Grzegorz Wojtkowiak, Maksymilian Pingot, Karol Smajdor (Jakub Malec 46′) – Eryk Kryg, Jakub Białczyk (Łukasz Szramowski 60′), Adrian Laskowski, Jakub Karbownik – Siergiej Kriwiec (Ołeksandr Jacenko 71′).

Chojniczanka: Paweł Sokół – Jan Mudra, Marcin Grolik, Mateusz Bartosiak, Michał Grobelny – Mateusz Klichowicz (Serhij Napołow 70′), Maciej Kona (Paweł Czajkowski 84′), Robert Ziętarski (Tomasz Mikołajczak 61′), Artur Golański (Adrian Rakowski 46′), Adam Ryczkowski – Szymon Skrzypczak (Oskar Nowak 84′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Chojniczanki

W początkowych fragmentach spotkania młodzi zawodnicy “Kolejorza” byli w stanie kilkukrotnie zagrozić bramce Pawła Sokoła. Swoją szansę miał m.in. Jakub Białczyk, ale jego strzał z dystansu obronił bramkarz Chojniczanki. Po w miarę dobrym początku spotkania tempo nieco spadło, a z minuty na minutę swoją przewagę coraz dobitniej udokumentowali goście. W 27. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu futbolówki głową Roberta Ziętarskiego całą akcję wykończył niepilnowany przy dłuższym słupku Szymon Skrzypczak. Tuż przed przerwą goście mogli podwyższyć prowadzenie, jednak Artur Golański strzelił w słupek. Ta sztuka przyjezdnym udała się 10 minut po wznowieniu gry. Szybki kontratak Chojniczanki na lewym skrzydle napędzał Szymon Skrzypczak, który posłał płaskie dośrodkowanie w pole karne. Tam nieoczekiwanie znalazł się środkowy obrońca Mateusz Bartosiak, który sprytnym wślizgiem uprzedził spóźnionego Grzegorza Wojtkowiaka oraz Krzysztofa Bąkowskiego, który chyba zbyt pochopnie próbował wyjść do tej piłki.

Nadzieję gospodarzom w 60. minucie. dał Jakub Karbownik. Z lewej strony boiska piłkę dorzucił wprowadzony na boisko w przerwie Jakub Malec. Karbownik w tej sytuacji wyprzedził próbującego wypiąstkować futbolówkę Sokoła i strzałem głową dał swojej drużynie kontaktowe trafienie. W końcówce swojego szczęścia próbowali Karbownik (po raz kolejny), a także Adrian Laskowski czy inny z rezerwowych Ołeksandr Jacenko. Bramkarz gości nie dał się już jednak zaskoczyć, nie popełnił żadnego błędu, przez co Lech II nie zrobił żadnego kroku do przodu w walce o utrzymanie się w eWinner II lidze.

W ostatniej kolejce podopiecznych Artura Węski czeka trudny wyjazd do Rzeszowa. Ze względu na punkt przewagi nad grupą pościgową zwycięstwo nad Stalą zapewni Lechowi II utrzymanie się w lidze. W przypadku remisu trzeba będzie oglądać się na wyniki spotkań Olimpii Elbląg, Olimpii Grudziądz i Błękitnych Stargard. Sytuacja będzie jeszcze bardziej złożona w przypadku porażki rezerw “Kolejorza”. Wówczas Lech spadnie, jeżeli Olimpia Elbląg i Błękitni Stargard zremisują swoje spotkania. Zespół z Poznania ma z nimi gorszy bilans bezpośrednich spotkań, przez co przy równej liczbie punktów będzie sytuowany niżej w tabeli. Co znamienne, może się okazać, że dla Lecha II ważniejsze rzeczy będą działy się w Kaliszu i Wrocławiu, niż w Rzeszowie.

