Bo kibice są siłą tego klubu: “Zaczęło się od tego, że napisałem do dwóch firm…”

Nie trzeba mieć kilku zer na koncie, teczki ze skóry węża i garnituru za parę tysięcy, aby pomóc. Równie dobrze możesz być kibicem na emigracji, który nie narzeka na brak zajęcia, a mimo to każdego dnia znajdzie moment, by pojawić się na portalu społecznościowym i zaczepić kilka firm. O kim mowa? Daniel Waszczyk czyli kibic, który na własną rękę rozpoczął poszukiwania sponsora dla odprowadzanej przez media na piłkarski “cmentarz” Wisły Kraków.

Paweł Hanejko:Dla szerszego grona możesz nie być znany. Zapytam: kim jest człowiek, który zapoczątkował brawurową akcję poszukiwania sponsora dla Wisły Kraków?

Daniel Waszczyk: Zwykłym zapracowanym facetem, który musi pracować na dwa etaty, by zarobić na rodzinę i przy okazji znaleźć czas na Wisłę.

Musisz być dobrze zorganizowany, skoro mimo tak napiętego grafiku codziennie znajdujesz czas na poszukiwanie sponsora…

Staram się. Z reguły dzień mam zaplanowany z lekkim wyprzedzeniem. Zwłaszcza w weekendy.  Poza moją codzienną pracę jestem bramkarzem w klubie nocnym. Dodatkowo dochodzą do tego mecze Wisły. Moja kobieta często się denerwuje, że musi mieć czas ustawiony pode mnie(śmiech).

Rodzina też kibicuje Wiśle?

Żona nie jest fanem futbolu i nie rozumie mojej miłości do klubu. Za to mój czteroipółletni syn stara się oglądać mecze razem ze mną.

Rośnie kolejny Wiślak…

Zgadza się. Zawsze jako pierwszy wyciąga szaliki z szafki. (śmiech)

Jesteś zafrasowany sytuacją w klubie?

Jeszcze rok czy dwa lata temu martwiłem się bardziej. Teraz jestem spokojny, ale to dlatego że staram się chłodniej spojrzeć na całą tę sytuację. Widzę zaangażowanie kibiców (szacunek, bo odwalają kawał dobrej roboty) i coraz bardziej wierzę że będzie dobrze. Mam tu na  myśli takie akcje jak zbiórka pieniędzy na rzecz akademii czy zaangażowanie Krzyśka Targosza, który jest nie tylko kibicem Wisły, ale również sponsorem klubu. Takich ludzi nam potrzeba!

Stąd Twoja akcja?

Prawdę mówiąc to wszystko zaczęło się od Krzysztofa. Zresztą osobiście podziękowałem mu za jego wkład. Krzysiek dał impuls, który zapoczątkował szereg działań.

Mógłbyś powiedzieć nieco więcej o korzeniach całej akcji? 

Zainspirował mnie wywiad z trenerem Wdowczykiem…  Napisałem więc maila do dwóch firm, które w każdym razie nie odpisały. Później na oficjalnej stronie Wisły pojawił się komunikat zapraszający potencjalne firmy do współpracy. Spróbowałem więc ponownie, ale tym razem na Twitterze i tak to się zaczęło…

Można powiedzieć, że wywołałeś “wiślackie ruszenie”. Z dnia na dzień Twoja akcja zatacza coraz szersze kręgi…

Taki był cel… Ale wiesz, ja jestem skromnym facetem i nie czekam na poklask ludu. Robię to dla przyjemności i mam nadzieję, że z czasem do akcji dołączy się jeszcze więcej osób.

Masz jakieś szczególne marzenie?

Wstyd się przyznać, ale jeszcze nigdy nie byłem na stadionie Wisły. Pochodzę ze Słupska, a moi koledzy to kibice Lechii Gdańsk. Zdarzało mi się jeździć na mecze Lechii z Wisłą w Gdańsku, ale nigdy nie było mi dane pojechać do Krakowa na mecz. Co weekend praca.  Na pewno byłoby mi łatwiej, gdybym miał w Krakowie rodzinę czy znajomych. Od kilku lat namawiam moją żonę na wyjazd do Polski (dla jasności: od dziewięciu lat mieszkam w Wielkiej Brytanii) i chyba się udało, bo pojawię się na Wiśle latem.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi