#1 Polskie eliminacje do MŚ i ME: Od lat trzydziestych do 1954 roku

PZPN

Oficjalna piłka, PZPN / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)


Historia polskiej piłki jest bardzo bogata i intrygująca. Zmagania reprezentacji Polski w eliminacjach do turniejów międzypaństwowych sięgają lat 30. XX wieku. Zapraszamy na pierwszą część podróży w czasie.

Mistrzostwa Świata 1930 (Urugwaj)

Przy okazji organizacji pierwszych w historii mistrzostwa świata w piłce nożnej nie przewidziano rozegrania eliminacji. FIFA wysłała zaproszenie do udziału w turnieju dla wszystkich federacji zrzeszonych w ramach organizacji. Ze względu na bardzo duże koszty podróży, jak i problemy logistyczne, na podróż statkiem do odległego Urugwaju zdecydowały się zaledwie cztery europejskie federacje – w tym gronie zabrakło reprezentacji Polski.

Mistrzostwa Świata 1934 (Włochy)

Spotkanie z Czechosłowacją było pierwszym meczem w historii reprezentacji Polski. Około 16 tysięcy kibiców zgromadzonych na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie musiało przełknąć gorzką pigułkę porażki z Czechosłowacją. Trzeba jednak przyznać, że podopieczni Józefa Kałuży pełniącego obowiązki kapitana związkowego PZPN nie wypadli najgorzej, bo tak trzeba określić porażkę 1:2 nad faworyzowanymi rywalami. W składzie naszych rywali na to spotkanie znalazł się m.in jeden z najlepszych bramkarzy świata w tamtym okresie František Plánička.

Posiłkując się relacją z Przeglądu Sportowego z dnia 16 października 1933 roku w 33. minucie Josef Silný wbił piłkę do bramki po niefortunnej interwencji naszego bramkarza Spirydona Albańskiego. Odpowiedź Polaków nadeszła siedem minut po przerwie. Po zagraniu ręką w polu karnym Josefa Čtyřokýiego prowadzący to spotkanie arbiter z Rumunii Denis Xifando podyktował rzut karny, którego skutecznym egzekutorem okazał się Henryk Martyna. Niestety, ostatnie słowo tego dnia należało do naszych sąsiadów z południa. Po odważnym wyjściu z bramki Albańskiego futbolówkę do pustej bramki w 77. minucie skierował František Pelcner. Mimo wszystko, taki wynik mógł dawać naszym kadrowiczom nadzieję na odwrócenie losów dwumeczu. Jak się jednak okazało, pewni ludzie nie mieli podobnych priorytetów.

Spotkanie rewanżowe zaplanowano na 15 kwietnia 1934 roku w Pradze. Wyjazd zawodników do Czechosłowacji został ostatecznie zablokowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które zablokowało wydanie piłkarzom paszportów. Powodem takiej decyzji był trwający od 1919 roku konflikt pomiędzy oboma państwami o Zaolzie. Polityczna decyzja zaważyła więc o losach dwumeczu. To Czechosłowacja wzięła udział w mistrzostwach świata w 1934 roku. We Włoszech nasi sąsiedzi wywalczyli srebrne medale ulegając dopiero w finale Włochom.

Po kliknięciu w odnośnik można obejrzeć zachowane archiwalne zdjęcia ze spotkania Polska – Czechosłowacja.

15 października 1933, 12:30, Warszawa (Stadion Wojska Polskiego), Frekwencja: 16 000

Polska – Czechosłowacja 1:2 (0:1)

Henryk Martyna 52 (karny) – Josef Silný 33, František Pelcner 77

Skład reprezentacji Polski: Spirydon Albański (Pogoń Lwów) – Henryk Martyna (Legia Warszawa), Jerzy Bułanow (Polonia Warszawa), Józef Kotlarczyk (Wisła Kraków), Jan Kotlarczyk (Wisła Kraków), Aleksander Mysiak (Cracovia), Władysław Król (Łódzki KS), Michał Matyas (Pogoń Lwów), Józef Nawrot (Legia Warszawa), Karol Pazurek (Garbarnia Kraków), Edmund Majowski (Pogoń Lwów). Trener: Józef Kałuża (nazywany wówczas Kapitanem Związkowym PZPN).

Sędzia: Denis Xifando (Rumunia).

Rok 1938

Dwumeczowi z Jugosławią towarzyszyły przedziwne okoliczności. W losowaniu eliminacji Polska trafiła do grupy z Norwegią i Irlandią. W naszej grupie miała wystąpić również Hiszpania, która ze względu na wojnę domową w tym kraju została wykluczona z eliminacji. Jak się jednak okazało, z żadnym z tych rywali nie przyszło nam się zmierzyć. Jugosławia złożyła protest, ponieważ z ich grupy z Rumunią i Egiptem wyjść miał tylko jeden zespół, natomiast w “polskiej” grupie awans miały otrzymać dwa najlepsze zespoły. Przy zielonym stoliku ostatecznie postanowiono, że Polska o wyjazd do Francji zmierzy się właśnie z Jugosławią.