Chojniczanka z kolei spotkanie z Górnikiem Polkowice spokojnie może potraktować jako przegląd wojsk dla nowego trenera Tomasza Kafarskiego. Czysto teoretycznie drużyna z Chojnic może jeszcze spaść z trzeciego miejsca w tabeli, jednak by to się wydarzyło to Chojniczanka musi przegrać z Górnikiem, a Wigry wygrywając ze Zniczem Pruszków musiałyby nadrobić stratę 16 bramek do Chojniczanki. Jest to oczywiście spowodowane remisowym bilansem bezpośrednich spotkań pomiędzy Chojniczanką i Wigrami. Co Chojniczance da najniższe miejsce na podium w kontekście baraży? Jeżeli Chojniczanka dojdzie do finału, to oba barażowe spotkania rozegra na swoim terenie. Jest to szczególnie przydatne z perspektywy ewentualnego wyjazdu do Suwałk na najważniejszy mecz sezonu. W półfinale podopieczni Kafarskiego zagrają z drużyną, która w ostatniej kolejce zagwarantuje sobie szóste miejsce w ligowej tabeli.


Olimpia Grudziądz – Wigry Suwałki 2:2 (0:1)

Piotr Witasik 54, Michał Graczyk 77 – Kamil Adamek 39, Martin Dobrotka 89

Olimpia: Nikodem Sujecki – Piotr Witasik, Robert Obst, Szymon Jarosz – Damian Ciechanowski, Michał Graczyk, Grzegorz Gulczyński, Oskar Kalenik (Najim Romero 46′), Mikołaj Gabor – João Criciúma (Marko Zawada 46′), José Embaló.

Wigry: Jan Balawejder – Grzegorz Aftyka (Robert Bartczak 81′), Wojciech Kamiński, Adrian Piekarski, Martin Dobrotka, Paweł Gierach (Michał Ozga 64′) – Michał Orzechowski, Patryk Czułowski, Cezary Sauczek – Kamil Adamek, Michał Żebrakowski (Łukasz Bogusławski 60′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Wigier

Olimpia Grudziądz była o włos od tego, by przed ostatnią kolejką stanąć na czele wyścigu o utrzymanie się na szczeblu centralnym. Wygrana z Wigrami ligowego bytu by nie dała, jednak przyniosłaby dwupunktową przewagę nad strefą spadkową. Tak się jednak nie stało, co na koniec sezonu może przynieść opłakane skutki.

Drużyna z Grudziądza w pierwszej połowie miała sporo szans na strzelenie chociażby jednego gola. Groźniej było po strzale z dystansu Mikołaja Gabora oraz sytuacji sam na sam z bramkarzem José Embaló, gdy Jan Balawejder w ostatniej chwili odebrał mu piłkę. Portugalski napastnik w tej sytuacji nie wykorzystał fatalnej straty Wojciecha Kamińskiego, a tuż przed przerwą nie zdołał pokonać Balawejdera z rzutu karnego podyktowanego po fatalnym błędzie bramkarza Wigier i ratunkowym faulu na Portugalczyku. Do tego wszystkiego, Embaló w pierwszej połowie oddał jeszcze trzy niecelne strzały. O wiele skuteczniejsi byli przyjezdni z dalekiego północnego-wschodu. Michał Żebrakowski co prawda w sytuacji sam na sam z Nikodemem Sujeckim przestrzelił, ale swojej drużynie precyzyjnym strzałem głową dał Kamil Adamek.

W drugiej połowie zawodnicy Olimpii wyciągnęli mityczne wnioski. Zazwyczaj bardziej skutecznego José Embaló tym razem zastąpili jego koledzy z zespołu. Wynik meczu w 54. minucie wyrównał Piotr Witasik, który popisał się świetnym strzałem z dystansu, przy którym Balawejder nie miał nic do powiedzenia. W kolejnych minutach Olimpia robiła wszystko, by wyjść na prowadzenie. Upragnionego gola w 77. minucie, ponownie po ładnym strzale zza pola karnego strzelił Michał Graczyk. Po jego strzale futbolówka odbiła się jeszcze od słupka. Happy endu jednak nie uświadczyliśmy. Jeden błąd w obronie spowodował utratę bezcennych trzech punktów. Po wrzutce z lewej strony boiska strzałem głową Sujeckiego pokonał Martin Dobrotka.

Wigry już od dłuższego czasu miały zapewniony udział w barażach. Sobotni podział punktów w Grudziądzu spowodował definitywną uratę szany na bezpośredni awans do Fortuna I ligi. Przed ostatnim meczem sezonu zasadniczego ze Zniczem Pruszków mają trzy punkty straty do trzeciej Chojniczanki Chojnice i szansę na przeskoczenie tej drużyny w tabeli są już tylko iluzoryczne. Chojniczanka musi przegrać z Górnikiem Polkowice, a Wigry muszą odrobić 16 (!) bramek straty do drużyny z Chojnic. Podopieczni Dawida Szulczka w półfinale baraży zagrają na swoim boisku z piątym zespołem w tabeli, którym najprawdopodobniej będzie KKS 1925 Kalisz.

Przed ostatnią kolejką tego sezonu Olimpia zajmuje miejsce oznaczające spadek z ligi. Zwycięstwo w Lublinie z Motorem jest jak najbardziej realne, jednak inne rezultaty mocno skomplikują życie drużynie prowadzonej przez Zbigniewa Smółkę. Olimpia ma gorszy bilans bezpośrednich spotkań ze Zniczem Pruszków (punkt przewagi nad Olimpią) i Lechem II Poznań (punkt przewagi nad Olimpią), a z Olimpią Elbląg przegrywa różnicą bramek (-22 OG przy -13 OE). Przy równej liczbie punktów Olimpia Grudziądz na pewno będzie wyżej w tabeli od Błękitnych Stargard (lepszy bilans bezpośrednich spotkań). Zwycięstwo w Lublinie powinno zapewnić utrzymanie, jednak remis spowoduje sporą nerwówkę w szeregach Olimpii. Porażka de facto przesądzi o relegacji tego klubu ze szczebla centralnego. Tak naprawdę w każdym ze scenariuszy grudziądzanie muszą liczyć także na potknięcia innych drużyn, a zwłaszcza tych, których przy równym bilansie punktów nie będzie w stanie wyprzedzić.


Znicz Pruszków – KKS 1925 Kalisz 0:2 (0:2)

Néstor Gordillo 11, Maciej Wichtowski 37 (bramka samobójcza)

Znicz: Piotr Misztal – Marcin Bochenek, Maciej Wichtowski, Martin Baran, Mateusz Grudziński – Krystian Tabara, Szymon Kaliniec (Tymon Proczek 79′), Maciej Machalski (Krystian Pomorski 46′), Maciej Firlej, Martin Janco (Owé Bonyanga 46′) – Mariusz Gabrych.

KKS 1925: Michał Molenda – Nikodem Zawistowski (Romāns Mickevičs 83′), Filip Kendzia, Mateusz Gawlik, Tomasz Hołota, Marcin Radzewicz (Mateusz Mączyński 70′) – Bartłomiej Putno (Mateusz Majewski 70′), Adrian Łuszkiewicz, Michał Borecki, Néstor Gordillo (Daniel Kamiński 81′) – Bartłomiej Maćczak (Mateusz Żytko 83′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo KKS-u 1925

Trzecim zespołem, który wywalczył prawo gry w barażach o awans do Fortuna I ligi jest KKS 1925 Kalisz. Beniaminek w Pruszkowie nie miał większych problemów z pokonaniem walczącego o utrzymanie Znicza. Przyjezdnym nie po raz pierwszym w tym sezonie prowadzenie dał Néstor Gordillo. Po dalekim wyrzucie piłki z autu Hiszpan otrzymał odrobinę miejsca od swojego rywala i oddał strzał po ziemi, którego rywale kompletnie się nie spodziewali. Piotr Misztal odprowadził jedynie piłkę wzrokiem, która wpadła tuż przy prawym słupku jego bramki. Gospodarze nie popisali się także przy drugim trafieniu dla KKS-u 1925. W 37. minucie dogranie Adriana Łuszkiewicza z lewej strony boiska pechowo wykończył defensor Znicza Maciej Wichtowski.