Już wówczas był to zespół z którym trzeba było się liczyć. Na pierwszym historycznym mundialu w 1930 roku Jugosławia awansowała do półfinału, natomiast cztery lata później poległa w eliminacjach po remisie ze Szwajcarią i porażce z Rumunią. Mało kto jednak spodziewał się, że pierwsze spotkanie przebiegnie w sposób tak jednostronny. Rezultat 4:0 okazał się szokujący nie tylko dla kibiców, dziennikarzy, ale także dla samych członków obu ekip. Kapitan związkowy PZPN Józef Kałuża “nie mógł odzyskać równowagi duchowej, tak był przejęty świetną grą naszej reprezentacji”. Kierownik reprezentacji Jugosławii w rozmowie z Przeglądem Sportowym pochwalił nasz zespół, a Ernesta Wilimowskiego określił mianem jednego z największych piłkarzy na świecie. Prasa Jugosłowiańska z kolei określiła tak wysoką porażkę swoich pupili mianem katastrofalnej porażki.

10 października 1937, 12:00, Warszawa (Stadion Wojska Polskiego), Frekwencja: 20 000

Polska – Jugosławia 4:0 (2:0)

Leonard Piątek 2, 20, Jerzy Wostal 57, Ernest Wilimowski 74

Skład reprezentacji Polski: Adolf Krzyk Brygada Częstochowa) – Władysław Szczepaniak (Polonia Warszawa), Antoni Gałecki (Łódzki KS), Wilhelm Góra (Cracovia), Erwin Nyc (Polonia Warszawa), Ewald Dytko (Dąb Katowice), Bolesław Habowski (Wisła Kraków), Leonard Piątek (AKS Chorzów), Ernest Wilimowski (Ruch Hajduki Wielkie), Gerard Wodarz (Ruch Hajduki Wielkie), Jerzy Wostal (AKS Chorzów). Trener: Józef Kałuża (nazywany wówczas Kapitanem Związkowym PZPN).

Sędzia: Lucien Leclerq (Francja).

Pół żartem, pół serio – tym razem władze państwowe postanowiły nie pokrzyżować planów polskich piłkarzy i nie ingerowali w organizacje wyjazdu na rewanżowy mecz. Szansa przed jaką stali podopieczni Józefa Kałuży była niepowtarzalna i naprawdę ciężko było ją zmarnować. Co prawda miejscowi byli przekonani o swojej wyższości i spodziewali się, że gospodarze nie tylko z łatwością obronią straty, ale zapewnią sobie awans pozbawiając Polaków jakichkolwiek złudzeń. Licznie zgromadzona publiczność przeżyła nie lada zawód. Ich pupile zdołali strzelić zaledwie jednego gola. Chwalono spokojną i poukładaną grę biało-czerwonych, którzy nie pozwolili swoim rywalom na zdominowanie meczu.

fotografia za.: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie

Redakcja TVP Sport przygotowała również w ostatnich dniach interesujący reportaż opisujący przebieg tego historycznego dwumeczu

3 kwietnia 1938, 15:30, Belgrad (Stadion Beogradski SK), Frekwencja: 25 000

Jugosławia – Polska 1:0 (0:0)

Blagoje Marjanović 65

Skład reprezentacji Polski: Edward Madejski (Wisła Kraków) – Władysław Szczepaniak (Polonia Warszawa), Antoni Gałecki (Łódzki KS), Wilhelm Góra (Cracovia), Erwin Nyc (Polonia Warszawa), Ewald Dytko (Dąb Katowice), Ryszard Piec (Naprzód Lipiny), Leonard Piątek (AKS Chorzów), Ernest Wilimowski (Ruch Hajduki Wielkie), Gerard Wodarz (Ruch Hajduki Wielkie), Jerzy Wostal (AKS Chorzów). Trener: Józef Kałuża (nazywany wówczas Kapitanem Związkowym PZPN).

Sędzia: Rinaldo Barlassina (Włochy).

Stan dwumeczu: 4:1 dla Polski

Mistrzostwa Świata 1950 (Brazylia) i Mistrzostwa Świata 1954 (Szwajcaria)

Historia eliminacji do mistrzostw świata w 1950 i 1954 roku w wykonaniu Polaków nie jest zbyt obfita. Do pierwszych powojennych eliminacji Polska nie została zgłoszona przez władze związku. Trudno się temu dziwić. Zaledwie kilka lat po wyniszczającej wojnie nikt w Polsce nie myślał (podejrzewam też, że nie miał odwagi myśleć) o organizacji potencjalnego, bardzo kosztownego wyjazdu do Ameryki Południowej.

Cztery lata później chęci już były – reprezentacja Polski została zgłoszona do eliminacji i wzięła udział w losowaniu. To okazało się być koszmarne i brzmiące jak wyrok – reprezentacja Węgier. Węgrzy po wojnie zdominowali międzynarodowe potyczki brutalnie obijając praktycznie każdego rywala. Demonstracją siły było m.in. złote medale na Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach w 1952 roku. Do tego Węgrzy zdobyli srebrne medale na MŚ w 1938 roku. W rozegranym w czerwcu 1952 roku meczu towarzyskim Madziarzy wygrali w Warszawie 5:1, prowadząc do przerwy aż 5:0. Delikatnie mówiąc, Polacy w tym spotkaniu nie byliby faworytami. Władze PZPN, w których zasiadali komunistyczni dygnitarze, podjęli decyzję o wycofaniu reprezentacji Polski z eliminacji jeszcze przed ich startem.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.