Wygrywając z kaliszanami Znicz zapewniłby już sobie utrzymanie w eWinner II lidze. Do tego oczywiście nie doszło, a przewaga rywali była znacząca. Nie oznacza to jednak, że gospodarze byli całkowicie bezbronni. Kilka sytuacji Znicz sobie stworzył, jednak Michał Molenda pozostał w sobotnie popołudnie niezawodny. Drużyna prowadzona przez Piotra Świerczewskiego (nieoficjalnie) oraz Artura Januszewskiego (oficjalnie) ma tylko punkt przewagi nad okupującymi strefę spadkową Olimpią Grudziądz i Błękitnymi Stargard. W przypadku drużyny z Grudziądza Znicz ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań (1:1, 2:0), a gorszy w stosunku do Błękitnych (3:2, 0:2). Jeśli chodzi o dwie pozostałe drużyny znajdujące się niżej w tabeli od Znicza, to pruszkowianie mają przewagę bezpośrednich spotkań nad Lechem II Poznań (2:1, 5:2), lecz są gorsi od Olimpii Elbląg (1:1, 1:2). W ostatniej kolejce Znicz gra na wyjeździe z Wigrami Suwałki, które są już pewne baraży, ale wciąż walczą o “rozstawienie” w decydującej fazie sezonu. Zwycięstwo daje Zniczowi oczywiście utrzymanie bez konieczności patrzenia na inne zespoły. Remis lub porażka w Suwałkach sprawi, że w ruch pójdą liczydła, a o utrzymaniu lub spadku zadecydują szczegóły.

Domowe spotkanie w ostatniej kolejce z Olimpią Elbląg będzie dla KKS-u 1925 już tylko meczem o pietruszkę. Po porażce Stali Rzeszów w Katowicach kaliszanie mają już zapewnione piąte miejsce w tabeli i mogą szykować się do wyjazdu na wtorkowy półfinał baraży do Chojnic lub Suwałk. Można więc się spodziewać, że w spotkaniu z drużyną z Elbląga Ryszard Wieczorek da szansę gry zmiennikom.


Błękitni Stargard – Garbarnia Kraków 0:0

Błękitni: Tobiasz Weinzettel – Aleksander Theus, Krystian Kujawa, Bartłomiej Mruk, Bartosz Sitkowski – Mateusz Bochnak, Dawid Polkowski (Błażej Starzycki 57′), Hubert Krawczun, Michał Cywiński, Tomasz Kaczmarek (Adrian Kwiatkowski 60′) – Damian Niedojad (Daniel Wajsak 77′).

Garbarnia: Aleksander Kozioł – Daniel Morys (Mateusz Surma 62′), Donatas Nakrošius, Michał Rutkowski (Marek Masiuda 45′), Grzegorz Marszalik (Bruno Wacławek 64′) – Jakub Górski, Mateusz Duda, Kacper Laskoś, Jakub Kowalski – Michał Feliks (Błażej Radwanek 62′), Michał Fidziukiewicz.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Garbarni

Nie ma chyba drugiego zespołu w II lidze, który tak bardzo zawodzi w końcówce sezonu. Garbarnia miała mieć cztery spotkania z potencjalnymi spadkowiczami i tak naprawdę autostradę do zapewnienia sobie udziału w barażach. Efekt jest jednak taki, że w tych spotkaniach krakowianie zdobyli zaledwie dwa punkty i wciąż nie są pewni udziału w barażach.

W Stargardzie podopieczni Łukasza Surmy zgodnie z oczekiwaniami byli stroną dominującą, jednak podobnie jak w poprzednim wyjazdowym spotkaniu ze Zniczem Pruszków zawiodła skuteczność. Swoje próby podejmowali m.in. Mateusz Duda, Michał Feliks czy Michał Fidziukiewicz, lecz Tobiasz Weinzettel pozostawał niepokonany. Gospodarze mieli również kilka swoich szans, jednak od zwycięskiego gola byli jeszcze dalej niż ich rywale.

Dzięki porażce Stali Rzeszów sytuacja Garbarni jest bardzo klarowna. Zwycięzca starcia krakowian ze Skrą Częstochowa będzie ostatnim czwartym barażowiczem. Ewentualny remis otworzy szansę dla rzeszowskiej Stali, która musi wygrać z Lechem II Poznań.

Błękitni z kolei we Wrocławiu zagrają ze Śląskiem II o życie. Warunkiem koniecznym do utrzymania się w lidze jest zdobycie choćby jednego punktu, co jest spowodowane gorszym bilansem bezpośrednich spotkań z Olimpiami Elbląg i Grudziądz, które mają obecnie tyle samo punktów co Błękitni. Zespół prowadzony przez Adama Topolskiego ma punkt straty do Lecha II Poznań i Znicza Pruszków, z którymi z kolei ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań i przy równej liczbie punktów wyprzedzi w tabeli oba te zespoły – oczywiście pod warunkiem porażek rezerw “Kolejorza” i drużyny z Pruszkowa.


Olimpia Elbląg – Śląsk II Wrocław 1:4 (0:2)

Janusz Surdykowski 90 – Igor Maruszak 13, Przemysław Bargiel 32, Bartosz Boruń 58, Marcin Bartoń 72

Olimpia: Andrzej Witan – Michał Ressel (Filip Sobiecki 81′), Tomasz Lewandowski, Kamil Wenger, Eryk Filipczyk (Tomasz Sedlewski 61′) – Orest Tkaczuk, Wojciech Zyska (Dawid Jabłoński 59′), Klaudiusz Krasa (Oskar Kordykiewicz 81′), Sebastian Bartlewski, Marcin Bawolik (Łukasz Sarnowski 81′) – Janusz Surdykowski.

Śląsk II: Miłosz Tysiak – Igor Maruszak, Patryk Caliński, Maksymilian Trepczyński (Paweł Fediuk 74′), Olivier Wypart, Mateusz Maćkowiak – Szymon Krocz (Natan Wysiński 76′), Mateusz Młynarczyk, Bartosz Boruń (Marcin Bartoń 63′) – Filip Michalski, Przemysław Bargiel.

Przedmeczowy typ: remis

Spotkanie z rezerwami Śląska Wrocław okazało się być smutną weryfikacją obecnych umiejętności zawodników Olimpii Elbląg, a także ich perspektyw na utrzymanie się w eWinner II lidze. Chociaż podopieczni Jacka Trzeciaka wciąż nie stracili szansy na pozostanie na szczeblu centralnym, jednak ich dyspozycja w ostatnią sobotę stawia mnóstwo znaków zapytania. Jest to tym bardziej bolesne dla elblążan, że bardzo młody skład z Wrocławia bez większych problemów przerwał ich passę czterech spotkań bez porażki (trzy wygrane i remis).

Siły ofensywnej Śląska II nie osłabiła absencja dwójki najlepszych piłkarzy tego zespołu – Sebastiana Bergiera i Adriana Łyszczarza, którzy wraz z Adrianem Bukowskim udali się na urlopy i już 14 czerwca rozpoczną przygotowania do nowego sezonu z pierwszym zespołem Śląska. Przyjezdni już po pierwszym kwadransie prowadzili po bramce Igora Maruszaka, a do przerwy zdołali ugodzić swojego rywala jeszcze jeden raz. Drugie trafienie było popisem gry zespołowej gości, którzy wyprowadzili szybko kontrę, wymienili kilka podań, a całą akcję wykończył Przemysław Bargiel. Trudno dziwić się zdenerwowaniu trenera Olimpii Jacka Trzeciaka, ponieważ jego podopieczni w tej sytuacji byli prawie że bezradni.

Po przerwie szkoleniowiec gospodarzy w dalszym ciągu nie miał zbyt wielu powodów do zadowolenia. Przyjezdni z łatwością dwukrotnie wykorzystali zbyt ofensywną postawę rywala, który dążył do nawiązania kontaktu. Sytuacja z 57. minuty bardzo przypomina drugiego gola dla Śląska II. Ponownie przechwyt piłki, wymiana kilku podań i centra ze skrzydła, którą tym razem strzałem z najbliższej odległości wykończył Bartosz Boruń. Swoją chwilę w tym spotkaniu miał również debiutujący w II lidze 17-latek Marcin Bartoń, który niespełna dziewięć minut po wejściu na boisko precyzyjnym strzałem pokonał o 14 lat starszego Andrzeja Witana.

W drugiej minucie doliczonego czasu gry honorową bramkę strzałem z powietrza strzelił Janusz Surdykowski, zdecydowanie najlepszy zawodnik swojego zespołu w tym sezonie. W Elblągu mogą to potraktować jako dobrą wróżbę przed najważniejszym spotkaniem sezonu z KKS-e 1925 Kalisz. Przed wyjazdem do Kalisza drużyna Jacka Trzeciaka ma tyle samo punktów co Olimpia Grudziądz i Błękitni Stargard, jednak znajduje się tuz nad kreską. Nad swoja immienniczką z Grudziądza Olimpia Elbląg ma przewagę dziewięciu bramek, a nad drużyną ze Stargardu ma przewagę bezpośrednich spotkań. Mało tego, Olimpia ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań z Lechem II Poznań i Zniczem Pruszków, którzy mają od nich jeden punkt więcej od drużyny z Elbląga. W praktyce oznacza to tyle, że Olimpii do utrzymania nie jest potrzebny nawet punkt zdobyty w Kaliszu. Najważniejsze w ich wypadku jest to, by swoje spotkania przegrały pozostałe drużyny walczące o utrzymanie.

Rezerwy Śląska z powodu gorszego bilansu bezpośrednich spotkań ze Skrą Częstochowa nie ma już matematycznych szans na awans do baraży. Zwycięstwo w ostatniej kolejce z Błękitnymi Stargard możę dać beniaminkowi, przy korzystnych wynikach, pozostałych spotkań, nawet siódme miejsce w ligowej tabeli. Porażka może spowodować spadek na 10. miejsce. Tak czy siak, jak na tak młody zespół (oczywiście wspomoagany kilkoma doświadczonymi piłkarzami) debiutujący na takim poziomie rozgrywkowym, jest to wynik bardzo dobry.


Hutnik Kraków – Sokół Ostróda 1:2 (1:1)

Patryk Kieliś 15 – Rafał Siemaszko 19, Krzysztof Wicki 46

Hutnik: Arkadiusz Leszczyński – Tomasz Wojcinowicz, Piotr Stawarczyk (Javier Bernal 67′), Łukasz Kędziora – Sebastian Olszewski, Mateusz Gajda, Miłosz Drąg, Patryk Kieliś, Krzysztof Świątek (Kamil Sobala 67′), Mateusz Ozimek – Filip Handzlik.

Sokół: Błażej Niezgoda – Michał Zimmer, Krzysztof Wicki, Wojciech Mazurowski, Karol Żwir – Dominik Więcek, Kamil Zalewski, Łukasz Soszyński (Adam Dobosz 46′), Rafał Siemaszko (Jakub Czajkowski 90′), Sebastian Rugowski (Piotr Okuniewicz 80′) – Dawid Wolny.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Hutnika

Zakończenie sezonu dla Hutnika Kraków zapowiadało się całkiem nieźle,ale zakończyło się sporym niedosytem. W starciu dwóch beniaminków, którzy zakończą sezon w środku tabeli, jak pierwsi gola strzelili krakowianie. W 15. minucie spotkania piłkę z rzutu rożnego dośrodkował Krzysztof Świątek, a bardzo precyzyjnym strzałem głową popisał się Patryk Kieliś. Radość miejscowych sympatyków trwała jednak bardzo krótko.

Cztery minuty po trafieniu Kielisia padł drugi gol, również po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry, które zostało sfinalizowane strzałem głową. Z rzutu rożnego dorzucał Dominik Więcek, a stan meczu wyrównał doświadczony Rafał Siemaszko, dla którego było to czwarte trafienie w tym sezonie. Miejscowy zespół po raz drugi dał się zaskoczyć zaledwie 42 sekundy po wznowieniu gry po przerwie. A jakże – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i strzale głową. Asystentem ponownie był Więcek, a tym razem w pojedynku powietrznym w polu karnym Hutnika dominował mierzący aż 196 cm Krzysztof Wicki.

Hutnik Kraków w najgorszym wypadku zakończy sezon na 13. pozycji, jeżeli ich pauzę w ostaniej kolejce wykorzystają Pogoń Siedlce i właśnie Sokół Ostróda, który po zwycięstwie w Krakowie zapewnił sobie utrzymanie w lidze. W ostatniej kolejce podopieczni Piotra Jacka przyjmą u siebie GKS Katowice. Rywal bardzo wymagający, jednak niejedna drużyna w tym sezonie pokazała już jak radzić sobie z katowiczanami. DOROBIĆ PO MECZU GIEKSY O CO GRA GIEKSA W OSTATNIEJ KOLEJCE!


Pogoń Siedlce – Motor Lublin 3:3 (1:0)

Marcin Kozłowski II 10, Krzysztof Danielewicz 47, Oskar Sewerzyński 54 – Tomasz Swędrowski 57 (karny), 65 (karny), Krzysztof Ropski 75

Pogoń: Bartosz Klebaniuk – Maciej Kołoczek, Julien Tadrowski (Bartosz Brodziński 46′), Oskar Repka, Krystian Miś (Bartłomiej Olszewski 63′) – Miłosz Przybecki, Oskar Sewerzyński (Marcin Burkhardt 80′), Krzysztof Danielewicz, Marcin Kozłowski II (Dominik Leszczuk 80′), Ishmael Baidoo – Maciej Górski.

Motor: Seweryn Kiełpin – Michał Król, Rafał Grodzicki, Ariel Wawszczyk, Paweł Moskwik – Filip Wójcik, Tomasz Swędrowski, Kamil Kumoch (Leszek Jagodziński 66′), Jakub Sobstyl (Sławomir Duda 56′), Piotr Ceglarz – Daniel Świderski (Krzysztof Ropski 66′).

Przedmeczowy typ: remis

Mało kto mógł przypuszczać, że najciekawszym dwumeczem w tym sezonie będą starcia pomiędzy Pogonią Siedlce i Motorem Lublin, czyli drużynami, które zakończą ten sezon w środku stawki i przez cały okres jego trwania prezentowali poprawny, ale mimo wszystko mocno przeciętny poziom. W rundzie jesiennej w Lublinie padł remis 3:3. Wówczas Motor prowadził już 3:0, jednak Pogoń w przeciągu zaledwie siedmiu minut odrobiła trzybramkową stratę. W niedzielne popołudnie w Siedlcach wydarzyła się bliźniacza historia, jednak oba zespoły zamieniły się rolami.

Podobnie jak w Lublinie, tak i tym razem gospodarze wyszli na prowadzenie w pierwszej połowie. W 10. minucie spotkania wrzutkę z prawej strony boiska dobrym i mocnym strzałem bez przyjęcia wykończył Marcin Kozłowski. Wydawało się, że po siedmiu minutach drugiej połowy losy spotkania zostały rozstrzygnięte. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Seweryna Kiełpina pokonał Krzysztof Danielewicz, a w 54. minucie błąd debiutującego Jakuba Sobstyla wykorzystał Oskar Sewerzyński, który po dograniu Danielewicza znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem.

Motor bardzo szybko złapał kontakt. Już jedenaście minut po trafieniu Sewerzyńskiego na tablicy świetlnej widniał wynik 3:2, a obie bramki celnymi strzałami z rzutów karnych strzelił Tomasz Swędrowski. Jeden punkt przyjezdnym w 75. minucie uratował Krzysztof Ropski. Spora w tym zasługa golkipera Pogoni Bartosza Klebaniuka, który odbił przed siebie stosunkowo prosty strzał po ziemi jednego z rywali, a przy dobitce Ropskiego pozostał bezradny. W końcówce Motor wyraźnie poczuła krew i dążyła do sięgnięcia po pełną pulę. Tak się ostatecznie nie stało, przez co Motor w najgorszym wypadku zakończy sezon na dziewiątej pozycji. Zajmująca obecnie 13. miejsce Pogoń może przesunąć się nawet na 11. pozycję, jeżeli w ostatniej kolejce pokona zdegradowaną Bytovię Bytów.


W tej kolejce pauzuje Skra Częstochowa.

Jedenastka 37. kolejki eWinner II ligi według tygodnika Piłka Nożna

Tobiasz Weinzettel (Błękitni Stargard) – Bartosz Boruń (Śląsk II Wrocław), Maciej Kowalski-Haberek (Górnik Polkowice), Igor Maruszak (Śląsk II Wrocław), Dominik Więcek (Sokół Ostróda), Przemysław Bargiel (Śląsk II Wrocław), Tomasz Swędrowski (Motor Lublin), Néstor Gordillo (KKS 1925 Kalisz), Kamil Adamek (Wigry Suwałki), Mariusz Szuszkiewicz (Górnik Polkowice), Szymon Skrzypczak (Chojniczanka Chojnice).

Tabela eWinner II ligi po 37. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Kotwica Kołobrzeg (b)61614:5
2Górnik Polkowice (s)6109:6
3Znicz Pruszków6109:9
4KKS 1925 Kalisz5911:6
5Olimpia Elbląg699:5
6Wisła Puławy6910:8
7Stomil Olsztyn (s)6911:10
8Pogoń Siedlce698:8
9GKS Jastrzębie (s)694:4
10Zagłębie II Lubin (b)699:13
11Garbarnia Kraków6812:12
12Radunia Stężyca6811:11
13Hutnik Kraków6712:12
14Polonia Warszawa (b)667:6
15Śląsk II Wrocław6610:13
16Siarka Tarnobrzeg (b)657:13
17Lech II Poznań629:14
18Motor Lublin625:12

Czołówka klasyfikacji strzelców eWinner II ligi po 37. kolejce

  1. Kamil Wojtyra (Skra Częstochowa) – 21 bramek
  2. Sebastian Bergier (Śląsk II Wrocław) – 20 bramek
  3. Dawid Wolny (Sokół Ostróda) – 19 bramek
  4. Szymon Skrzypczak (Chojniczanka Chojnice) – 16 bramek
  5. Piotr Giel (Bytovia Bytów), Janusz Surdykowski (Olimpia Elbląg) – 15 bramek
  6. José Embaló (Olimpia Grudziądz), Marcin Urynowicz (GKS Katowice) – 14 bramek
  7. Kamil Adamek (Wigry Suwałki), Mateusz Piątkowski (Górnik Polkowice), Eryk Sobków (Górnik Polkowice) – 13 bramek
  8. Filip Kozłowski (GKS Katowice), Mariusz Szuszkiewicz (Górnik Polkowice) – 12 bramek

Terminarz ostatniej 38. kolejki eWinner II ligi:

12 czerwca (sobota)

Sokół Ostróda – GKS Katowice, godz. 12:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Stal Rzeszów – Lech II Poznań, godz. 12:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportiz, typ: 1

Chojniczanka Chojnice – Górnik Polkowice, godz. 12:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportiz, typ: X

Bytovia Bytów – Pogoń Siedlce, godz. 12:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportiz, typ: 2

Motor Lublin – Olimpia Grudziądz, godz. 12:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportiz, typ: 2

Wigry Suwałki – Znicz Pruszków, godz. 12:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportiz, typ: 1

KKS 1925 Kalisz – Olimpia Elbląg, godz. 12:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportiz, typ: 1

Śląsk II Wrocław – Błękitni Stargard, godz. 12:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportiz, typ: 1X

Garbarnia Kraków – Skra Częstochowa, godz. 12:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportiz, typ: 1

Pauza: Hutnik Kraków.

Dane za 90minut.pl


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.